Witaj. Kimkolwiek jesteś, skądkolwiek przybywasz i dokądkolwiek zmierzasz w swej wędrówce - witaj. Zapraszam Cię do swego ogrodu. Daj odpocząć znużonemu drogą ciału. Spróbuj odkryć świat tam za tą bramą, która jest przed Tobą.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 10 2011, 07:59

Jak w tytule, jest to ogromna rezydencja demona Thane'a Solus'a. Znajduje się w Piwnicy i jest tak duża, że stacjonuje w niej mała armia złożona z elitarnych oddziałów.
____________________________

Thane pojawił się w sporym pokoju z Valentine na rękach. Usadowił Ją na krześle. Chwilę potem pojawiła się sukkuba, służba.
- Hej, przynieś mi proszę czyste ciuchy, jakieś wygodne, mokry ręcznik i cokolwiek z dużą zawartością alkoholu, które znajdziesz po drodze. - sukkuba kiwnęła głową i wyszła.
Wziął wolne krzesło i usiadł na przeciwko półbogini.
- Nie będę Cię oszukiwał, nie będzie tak łatwo... Przepraszam za to co zrobiłem. Jeśli chcesz możesz mnie spoliczkować i odejść stąd, nikt Cię nie zatrzyma, dostaniesz nawet obstawę żeby odejść bezpiecznie... - wziął głęboki oddech - Jeśli jednak zostaniesz to mogę spróbować pomóc Ci sobie z tym poradzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 10 2011, 08:59

Nawet się nie zorientowała, że przenieśli się do piekła. Była w takim stanie, że jeśli można było odczuć jakąkolwiek różnicę w podróży z ziemi aż tutaj, to ona wcale jej nie odczuła. Lepiej, wcale nie zauważyła, że Thane do przemieszczenia ich do swojej rezydencji użył jakiejś pieczęci. Czuła tylko, jak się unosi i była niemal pewna, że wreszcie zemdlała, choć to, że potrafiła zachować przy tym pełną świadomość bardzo ją zdziwiło. Niemniej, kiedy tylko zdała sobie sprawę, że ponownie opada na dół, uchyliła nieco czerwone, okropnie opuchnięte od płaczu oczy i rozejrzała się. Wciąż trudno było jej dostrzec szczegóły, bo łzy dalej utrudniały jej widoczność skutecznie zamazując obraz, ale mimo wszystko wystarczyło to, by dojść do wniosku, że miejsce, w którym się znajduje jest jej nieznane. Tuż obok siebie ujrzała demona, i chociaż był to obraz cholernie zamglony, nie miała wątpliwości, że był to Thane. Zresztą, pewności dodawał jej także jego głos, który słyszała bardzo wyraźnie. Wciąż się trzęsła, teraz jednak nieznacznie mniej niż przed chwilą - wyraźnie zmiana otoczenia nieświadomie ją uspokoiła. Albo to głos demona tak na nią działał. Tak czy siak, Valentine spróbowała się uśmiechnąć, chociażby kącikiem ust, by nie martwić przyjaciela i zapewnić go, że wszystko jest w porządku, nawet jeśli wyglądało na to, że wcale nie jest. Na przeprosiny kiwnęła lekko głową, zaraz zakrywając twarz w dłoniach. Nie był to jednak gest rozpaczy, zwiastujący kolejną falę płaczu, a albinoska po prostu postanowiła ochłonąć. Nie wyszło jej to prawie wcale, tyle tylko, że łzy z grochów zamieniły się w pojedyncze krople, zupełnie tak, jakby zdążyła wypłakać z siebie wszystko.
- Z-zosta... nę - wybełkotała strasznie powoli. Otarła raz setny oczy i otworzyła je, spoglądając na Thane. I był to błąd. Ukłucie w jej sercu, jakie pojawiło się wraz z wyraźnie zarysowanymi liniami twarzy demona było na tyle silne, że ponownie się skuliła, przykładając obie dłonie do piersi i łykając tak duże hausty powietrza, jakby miała się zaraz udusić. Odkaszlnęła kilka razy, a potem zacisnęła mocno oczy. Miała naprawdę po dziurki w nosie tego cholernego bólu.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 10 2011, 09:54

Skrzywił się widząc reakcję V. Wstał i szybko uspokoił narastającą złość.
Chwilę potem wróciła sukkuba, postawiła butelkę i dwie szklanki na stoliku obok V, nalała do nich alkoholu, podała ręcznik Thane'owi i odłożyła świeże ubrania.
Thane skinął głową w podziękowaniu sukkubi.
* Kuj żelazo puki gorące... Jeśli to odwleczemy to będzie dłużej cierpieć. *
Wytarł twarz i ręce z krwi, zmienił bluzę na nową, spodnie na razie sobie darował.
Zabrał obie szklanki, podał jedną V.
- Napij się, spróbuj się uspokoić... - powiedział głębokim, spokojnym tonem. Przez stulecia swojego życia nauczył się panować nad sobą w trudnych sytuacjach, praktycznie jeśli się spodziewał czegoś, to potrafił zachować spokój nawet podczas tortur. - Nie będę Cię okłamywać, ten ból nie przeminie. Nie zmaleje, czas nie uleczy tych ran, nic się samo nie naprawi. Jesteś półboginią, więc masz ogromny potencjał. Powinnaś być w stanie sobie poradzić z tym co Cię spotkało.
Napił się solidnego łyka, nawet nie próbował zgadnąć co pije, potrzebował trochę alkoholu we krwi.
- Mówią że spotyka nas tylko to co jesteśmy w stanie pokonać. Jeśli staniesz się silniejsza, to pokonasz ten ból...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 10 2011, 10:47

Jeśli reakcje Valentine potrafiły sprawić, że w Thane coś kiełkowało i to niekoniecznie pozytywnego, to najprawdopodobniej musiał zapomnieć, jaka ona jest. Zresztą, czego można się spodziewać po dziewczynie tak delikatniej jak płatki osamotnionego na polu kwiatka, które może zdmuchnąć co silniejszy podmuch wiatru? W tym przypadku akurat zabicie Periego było wręcz wichurą i Valentine, choć na skraju załamania, na skraju wykończenia i oscylująca między snem a jawą zdawała sobie aż za dobrze sprawę z tego, jak trudno jej teraz będzie. Z całych swoich sił starała się sobie wmówić, że to co widziała było tylko jakąś tandetną sztuczką, by zrobić jej krzywdę, albo w najlepszym wypadku zwykłym omamem, który zniknie, gdy tylko się obudzi. Pociągnęła nosem, zerkając ostatni raz na umazany w krwi elfa ubiór demona. Automatycznie zakręciło jej się w głowie i przymknęła oczy, żeby zaraz poklepać się otwartymi dłońmi w poliki. Thane miał racje. To nie minie. Czas ani nie leczył ran, ani nie przyzwyczajał do bólu. Przecież kiedyś przeszła już przez piekło i dzięki pomocnej dłoni udało jej się o tym zapomnieć, dlaczego więc miałoby teraz być inaczej? Westchnęła smutno, wyciągając drżącą rękę po szklankę, po czym, trzymając ją pewniej w obu dłoniach, uniosła do ust i przechyliła. Szybko opróżniła całą jej zawartość, nie zwracając uwagi na to, jak duża jest zawartość alkoholu w tym, co pije. Chyba nawet niewiele ją to obchodziło.
- Silniejsza? Jak? - wymruczała za nim, dziwiąc się samej sobie, że się nie jąka. Przecież wciąż się trzęsła, wciąż łzy na nowo rosiły jej poliki. Cudowne właściwości alkoholu? To było raczej wątpliwe, za szybko zadziałało. Thane autentycznie zaciekawił ją perspektywą pokonania bólu.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 10 2011, 11:06

Również opróżnił swoją szklankę, więc nalał i sobie i Valentine "dokładkę".
- Jesteś bardzo delikatną osobą.. Nie mam na myśli wrażliwości, tylko to jak bardzo niewielkie bodźce wywołują u Ciebie ogromne skutki.. Z tego co widziałem to masz również niską odporność psychiczną.. Te i wiele innych rzeczy odróżniają osoby takie jak Ty, od osób takich jak ja, i nie mam tu zamiaru Cię w żaden sposób obrażać..
Wypił zawartość swojej szklanki na raz.
- Jeśli spotyka Cię coś trudnego możesz albo dać się temu niszczyć, albo stać się silniejszą. Tak naprawdę każdy cios od życia może Cię umocnić, lub nawet zniszczyć, o ile mu na to pozwolisz. Jesteś półboginią, a nie widziałem jeszcze żeby woje zdolności się ujawniły... Może to dobry moment żeby je w Tobie odnaleźć?
Opadł na oparcie. Był wciąż zły na siebie, na to że nie zapanował nad sobą.. Nie dał mu nawet dojść do słowa. Dolał sobie alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pon Lip 11 2011, 11:15

Łypnęła okiem na to, jak demon nalewa jej kolejną porcję alkoholu. Musiało coś jej się poprzestawiać w mózgu wskutek tego, co ujrzała - każde poruszenie w akcie zapełniania szklanki cieczą wydawało się być spowolnione co najmniej dwukrotnie, zupełnie tak, jakby czas płynął stosunkowo wolniej. Nim ponownie chwyciła naczynie, przetarła oczy i w zasadzie zorientowała się, jak ją to wszystko wykończyło, ponieważ powtórne uniesienie powiek było dla niej nie lada wyzwaniem. Nawet czynność tak automatyczna jak oddychanie zaczęła sprawiać jej trudność, prawie jakby ktoś miażdżył jej klatkę piersiową. Syknęła coś tam pod nosem, uchylając jedną powiekę. W końcu nie mogła być taką egoistką: Thane mówił do niej i tylko do niej, jeśli nie odpowiedź, to należało choćby na niego patrzeć.
W ciszy spróbowała się zastanowić nad tym, co powiedział. Musiałaby być głupia, by nazwać siebie jakkolwiek silną, ale czy naprawdę była aż taka słaba? Tak krucha, tak delikatna? Odbierała się jako wystarczająco przeciętną psychicznie, ot, na tyle, by móc prowadzić jako tako zwyczajne życie. Nie musiała zbytnio wytężać mózgu, by zauważyć, że jej wysiłek włożony w pozbieranie się po nieprzyjemnym dzieciństwie poszedł na marne. Valentine przeklęła na siebie w duchu, a gdyby mogła, wymierzyłaby sobie siarczysty policzek.
- Słabeusz... - odparła głośniej, bynajmniej nie do demona, a do samej siebie. Otworzyła w końcu oczy i złapała szklankę, natychmiast pozbawiając ją połowy zawartości. Kolejne słowa Thane również dały jej do myślenia. Była półboginią, to fakt. Czy to nie naturalne, że powinna posiadać jakieś własne, wyróżniające ją z tłumu zwykłych ludzi zdolności? Do tej pory zdawała sobie sprawę tylko z jednej, jedynej, ale przecież na tym nie mógł być koniec. Zabawa w system Goecji gwarantowała dużo, ale nie była zbyt potężnym narzędziem walki w rękach słabeusza, jakim była Valentine.
- Może... może to dobry pomysł, Thane. Do tej pory naprawdę myślałam, że dorosłam, że przestałam być - urwała, by przełknąć ślinę; słowo to naprawdę z wielkim trudem przechodziło jej przez gardło - słabym dzieckiem, o które wszyscy muszą się martwić, bo nie potrafi nawet w środku nocy przejść z jednego pomieszczenia do drugiego w obawie przed niebezpieczeństwem. Czy to nie śmieszne? Zmarnowałam lata na wmawianiu sobie, że jestem silna, podczas gdy tak na serio okłamywałam samą siebie. Jak naiwnym trzeba być, by wierzyć, że same słowa wystarczą? Przez cały ten czas... nie zrobiłam ani jednego kroku naprzód. To nie fair, to takie nie fair, że Peri zapłacił życiem za to, żebym zrozumiała, jakim wielkim tchórzem jestem od samego początku.
Mówiąc, cały czas obracała szklankę w dłoniach. Jej głos się łamał. Uczucia, jakie w niej się kłębiły z każdym kolejnym wypowiadanym przez nią słowem, wszelkie smutki i żal swojej osoby były idealnie wymalowane na jej twarzy.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Lip 12 2011, 04:02

Chciał opróżnić pustą już szklankę. Wstał i podszedł do drzwi balkonowych odstawił szklankę na parapecie, oparł się o nie plecami. Chciał zapalić, ale żeby zdobyć papierosy musiałby ich poszukać w pokoju, a nie było go tu dobrych kilka miesięcy. Wysłuchał wszystkiego co powiedziała V, nawet gdy cicho skarciła samą siebie.
- Peri nie umarł przez Ciebie. Zamordowałem go przez to, że wyczułem z nim horrora. - powiedział "zamordowałem" z naciskiem. - Wątpie żebyś wiedziała kim, lub raczej czym są horrory. Te istoty żywią się zadawaniem bólu i wywieraniem strachu, dominacji nad innymi. Osobiście wytropiłem i zamordowałem te, które odpowiadały za rzeź w mojej willi w Laros, oraz samego Laros. Dziś dowiedziałem się że udział miał w tym Peri. Nie będę usprawiedliwiać tego co zrobiłem, wiedz jedynie że jeśli mógłbym zrobić to ponownie, to bym się nie wahał. Te plugawce zafundowały mi niezłą "zabawę"... - wycedził ostatnie zdanie z odrazą. *Jeśli demon nazywa coś plugastwem, to musi coś znaczyć, nie?*
Odchrząknął, spędził najbliższe kilka oddechów na uspokojenie żalu, wściekłości i bólu, jaki wywoływały w nim wspomnienia.
- Ból nie mija. Czas nie leczy ran. Strach nie słabnie, jeśli stajesz się odważna. By stać się pewna siebie i silna musisz zrozumieć ból i umieć go wykorzystać jak paliwo. Jeśli chcesz być odważna musisz nauczyć się pokonywać strach, bo on nigdy nie znika, a jeśli znika to znak że jesteś zadufana w sobie.
Spostrzegł pudełko, które przypominało papierośnicę i było na wyciągnięcie ręki. Sięgnął po nie, sprawdził zawartość. Było pełne. Otworzył drzwi na balkon. - Dasz się zaprosić na balkon? Nie lubię palić w tym pokoju...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Lip 12 2011, 05:36

Westchnęła po raz kolejny, patrząc na krążący w szklance alkohol. Zazwyczaj wzdychanie wyrażało u niej coś pokroju dezaprobaty, tym razem jednak mogło sugerować najzwyklejszą w świecie bezradność. Bezradność i... jeszcze większą bezradność. Bo i owszem, choć Thane zasiał w niej ziarenko "chcę być silniejsza", zupełnie tak, jak kiedyś ktoś, to Valentynka nie miała żadnego pomysłu, jak je podlewać. To zrodziło w niej obawę, że i jego ziarenko pójdzie na marne, o czym - tak jak teraz - dowiedziałaby się od kogoś w obliczu tragedii. Gdyby taka sytuacja się powtórzyła, na pewno zaczęłaby siebie nienawidzić... Otworzyła szerzej oczy i spojrzała na demona. Skoro poprzednią szansę na stanie się silniejszą zmarnowała, bo z własnej naiwności wierzyła, że samym wmawianie sobie, że jest silna zdziała cuda i taka się stanie, to tym razem musiała dołożyć wszelkich starań, by taką zostać. Szkoda tylko, że cała ta determinacja nie wychodziła na światło dzienne i nie dawała o sobie znać mężczyźnie obok - Valentynka jak się trzęsła wcześniej, tak trzęsła się dalej. Tyle tylko, że górski potok łez stopniowo zmienił się w niewielki strumyczek, po którym ostatecznie nie zostało nic.
Nieznacznie kiwnęła głową, na wieść o tym, że Thane z chęcią powtórzyłby masakrę horrora, gdyby ten tylko się przed nim pojawił. Albinoska jednak nie mogła mieć mu tego za złe, w końcu mogła zrozumieć jego położenie. Czy kilka lat temu i jej ktoś nie zgotował piekła? Tyle tylko, że ona, w odróżnieniu od demona, nie była na tyle silna, by móc swoich "kolegów" dorwać i zrobić z nimi to, co oni zrobili z nią. Zawsze twierdziła, że to wina dobroci jej serca i tego, że to po prostu mało humanitarne, ale wreszcie do niej dotarło, że nawet gdyby zasady na to zezwalały, nie zemściłaby się. Nie umiałaby.
- R-rozumiem... - odparła tylko, po raz pierwszy chyba zauważając, jak wielka przepaść jest między nią a jej przyjacielem. W pierwszej chwili trochę ją to rozbawiło i nawet uśmiechnęła się w myśli, po czym potrząsnęła lekko głową. Cieszyła się, że Thane był kimś, kogo bez wahania mogła podziwiać, ale przepaść również świadczyła o tym, jak daleko w tyle za nim jest. Odchyliła głowę do tyłu i zrobiła kilka głębszych wdechów i wydechów, by uspokoić szalejące serce, które sprawiało wrażenie, że lada moment połamie valentynkowe żebra i wyrwie się z jej klatki piersiowej. Na zaproszenie zareagowała szybko i wręcz automatycznie odstawiła szklankę obok. Podniesienie się i dojście do demona kosztowało trochę czasu i przede wszystkim wysiłku, ale wreszcie znalazła się na balkonie. Niemal od razu podeszła do barierki i mocno ją złapała, zaciskając na niej trzęsące się dłonie, po czym rozejrzała się po okolicy. Nawet nie wiedziała, gdzie się znajduje. W jej głowie przewijały się każde jego słowa, szkoda tylko, że w całej tej bezradności nie miała pomysłu, jak stać się silniejszą. Głupotą dla niej wydawało się, że strach pokonać można tym, co go wywołuje. Przecież jeśli ktoś wsadziłby ją w wszechogarniającą ciemność, wcale nie przestałaby się jej bać, tak samo nie przestałaby bać się węży, gdyby ktoś je na nią zrzucił.
- Mogę Cię o coś spytać?
Wyrzuciła z siebie, zaraz zerkając przez ramię na mężczyznę.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Lip 12 2011, 06:03

Demon dołączył do V po chwili, oparł się o barierkę, zapalił papierosa. Wypełnił swoje płuca dymem. Zapatrzył się na krajobraz widoczny z balkonu. Znajdowali się w rezydencji, w której demon spędził swoje "dzieciństwo". Z balkonu było widać znaczną część piwnicy, oraz ogromne jezioro, sama rezydencja wybudowana była na wzniesieniu, przez co widok był naprawdę zapierający dech w piersiach. Wypuścił powoli dym nosem.
- Pytaj o co chcesz Valentine..
Miał szczerą nadzieję że uda mu się pomóc półbogini zachować wrażliwość i moralność. Samo stanie się silniejszą nie było tak trudnym procesem jak mogło się Jej wydawać, o wiele trudniej było pozostać wiernym swoim ideałom i walczyć o nie, nawet ze sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Lip 12 2011, 07:36

Czekając na odpowiedź, wpatrywała się w demona. Kiedy stanął tuż obok, zdmuchnęła sobie z czoła białą grzywkę, przy czym ani na chwilę nie odrywała od Thane wzroku. Z każdym mrugnięciem bardzo dobrze czuła, że jej posklejane słonymi łzami rzęsy są nieco cięższe i nie mogąc już dłużej tego wytrzymać, uniosła rękę i przetarła nią sobie oczy. Opuszczana dłoń drgnęła lekko w powietrzu, po czym z powrotem znalazła się na barierce. Valentine zagryzła dolną wargę, zastanawiając się jak sformułować pytanie. Jakby nie patrzeć, odpowiedź na nie stała się dla niej naprawdę ważna od chwili, w której mężczyzna wspomniał o horrorach.
- Jak do tego doszło? - wydusiła wreszcie z siebie, starając nie rozpłakać się na nowo. To było trudne, czuła nawet jak łzy napływają jej do oczu, jednak mimo wszystko zdążyła się w porę otrząsnąć i po jej policzku nie popłynęła żadna łza. I całe szczęście, nie chciała się znów rozklejać, tym bardziej, że wciąż się na dobre nie uspokoiła. Zwilżyła czubkiem języka wargi, orientując się, że jej pytanie jest dosyć niepełne. Mogło tyczyć się wielu rzeczy, a przecież nie o to chodziło. - Mam na myśli... jak to się stało, że Peri zmienił się w TO? W horrora?
Albinoska zacisnęła mocniej ręce na barierkach i wyprostowała ręce, odchylając się do tyłu i kołysząc się lekko na boki. Po chwili jednak przestała, przyciągnęła klatkę piersiową do barierki i ponownie omiotła czerwonymi oczyma okolicę. Zapewne gdyby tylko nie była w takim stanie, w jakim była, widok ten zaparł by jej dech w piersi i sama zakochałaby się w tym miejscu. Zerknęła kątem oka na Thane.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Lip 12 2011, 08:18

Skupił na Niej wzrok, nawet nie zauważył, gdy skończył mu się papieros. Wyrzucił sam filtr.
- Przez innego horrora. Te cholerstwa potrafią złamać psychikę jak spróchniałe deski. Po jakimś czasie myślisz jak one, a wtedy praktycznie sama się do nich przyłączasz, dokonujesz spektakularnego mordu i stajesz się jednym z nich... To tak w wielkim skrócie. - starał się za mocno nie zabarwiać swoich słów pogardą i wściekłością.
- Z reguły zabicie horrora to długa przeprawa, Peri nie wiem czemu nie stawiał w ogóle oporu. Gdyby było inaczej to walczylibyśmy wciąż i nie był bym taki pewien czy bym wygrał. Te potwory są takim plugastwem, że nawet śmierć się nimi brzydzi. Nie mam Pojęcia czemu Peri stał się jednym z nich... - zapalił drugiego, zaciągnął się nim mocno. - Nie daje mi to spokoju.
Dopiero teraz, gdy emocje opadły poczuł że drży mu ręka, którą trzymał zapalniczkę. Zrozumiał szybko że prędko nie zazna spokojnego snu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Lip 12 2011, 09:29

Słowa Thane istotnie zadowalały jej ciekawość, ale budziły następne pytania. Naprawdę uważała Perka za porządną osobę i trudno jej było uwierzyć, by mógł dokonać, jak to Thane ujął, spektakularnego mordu. Nawet jeśli nie widziała go tak długi czas, nie mogła po prostu dopuścić do siebie myśli, że Peri byłby w stanie... Na samą myśl o tym, dostała gęsiej skórki.
- Jejku... Co go podkusiło, tego głuptasa? - mruknęła tym swoim dziwnie cieplutkim głosem, który w zasadzie nie miał racji bytu w obecnej sytuacji. Spojrzała gdzieś w przestrzeń i zmrużyła oczy, jakby pogrążając się we własnych myślach, które notabene krążyły wokół wyżej wymienionego elfa. Z jednej strony na samo wspomnienie chwil, które razem spędzili Valentynce zrobiło się znacznie cieplej na sercu, z drugiej strony jednak znów poczuła straszny ucisk i ukłucie. Wygięła usta w dziwnym grymasie i zazgrzytała zębami, starając się o tym bólu zapomnieć.
- Nie stawiał oporu, huh? - Jedna biała brew podjechała ku górze. Valentine pociągnęła nosem, zastanawiając się, czy przypadkiem horrory posiadają... nie, czy ludzie, zamieniając się w horrory zachowują świadomość. Jeśli tak, to czy to nie powinno w jakimś stopniu tłumaczyć tego, dlaczego Peri nie stawiał oporu? Zacmokała cicho pod nosem. - Może po prostu nie chciał... nie mógł Cię zranić. Rzuciłeś się na niego, ale przecież byliście przyjaciółmi, prawda?
Odwróciła głowę w stronę Thane. Dym papierosowy drażnił jej czuły zmysł węchu, jednak nie miała zamiaru zabraniać demonowi palić w jego własny domu. To byłby szczyt bezczelności!

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Lip 12 2011, 10:57

Skończył papierosa, wyrzucił go w ślad za poprzednim.
- Głuptasa... - powtórzył, zaśmiał się - Oj dzieciaku. Pozostajesz uroczym aniołkiem nawet po czymś takim.. - Coś w nim pękło, stres nagle zniknął. Uległ rozumowaniu Valentine, która usilnie chciała chwycić się jakiejś cząstki dobra w martwym Perim, co może okazać się dobre na krótką metę, ale długofalowo będzie dla Niej jedynie rozczarowaniem. Cóż, nie miał serca prowadzić Ją dalej ścieżką którą pomógł Jej wybrać. * Na dziś chyba Jej wystarczy... *
Objął Ją. - Horrorem można zostać tylko z wyboru. Nikt Cię do tego nie zmusi, nawet pomimo tego że tak to będzie wyglądać zawsze możesz się przeciwstawić, a lepiej wybrać śmierć, niż stać się jednym z nich..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Lip 12 2011, 12:23

Racja. Ze wszystkich swoich ostatków sił starała się trwać w wierze, że Perek był dobry. Poznała go jako dobrego i sympatia jaką go darzyła sugerowała, by nie myśleć o nim jak o okrutnym horrorze. Doskonale wiedziała, że to co zrobił, czymkolwiek to to nie było a zostało określone mianem "spektakularnego mordu", nie powinno się wybaczyć, ale przecież był JEJ Perkiem. Chociaż nim się uspokoi i na zimno przyjmie te fakty, mogłaby sobie podkolorować rzeczywistość - ot, dla swojego własnego dobra. W końcu naprawdę było jej ciężko... Naburmuszyła się jednak, jakoś maskując swój smutek.
- Wcale nie jestem uroczym aniołkiem - fuknęła, krzyżując ręce na piersi i udając oburzenie, uniosła do góry podbródek. W sytuacjach stresowych, o ile ktoś umiał odegnać od niej złe myśli, potrafiła próbować dobrze się bawić. Żartowanie sprawiało, że jeszcze bardziej zapominała o nieprzyjemnościach, nawet jeśli było to krótkotrwałe. A teraz potrzebowała euforii bardziej, niż tlenu. Kiedy poczuła, jak demon ją obejmuje, zakończyła szopkę i bez dłuższego namysłu wtuliła się w niego. Był taki ciepły, że nie miała nawet siły się odsuwać.
- Czy bycie horrorem daje coś... niezwykłego? Czy kończy się tylko na zostaniu potworem bez sumienia? - mruknęła. Jeśli można nim było zostać jedynie z własnego, nieprzymuszonego wyboru, to musiał istnieć powód dla którego ktoś taki jak Peri zgodził się zmienić w bestię. A owy powód był dla Valentynki jedną wielką zagadką, która najbardziej na świecie nie dawała jej spokoju.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sro Lip 13 2011, 11:10

- Żeby stać się horrorem Peri najprawdopodobniej uczestniczył w rzezi Laros. Stanie się horrorem daje ogrom mocy, zastępuje Twoją wrażliwość na piękno wrażliwością jedynie na przemoc. Wartości szybko zmieniają swoje miejsce, w krótkim czasie łatwo zachłysnąć się ogromną dawką potęgi, którą odnawiasz odciskając przemoc na innych, tylko po to by odciskać jej jeszcze więcej...
Schylił głowę, tak naprawdę to poprostu rozluźnił kark, poczuł zapach włosów półbogini, oraz Jej ciało przylegające do jego.
* Nawet o tym nie myśl. Spieprzyłeś życie wystarczająco wielu kobietom, namieszałeś w głowie za wiele razy. Choć raz spróbuj się nie angażować w ten sposób. Z pewnością i tak byś wszystko spieprzył. *
Poczuł się ogromnie zmęczony, nie tylko całą sytuacją z V i Perim, ale i z powodu ciężaru doświadczeń, jakie mu się właśnie przypominały. Wyprostował się, taktownie objął jeszcze raz półboginię, po czym odsunął się.
- Od jutra rozpoczniemy szkolenie, o ile nie masz nic przeciwko. Wyśpij się za wszystkie czasy i odpocznij, przed Tobą ciężka przeprawa. - pogłaskał Ją po głowie i ruszył do wyjścia, zatrzymał się przy drzwiach balkonowych - Służba jest na Twoje rozkazy, wiedzą już że jesteś moim gościem, więc jeśli czegokolwiek potrzebujesz, daj im znać. Na razie.. Wyszedł z komnaty.

//zależnie od tego co napiszesz odpiszę T albo Gearem..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pią Lip 15 2011, 00:42

Wywód Thane o tym, co daje stanie się horrorem skomentowała tylko krótkim, ledwo dosłyszalnym: "uhm". W tej chwili i tak nie była w stanie wydusić z siebie więcej. O rzezi w Laros dowiedziała się zupełnym przypadkiem, ale to, co wtedy usłyszała skutecznie zamroziło krew w jej żyłach i teraz zmroziło ją ponownie, kiedy sobie o tym przypomniała. Zadrżała pod wpływem nieprzyjemnego dreszczu, który przebiegł jej po plecach; włos zjeżył jej się na głowie i ponownie dostała gęsiej skórki. Jeśli była rzecz, której nigdy by nie zrobiła i której nawet nie starała się zrozumieć, to w tym momencie było to skojarzenie Periego ze zniszczeniem Laros. Że niby on za tym stał...? W zupełnym osłupieniu nie zauważyła, że demon nachylił się nad nią, zaraz objął i się odsunął. Zająknęła się pod nosem, cały czas mrucząc coś o Perim, rzezi i Laros. Zrobiła kilka kroków do tyłu, aż wreszcie jej plecy trafiły na jakąś przeszkodę, najprawdopodobniej ścianę. Schyliła się i tak trwała, nim jednak Thane wyszedł, zdążyła unieść głowę, wyprostować się i odprowadzić go wzrokiem do drzwi.
- Cz-czekaj! - krzyknęła, chcąc dodać coś jeszcze, ale jak zwykle jej refleks kompletnie ją zawiódł. Została sama, próbując sobie przypomnieć jego słowa. Trening? Służba? Sen? Cóż. Z powrotem odwróciła się przodem do tego zapierającego dech w piersiach widoku, znów oparła się plecami o ścianę i powoli osunęła się na dół. Odrywając wzrok od jakiegoś mniej interesującego punktu, zgięła nogi w kolanach, po czym zmrużyła oczy. Była tak cholernie zmęczona, a jednocześnie roztrzęsiona, że pomimo niemałej ochoty oddania się w objęcia Morfeusza, bacznie obserwowała wszystko dookoła, starając się myśleć o wszystkim, tylko nie o tym co wydarzyło się dnia dzisiejszego. Nawet zajęła się tłumaczeniem swojej wymyślonej piosenki o wiśniowym drzewie na inne języki! A kiedy i to się skończyło, zaczęła ją cicho nucić, mimowolnie układając głowę na opartych o kolana rękach. Jeśli ktokolwiek by wszedł nie tyle do komnaty, co na balkon, na pewno śpiąca albinoska rzuciłaby mu się w oczy.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pią Lip 15 2011, 08:03

Demon zajął się swoimi sprawami, w końcu dawno nie było go w domu. Gdy skończył przechodził oszklonym korytarzem, z którego widać było balkon z Valentine.
- Co...?
Zawrócił i wszedł bez pukania. Odrobinkę przestraszony podszedł do V i sprawdził czy wszystko w porządku.
- Oddycha.. ej, Ona śpi. - zaśmiał się w duchu. Podniósł Ją delikatnie, tak by Jej nie obudzić. Jeszcze by się zaziębiła na tym balkonie. Wniósł półboginię do środka i położył na łóżku.
* Przebranie w coś do spania nie wchodzi w grę... Może jakiś kocyk. *
Szybko znalazł miękki kocyk, którym przykrył Valentine.
Znalazł również pudełko z papierosami, które musiał tu zostawić, więc korzystając z okazji wrócił na balkon i zapalił. Zastanowił się co jeszcze może załatwić skoro już jest w piwnicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sob Lip 16 2011, 11:44

Co prawda była mocno pogrążona we własnych myślach, jednak spała nadzwyczaj lekkim snem. Ze względu na to, że siedziała na balkonie, nie mogła usłyszeć ponownego pojawienia się Thane w komnacie, ale podnoszenie do góry skutecznie wybudziło ją z jako takiego snu. Uchyliła lekko powieki i upewniając się, że ciepło ciała należy do znanego jej demona, a nie do kogoś z jego służby, o której wcześniej wspomniał, zamknęła oczy i postanowiła grać śpiącą królewnę - bez słowa pozwoliła się zanieść do pokoju, ułożyć na łóżku i przykryć czymś miękkim, co najprawdopodobniej było kocykiem. Dopiero kiedy usłyszała kroki mężczyzny, sugerujące oddalanie się, albinoska przetarła oczy i podniosła się do pozycji siedzącej. Mimo wszystko była nieco zaspana, dlatego nawet nie zauważyła, że tak naprawdę demon nie wyszedł, a poszedł na balkon. Ziewnęła przeciągle, mrużąc oczy i automatycznie zasłaniając buzię dłonią. Zaraz potem poczuła jak od środka zalewa ją fala gorąca, dlatego ściągnęła czerwone pantofelki, sweter i wzięła się za zsuwanie ramiączek sukienki z białej skóry.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sob Lip 16 2011, 12:10

* Wciąż nie mam wieści od Amy, udała się do Torilu po te struny... Berial z tego co kojarzę pewnie po raz kolejny szykuje swoje oddziały na któryś z moich budynków, trzeba będzie wreszcie zmobilizować Carnivean'a, z pewnością już się wylizał z akcji w Avalonie..*
Zagłębił się we własnych myślach, odpalił papierosa nie myśląc o tym, usiadł balustradzie balkonu zwrócony plecami do komnaty. Zupełnie zignorował to, że siedział nad ogromną przepaścią, zagryzł papierosa i do rąk przywołał Blaze. Błądząc myślami po politycznych i administracyjnych aspektach swojego życia grał cicho spokojne, kojące riffy, zupełnie nieświadom przebudzenia Valentine.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sob Lip 16 2011, 12:47

Naprawdę robiło jej się gorąco, coraz bardziej i bardziej. Nic dziwnego, że jak najszybciej dążyła do tego, by pozbyć się z siebie sukienki, która w gruncie rzeczy nie tyle, co zatrzymywała ciepło i je potęgowała, ale ograniczała komfort. Zaspanie tylko spowalniało cały ten akt pozbycia się odzienia, jednak i krwistoczerwony materiał sukienki w końcu wylądował na podłodze, tuż obok butów i sweterka. Z kolei Thane... cóż, tak jak nie był zauważony do tej pory, tak niezauważony był w dalszym ciągu. Valentine odchyliła się do tyłu, z powrotem lądując plecami na łóżku. Kręciło jej się trochę w głowie, dlatego nie wątpiła, że alkohol zaczął działać, tak samo jak nie wątpiła, że ten gorąc także został przez niego wywołany. Rozłożyła ramiona na boki i ze zgiętymi nogami w kolanach patrzyła prosto na sufit. Jej klatka piersiowa unosiła się i opadała w miarowym tempie i wydawało się, że lada moment, a albinoska ponownie wtuli się w ramiona Morfeusza i uśnie. Sama półbogini miała taką nadzieję, tym bardziej, że następnego dnia miał czekać ją rzekomy trening. Wyciągnęła ręce przed siebie, splotła dłonie w palcach i powoli opuściła je na łóżko, zaraz rozciągając się w towarzystwie kolejnego ziewnięcia. Szybko jednak usiadła i rozejrzała się po pokoju, a instrumenty od razu rzuciły jej się w oczy. Zagryzła dolną wargę, każdemu poświęcając chwilę. W końcu wstała z łóżka i podeszła do nich, przejeżdżając opuszką palca po gryfie gitary. Jedna ze strun brzdąknęła, przypominając jej o panu demonie i o jego Blaze, także o płomiennym miśku, którego obiecał jej wygrywać zawsze, kiedy tylko o to poprosi. Na wspomnienie o tym, Valentine zaśmiała się cicho pod nosem, odwróciła na pięcie i dokładnie w tym momencie ujrzała Thane, zabierającego się do grania. Wygrywane dźwięki dotarły do jej uszu i na tyle zrelaksowały, że albinoska zapomniała o wszystkim i zaczęła iść w jego stronę. Dopiero będąc o krok od balkonowych drzwi dotarło do niej, że jest w samiuteńkiej bieliźnie, a reakcja była co najmniej zaskakująca - kompletnie zaczerwienioną Valentynkę cofnęło do tyłu tak, że potknęła się o oparcie fotela i próbując utrzymać równowagę uderzyła w jeden z regałów z takim impetem, że ten się zachwiał i z hukiem pospadało z niego kilka(naście) tytułów, rozsypując się dookoła jej nóg. A ona, jakby tego było mało, starała się ze wszystkich sił utrzymać regał tak, by nie spadły z niego kolejne książki, albo w najgorszym wypadku mebel nie przewrócił się i jej nie przygniótł. Zaś Thane musiałby być głuchy, by nawet przez dźwięk gitary nie usłyszeć jak co kolejne książki lądują na podłodze.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sob Lip 16 2011, 13:10

Upadające książki natychmiast dały mu znać że coś jest nie tak. Wyrwany ze swoich myśli odepchnął się od barierki i skoczył wprost w przepaść. W tej samej chwili również pojawiły się jego skrzydła, rozrywając bluzę. Uderzył nimi w powietrze i obrócił się szybko. Zawisł w powietrzu około pół metra za barierką, z Blaze przygotowaną do zaognienia konfliktu, który wyczuł. Przez tą chwilę podejrzewał zabójcę. Zobaczył... Valentine w samej bieliźnie podtrzymującą regał z książkami.
- ...!? - na jego twarzy wymalowało się czyste zdziwienie. Z rąk wyleciała gitara. Przez kilka długich sekund nie wiedział jak zareagować.
Już chciał coś powiedzieć, ale w końcu był w stanie zareagować. Szybko przeleciał nad balustradą, skrzydła stopiły się z plecami, a demon w okamgnieniu dobiegł do Valentine, wśliznął się pod półkę i jednym ramieniem bez trudu ściągnął ciężar regału z drobnej półbogini.
Już miał powiedzieć coś w stylu "co się stało, co zrobiłaś, jak do tego doszło" gdy zwyczajnie się zaśmiał. Sytuacja tak go rozbawiła, że nawet nie miał zamiaru dochodzić jak półbogini przewróciła regał, oraz czemu jest w samej bieliźnie.
- Moglibyśmy podłożyć tu dwa krzesła, zasunąć koc i mieć "bazę". - przerwał śmiech na chwilę, by Jej to powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sob Lip 16 2011, 13:59

Chyba była zbyt przejęta, by zauważyć, że Thane spada z barierek na dół, choć gdyby jakimś cudem zauważyła, na pewno regał i książki przestałyby dla niej istnieć, a sama biegiem pognałaby na balkon i w przerażeniu zaczęła się wychylać, by ostatecznie z powrotem ujrzeć demona całego i zdrowego. Tymczasem jednak stała jak stała, tyle tylko, że z coraz większym trudem utrzymując ciężar półek. Już się godziła z wylądowaniem na twardej podłodze i przygnieceniem - ba, zamknęła nawet oczy, kiedy poczuła, że to kres jej możliwości i za sekundę nogi się pod nią ugną a ona zaliczy niezbyt przyjemny upadek - jak Thane zjawił się i niemal niczym bohater uratował ją z opresji. Zapewne gdyby była postacią z bajki w tym momencie zaczęłaby z uśmiechem pełnym radości przytulać go, ściskać i całować... ale teraz, patrząc na towarzyszące temu okoliczności, Valentine nie byłaby sobą, gdyby półnaga rzuciła się w jego, notabene również nagie, ramiona i zaczęła dziękować. Miast tego momentalnie zarumieniła się jeszcze bardziej i zakryła twarz w dłoniach, kręcąc energicznie głową. W tym wszystkim starała się jakoś odwrócić wszelką uwagę od swojego ciała i zwrócić ją na białe włosy, które falowały w powietrzu.
- A-a-a-a-a-a-a-a-n-no... T-t-t-t-t-t-t-t-to... N-n-n-n-n-ie t-t-t-tak - urwała, zdając sobie sprawę, że nie ma sensu bełkotać pod nosem rzeczy, których nawet ona nie rozumie, a co dopiero demon, do którego były one kierowane. W końcu szyja zaczęła ją boleć, uniosła nieco głowę i zastygła w bezruchu, przez grzywkę spoglądając na Thane. Jego słowa rozśmieszyły ją na tyle, że uśmiechnęła się i zaśmiała bezgłośnie, wprawiając w ruch swoje niewielkie ciałko. Szybko jednak się zreflektowała i przełknęła ślinę.
- T-to wcale nie jest takie zabawne... - fuknęła. Na domiar złego zrobiło jej się dużo bardziej gorąco i duszno niż przed chwilą, a tak bliska obecność demona skutecznie sprawiała, że miała jeszcze większą ochotę zapaść się pod ziemię. Chociaż z drugiej strony powinna mu była chociaż pierw podziękować, a dopiero później się zapaść.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sob Lip 16 2011, 14:23

Uspokoił się, wciąż rozbawiony bez wysiłku ustawił regał na jego miejsce. Wstał i wyciągnął dłoń, by Valentine miała się na czym wesprzeć.
- No nie wiem, z mojej strony to było bardzo zabawne, nawet urocze. - Przyjrzał się Jej mimowolnie. - Co się stało, że pozbyłaś się większości ubrań mimo tego że jeszcze chwilkę temu położyłem Cię jeszcze całkiem ubraną?
Przypomniał sobie, że ma na sobie drugą bluzę do wymiany. - Wybacz, przez to że wziąłem Cię za zabójce zareagowałem tak szybko i popsułem sobie bluzę. - Rozejrzał się za jakąś bluzą, ale przypomniał sobie że musiał poprosić służbę o nowe ciuchy. Ciężko było nie zauważyć że czuła się skrępowana swoim brakiem stroju, więc zabrał z łóżka kocyk, którym wcześniej Ją przykrył i pozwolił się nim okryć. - Zachowaj swoje wdzięki dla kogoś wyjątkowego, Valentine.
Ściągnął resztki swojej bluzy, zostawił je na podłodze koło porozrzucanych książek. * Służba się tym zajmie. *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 17 2011, 06:55

Valentine skorzystała z oferowanej pomocy i uścisnęła jego dłoń. Czując ciepło nie mała najmniejszej ochoty jej puszczać, a kiedy to zrobiła, poczuła przeogromną ochotę przylgnięcia do demona całym ciałem. Już wcześniej zauważyła, że temperatura jego ciała działa na nią jak magnes i uspokaja ją dużo bardziej niż wszystkie kojące czynniki razem wzięte. Albinoska zadarła nieco podbródek, by spojrzeć na Thane. Pytał co się stało? Przecież odpowiedź na to pytanie była oczywista. Zagryzła dolną wargę i spuściła wzrok, odkaszlnęła.
- B-było mi... nie, j-jest gorąco - wyrzuciła w końcu z siebie. Nie minęła nawet dłuższa chwila od tego, jak mężczyzna rzucił pomysł jak zbudować bazę, a znów ją rozbawił. Jej cichy chichot wypełnił pokój, kiedy spróbowała wyobrazić sobie jego minę, gdy zamiast rzekomego zabójcy zauważył ją. - Cieszę się, że się na mnie nie rzuciłeś.
Uśmiechnęła się szeroko. Uczucie parności i gorąca zdawały się przybierać na sile wraz z upływem czasu, dlatego zmarszczyła nos widząc jak Thane zmierza ku niej z kocykiem w rękach i jak nim później ją przykrywa. Szybko zsunęła go z siebie na tyle, by chociaż mieć odsłonięte ramiona, w przeciwnym wypadku mogłaby rozpłynąć się i tyle by ją widział. Akurat zgarniała włosy na bok, kiedy padła kwestia o wdziękach.
- Dla kogoś wyjątkowego? - powtórzyła za nim. Jego słowa naprawdę zmusiły ją do głębszej refleksji i zastanowienia. Do tej pory w swoim życiu spotkała tylko dwóch potencjalnie wyjątkowych mężczyzn: jeden został rozszarpany, drugi zaś był teraz niemal na wyciągnięcie jej ręki. Bo, gwoli ścisłości, Thane w rzeczy samej był według jej mniemania de facto wyjątkowy, na ten swój własny, demoniczny i intrygujący sposób. Zerknęła na niego. - Czyli... dla Ciebie?
Szybko przeniosła czerwone oczy gdzie indziej, koncentrując spojrzenie na rozrzuconych książkach. Podeszła do nich i uklękła, chwytając w rękę jedną z wielu. Jej tytuł nic nie mówił i z niczym się nie kojarzył, więc Valentine rzuciła okiem na regał i omiotła go spojrzeniem, starając się wychwycić, czy przypadkiem poustawiane na nim książki nie są ułożone alfabetycznie albo coś w ten deseń. Przynajmniej miała taką szczerą nadzieję, kiedy złapała następną i obie odłożyła w zupełnie przypadkowe miejsce, później czynność powtarzając do czasu, aż w jej dłoni nie znalazła się ostatnia. Wstała, stanęła na palcach i przytrzymując się wolną ręką regału, starała się odłożyć ją na półkę, która zdecydowanie była poza jej zasięgiem.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 17 2011, 07:45

- No to ym... jeśli nie chcesz to nie musisz... nosić tego kocyka. - Odpowiedział dosyć głupkowatym tonem. * Zasadniczo to nie musisz nic nosić.. * Sprawa podwyższonej temperatury ciała była dla niego tak trywialna, że zapomniał o tym wieki temu. Poza tym specjalnie mu nie przeszkadzała półnagość Valentine. - Rzuciłem się, ale na pomoc, a nie na Ciebie. - dodał szybko wracając do pewnego siebie tonu głosu.
Gdy usłyszał co powiedziała, zacisnął mocniej zęby. * Oj, niedobrze.. Trzymanie się poprzedniego wyboru może okazać się trudniejsze niż przypuszczałem... *
Gdy uspokoił się na tyle by rozluźnić szczękę zauważył, że próbuje odłożyć książkę na półkę. Jedną z ostatnich.
- Ej, ale po co to robisz...? Zostawiłem to na podłodze żeby zajęła się tym służba.. - zaśmiał się, delikatnie wyciągnął książkę z Jej dłoni i ustawił na miejsce, zaraz po tym zebrał resztę książek i ustawił na miejsce. - No, jak już coś robić to od początku do końca.
Zwrócił wzrok na Jej karmazynowe oczy - Co miałaś na myśli wymieniając mnie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 17 2011, 09:00

Drgnęła nieco. Perspektywa zrzucenia kocyka na ziemię była nad wyraz kusząca, szkoda tylko, że łączyło się to z oślepianiem demona bielą skóry. Nie chciała go oślepić, chociaż nie miała stuprocentowej pewności, że już tego nie zrobiła. Dylemat czy zachować kocyk czy też nie, rozwiązał się w momencie, kiedy podskoczyła z zamiarem odłożenia książki. W efekcie książkę wciąż miała w ręku, a kocyk wylądował na podłodze. Valentine syknęła coś pod nosem i nie okazując ni grama zrezygnowania, podskoczyła raz jeszcze, po czym zerknęła przez ramię na mówiącego do niej demona.
- Khem, no właśnie. Nie na mnie, a na pomoc. To ogromna różnica - odparła pospiesznie, szczerząc ząbki w szerokim uśmiechu. Ją samą dziwiło to, z jaką łatwością potrafiła być rozbawiona w towarzystwie Thane - jeszcze nie tak dawno temu cała się trzęsła, a teraz mogła się uśmiechać i uśmiechać. Mogła nawet pokusić się na stwierdzenie, że nie jest jej już wcale tak smutno, choć niewątpliwie powinno. Tak czy siak, nawet o tym nie myślała, w przeciwnym wypadku znów mogło ją wziąć na smutki, czego naprawdę nie chciała. Zwilżyła wargi.
- Służba? Ja nabroiłam, ja posprzątam. Moja w tym głowa. - Puściła do niego oczko, wyciągając w jego stronę zaciśniętą dłoń z jedynie uniesionym do góry kciukiem. Zaraz sobie jeszcze przypomniała o trzymanej w drugiej ręce książce, więc minka nieco jej zrzedła, znów stanęła na palcach i nim się obejrzała a książka już była na półce. Żałowała tylko, że została w tym wyręczona, bowiem zaraz doszła do wniosku, że jak Thane w dalszym ciągu będzie jej pomagał, to jej podziękowania nie będą miały końca. Mimo wszystko przytaknęła mu z uśmiechem, odchyliła głowę znacznie do tyłu tak, by móc na niego spojrzeć i już miała coś powiedzieć, kiedy ją ubiegł i swoim pytaniem całkowicie wybił z pantałyku. Albinoska otworzyła szerzej oczy, zaciskając mocno usta. Ból w okolicy karku sprawił, że wyprostowała szyję i odwróciła się na pięcie przodem do demona, opierając się plecami o regał.
- N-n-n-i...c? - wybełkotała, czując jak do jej polików napływa kolejna mgiełka nie tyle ciepłej, co po prostu gorącej krwi. To, co miała na myśli wolała zostawić dla siebie, w końcu nie było powiedziane, że musiał myśleć podobnie, a to wiązało się z ryzykiem zaniechania tak... pięknej przyjaźni.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 17 2011, 10:04

* Nie drąż. Za wcześnie, za wcześnie. Jeśli ta rozmowa, ta sytuacja zostanie w tej komnacie dłużej, to dobrze wiesz co się stanie! *
Zaschło mu w gardle, mimo wszystko nie pozwolił burzy myśli w głowie na pokazanie czegokolwiek w jego zachowaniu.
* No już do cholery! Rusz swoje cztery litery i wynieś się stąd! Dowiedź, że potrafisz trwać przy podjętej decyzji!! *
Ani drgnięcie. Burzliwe życie demona opłaciło się wielokrotnie, między innymi teraz. Musiał już wielokrotnie znosić nawet tortury bez choćby śladu zacięcia na twarzy. Wyciągnął do Niej dłoń i pogłaskał po policzku, poczuł chłód znacznie mniejszy niż się spodziewał. Półbogini musiała być rozgrzana tym wszystkim.
Wreszcie zdołał zdusić w sobie swoje myśli i zacząć myśleć, jak na bystrego demona przystało. * Taka jesteś rozgrzana... wykorzystajmy to. *
- Będę musiał Cię poprosić o ubranie chociaż Twojej sukienki... - powiedział niskim tonem głosu odwrócił się i podniósł Jej sukienkę. - Inaczej to co chcę Ci pokazać może wybrać sobie Ciebie za cel, zamiast mnie. - rzucił Jej nieodgadnione spojrzenie, po czym podszedł do drzwi, poczekał aż się ubierze. Starał się przyglądać krajobrazowi Piwnicy jaki widział przez balkon.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pon Lip 18 2011, 08:54

To czekanie na jakąkolwiek reakcję z jego strony... każda sekunda wydawała się dla niej ciągnąć w nieskończoność. Valentine całym swoim ogromnym serduchem wierzyła, że Thane odpuści i nie będzie drążył tematu wymienienia jego osoby, jednak stoicki spokój wymalowany na jego twarzy przerażał ją dużo bardziej niż wszelkie naciskanie i dopytywanie. Nawet nie zorientowała się, że zrobiła minkę zbitego kociaka, a kiedy pogłaskał ją po policzku, jej serce automatycznie przyspieszyło jeszcze bardziej i albinoska nie była pewna, czy przypadkiem jego bicia nie słyszy sam demon. A przynajmniej zaklinała się w duchu, by nie słyszał, choć w końcu był demonem - czy wyczulone zmysły nie były jakoś uwarunkowane rasowo? Wciągnęła powoli nosem powietrze i równie powoli wypuściła je przez ledwo rozchylone wargi.
- A-ale... - zaczęła cicho, nie do końca rozumiejąc jego słowa. Lepiej, nie wiedziała, czy dobrze usłyszała. Przecież jeszcze przed chwilą mówił, że nie musi się chować pod kocykiem, a teraz prosił o ubranie sukienki! No doprawdy, szybko potrafił zmienić zdanie. Valentynka spojrzała z niejakim smutkiem na czerwony materiał, który tkwił w jego dłoniach. Niezbyt była rad, że o to ją poprosił, skoro było jej tylko coraz goręcej... Zarumieniona twarz nawet nie kryła zdziwienia, ale i tak dziewczyna złapała za sukienkę i posłusznie z powrotem założyła ją na siebie. Jeśli miała być szczera, to odkrywała ona więcej, niż zasłaniała; całość utrzymywała się jedynie na cieniutkich ramiączkach i sięgała nieco ponad kolana, a i tak skutecznie pogłębiła gorąc. Zerknęła na demona, zastanawiając się nad tym, co powiedział. Cóż, jeśli chciał ją przestraszyć nie na żarty, to jego słowa wraz w połączeniu z tym nieodgadnionym spojrzeniem, jakim ją uraczył, świetnie to wykonały. Znów mimiką twarzy mogła przypominać biednego, bezradnego kotka. Odkaszlnęła po chwili, dając mu niejaki znak, że może się odwrócić.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Lip 19 2011, 04:44

Starał się nie podejrzeć ubierania się V, choć oczywiście nie w pełni mu się udało, czego półbogini nie zauważyła. Udał że dopiero po Jej odkaszlnięciu na Nią spojrzał. Zauważył Jej wyraz twarzy, przewrócił oczami i ledwo powstrzymał śmiech, była urocza - Ej, naprawdę zupełnie by mi nie przeszkadzało żebyśmy tu zostali, a Twój ubiór pozostał w stanie nie zmienionym, lub mniejszym. Naprawdę nie miałbym nic przeciwko. - powiedział rozbawiony Jej wyrazem twarzy
- Jednak obiecałem Ci coś, a biorąc pod uwagę to, że nie chcesz się przespać nawet jak się Ciebie do łóżka wsadzi siłą, to pomyślałem że może zaprezentuję Ci moją prywatną armię? - powiedział patrząc w Jej oczy.
Oparł się plecami o framugę drzwi, założył ręce na przed sobą i zastanowił się co sam by wolał robić. Odpowiedź była prostsza i szybsza niż się spodziewał.
- W takim razie co robimy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sro Lip 20 2011, 11:40

Ułożyła usta w dzióbek. Nie była pewna czy to omamy czy rzeczywistość, ale tak czy siak, mogłaby przysiąc, że Thane coś rozbawiło. Wolała jednak nie wnikać co, pozwalając mu zachować to dla siebie. Zamrugała energicznie, szerzej otwierając oczy. Teraz to ona ledwo zdusiła w sobie śmiech. Przygotowana do salwy chichotu, uniosła dłonie i zasłoniła sobie usta, koniec końców tylko odkaszlując i opuszczając ręce z powrotem wzdłuż ciała. Mimo wszystko, na jej twarzy widniał szeroki uśmiech, ukazujący jej białe ząbki. Valentine szczerzyła się tak długo, aż nie przyszło jej odpowiedzieć na pytanie. Zacmokała cicho, zakładając ręce na piersi. Podeszła do Thane, zatrzymując się nie więcej jak krok przed nim.
- Hmmm - wymruczała w wielkim zastanowieniu, a udając jakiegoś wielkiego filozofa czy myśliciela, wykonała ich wielce osławiony gest - pogładzenie się po brodzie. - Prywatną armię, mówisz?
Przeszła kolejne kilka kroków, wznosząc oczy ku sufitowi. Szopka jednak nie mogła trwać wiecznie, więc wreszcie okręciła się przodem do demona z półuśmiechem na ustach.
- Niech będzie, chodźmy. - Bardzo, ale to bardzo starała się nie dać po sobie poznać, że to tak naprawdę propozycja zostania w pokoju była dużo bardziej kusząca. Znów się odwróciła, tym razem w stronę drzwi.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sro Lip 20 2011, 12:19

Przyglądał się grze jednego aktora w wykonaniu V. Starał się nie zatrzymywać oczy zbyt często na... co bardziej interesujących kawałkach. Rozbawiła go Jej tonacja i udawane wahanie.
Przepuścił V w drzwiach, jak to dżentelmen. Zamknął drzwi i przez uderzenie serca wahał się czy nie poprowadzić V za rękę, lub też nie objąć Jej. Nie był pewien czy tego nie zauważyła, szybko pokręcił głową i poprowadził Ją w stronę baraków dla elitarnych oddziałów.
- Pokażę Ci dwa moje najcenniejsze oddziały. Pierwsi to Jiralhanae, demony zwane potocznie Brutami. Potwornie silne i wytrzymałe, ale ze sporą skłonnością do prymitywnych, plemiennych zachowań. - kilka chwil potem zatrzymał się przy sporej otwartej przestrzeni, która była zajmowana przez 10tkę Brutów (wyglądają mniej więcej tak, tutaj przykład najwyższego rangą).
Demon kiwnął głową do przywódcy Brutów, który ukląkł na jedno kolano.
- Witaj wodzu. Moja przyjaciółka jest ciekawa jak wyglądają moje najlepsze oddziały.. Może zechciałbyś zademonstrować swoją siłę w małym sparingu z ...arbitrem? - celowo użył tej formy. Bruty i Elici zawsze ze sobą rywalizują, nie bez powodu elitarne oddziały zawierają dwie grupy, po jednej z każdego z tych gatunków.
Wódz prychnął, po czym wstał i wydał z siebie ryk, któremu zawtórowało 9 kolejnych.
- Z przyjemnością.

// zaraz przejdziemy do drugiego oddziału, pogadaj sobie z nimi, czy co tam chcesz Wink
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Czw Lip 21 2011, 10:54

Valentine całą drogę szła grzecznie ramię w ramię z Thane, a kiedy z powodu swoich krótkich nóżek zostawała nieco za nim w tyle, to niemal od razu go doganiała i znów starała się iść tuż obok niego. Gdy wkrótce padła z jego ust jakaś dziwna nazwa, uniosła brwi i zmarszczyła czoło. Nie chcąc w niedalekiej przyszłości popełnić jakiejś gafy, momentalnie zaczęła powtarzać sobie ową nazwę w myślach. Jiralhanae, Jiralhanae, Jiralhanae, Jiralhanae, Jiralhanae. Przeniosła swój ciekawski wzrok z Thane i zaczęła patrzeć przed siebie, by zaraz - zupełnie jak na zawołanie - potknąć się o własne nogi. Przystanęła, z zaskakującą jak na siebie szybkością odzyskując równowagę; mruknęła coś pod nosem i mając nadzieję, że demon nic nie zauważył, znów zaczęła stawiać kolejne kroki.
- Jiralhanae, Jiralhanae, Jiralhanae... - wymamrotała głośniej, tak dla niepoznaki. Nie musiała specjalnie wysilać szarych komórek, by się domyślić, że Thane już ma ją za łamagę, a naprawdę nie chciała być jeszcze większą kaleką. Zadarła wyżej podbródek i zatrzymała się, biorąc przykład z demona. - Potocznie zwane Brutami.
Dodała jeszcze, by zaraz potem na sam widok tych właśnie Jiralhanae aż się wzdrygnąć. Co prawda nie spodziewała się przystojniaków pokroju swojego towarzysza, ale także nie takich bestii. Cóż. Cofnęła się o krok do tyłu, tak na zaś, gdyby jednak sukienka nie sprawdziła się jako coś, co sprawiłoby, że bestyjka wybrałby sobie za swój cel Thane, a nie ją. Nie była jednak jakoś specjalnie przerażona... Jak tylko demon wspomniał o sparingu i arbitrze, albinoska łypnęła okiem na niego. Jeśli była teraz czegoś ciekawa, to właśnie tego, jak wyglądają ci drudzy i z niejaką niecierpliwością czekała, aż pójdą dalej.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Czw Lip 21 2011, 11:29

- Brutami zawsze dowodzi Wódz, mimo że ten oddział zawiera samych wyselekcjonowanych przeze mnie, to muszą mieć Wodza, został wybrany jednogłośnie. Te bestie są niezrównane, gdy potrzebujesz czystej, niezrównanej siły. - powiedział V, nim Bruty się pozbierały. - Zwykle używają młotów grawitacyjnych. - wskazał na broń, po którą się udał Wódz, czyli na młot, który był tak długo, jak Wódz wysoki - Zwykle, bo gdy wpadną w szał to porzucają młoty i walczą wręcz jak szaleni.
Cały oddział ruszył za Wodzem. Który podążył za demonem i V. Demon prowadził Valentine do drugiej, podobnej sekcji w barakach.
- Sangheili, to inaczej Elici. O ile Bruty bardziej polegają na samej sile i wytrzymałości... - ukradkiem sprawdził, czy Bruty nie słuchają, ale o czymś rozmawiały warcząc co chwilę - ... to Elici są dużo bardziej zwinni i inteligentni. Nie lubią się z Brutami odkąd pamiętają, ale te dwa oddziały darzą się szacunkiem ze względu na to że zmusiłem ich kilkakrotnie do walki ramie w ramie. Mimo że wciąż mają do siebie sporo niechęci to żyją tu w zgodzie.
Chwilę potem ujrzałaś Sangheili ( ten tutaj jest uzbrojony ^^ ).
Biła od nich zupełnie inna aura. Emanowali siłą równie mocno jak Bruty, jednak u nich dało się wyczuć honor, siłę oraz inteligencję. Od razu dało się zauważyć dowódcę, Arbitra. Trzymał w dłoni dziwny energetyczny miecz. Wszyscy Elici od razu uklękli na jedno kolano, ciężko powiedzieć na czyj widok.
- Witam Tanatosie, czemu zawdzięczamy tą wizytę? - Arbiter zwrócił się do demona.
- Witajcie. - Elici dopiero po tych słowach wstali - Moja przyjaciółka jest bardzo zainteresowana moimi najlepszymi oddziałami. Pomyślałem że zademonstruję Jej właśnie was. - demon wskazał głową Elitów, oraz Bruty. - Pomyślałem również że chyba nie mielibyście nic przeciwko małemu sparingowi...
Thane ledwo dokończył słowo sparingowi, a Arbiter już trzymał swój miecz energetyczny w gotowości... Po czym zaśmiał się i go opucił - Wybaczcie, nie mogliśmy przecież wyjść na mniej groźnych niż Wódz i Jego świta!
Napięcie, jakie trwało po tych słowach było niemal nie do zniesienia. Jednak dosłownie dwa uderzenia serca zarówno Wódz, jak i Arbiter wybuchli śmiechem, a zaraz za nimi ich oddziały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Czw Lip 21 2011, 12:12

Mimowolnie uśmiechnęła się, kiedy ruszyli dalej, a chwilę później jej oczom ukazał się następny oddział demonów.
- Sangheili, Sangheili, Sangheili. - Powtórzyła, zupełnie tak, jak wcześniej, niemalże naśladując poprzednią sytuacje, tyle tylko, że tym razem ominęła część potykania się, która zresztą była teraz jej do szczęścia najmniej potrzebna. - Inaczej zwani Eli... tami?
Mrugnęła kilkakrotnie szybciej, niż powinna. Nie była głupią dziewczyną, mózg miała i często z niego korzystała, aczkolwiek zawsze kiedy napotykała nieznane sobie nazwy miała niejaki problem z ich odmienianiem. Wywróciła oczyma, potencjalny błąd puszczając mimochodem. A wszystko dlatego, że Thane znów zaczął mówić i chciała poświęcić mu wszelką uwagę - mogło to dziwić, ale albinoska naprawdę była tym wszystkim zaciekawiona i gdyby tylko ten zdeklarował się jej opowiadać o innych demonach, niekoniecznie tylko o tych swoich, byłaby gotowa rzucić wszystko, usiąść i wysłuchać go bez słowa narzekania czy skargi. Najbardziej śmieszyło ją jednak to, że nawet nie wiedziała skąd ta cała ciekawość i wyglądało na to, że za żadną cholerę się tego nie dowie. Skinęła wkrótce głową, przełykając ślinę. Nie tylko bestyjki zwane Jiralhanae budziły w niej respekt, robili to bowiem także Sangheili, którzy paradoksalnie od razu wydali jej się jakoś... bardziej ludzcy. Możliwe, że stało się tak za sprawą bijącej od nich innej aurze oraz inteligencji, o której sekundę wcześniej wspomniał Thane.
Stojąc obok demona, Valentine starała się rzucać w oczy najmniej jak to możliwe i z buzią zamkniętą na kłódkę przyglądać wszystkiemu i wszystkim. Raz drugi zlustrowała z niemałą czujnością naznaczonymi szkarłatem oczyma demonie postacie zarówno oddziałów, jak i ich przywódców, także ich bronie, po czym przeniosła spojrzenie na Thane. Znów poczuła się trochę przygłupiutka, a na pewno odniosła wrażenie, że coś spsuło jej się poczucie humoru. Słowa Arbitra, które ewidentnie rozbawiły demony, ją raczej nie rozweseliły, zwłaszcza po tym, jak ten zademonstrował swoją szybkość łapiąc miecz nim jej przyjaciel dokończył swoją kwestię. Teraz już nie tylko odczuwała względem niego większy szacunek, ale jeszcze i niejaką obawę!

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pią Lip 22 2011, 00:44

Zauważył strach Valentine, która niemal skrywała się w jego cieniu. Spojrzał Jej w oczy i niemal od razu zrozumiał co jest na rzeczy. Skorzystał z okazji, że Arbiter i Wódz postanowili sobie o czymś porozmawiać, nachylił się do V.
- Nie ukrywam, to są istoty, które budzą strach samą swoją obecnością, ale jesteś przy mnie Valentine. Nie pozwolę by cokolwiek złego Ci się tu przytrafiło. To nie bez powodu są moi najbardziej zaufani żołnierze, wiedzą już że jesteś dla nich priorytetem takim samym jak ja w razie zagrożenia. - poczochrał Jej włosy zostawiając uroczy bałagan na głowie. - Lepiej się odsuńmy, jeśli nie zostawimy im miejsca to wezmą je sobie sami... - otoczył ramieniem V i delikatnie odiągnął kawałek dalej, po chwili to samo zrobili wszyscy poza liderami. - Patrz uważnie, to zawsze jest ciekawe.
Nie tylko ich bronie, rasy, oraz taktyki się różniły. To było oczywiste. Różniło ich jeszcze coś, co dawało się wyczuć, oboje byli piekielnie silni, byli jednak silni w zupełnie inny sposób i dało się to wyczuć niemal każdym zmysłem. Arbiter przyjął niską postawę, trzymał swój miecz energetyczny wyciągnięty na niemal prostej ręce. Wódz natomiast był wyprostowany, na lekko ugiętych nogach, dawało mu to możliwość wykorzystania pełnego zasięgu swojego ciężkiego młota.
Okrążali się powoli zgodnie ze wskazówkami zegara. Trwało to kilkanaście uderzeń serca, gdy nagle miecz energetyczny Arbitra zmienił swój dziwny podwójny kształt w długą smugę, która kończyła się przy szyi Wodza. Nikt nie porusza się tak szybko. Miecz z sykiem zatrzymał się na młocie grawitacyjnym. Wódz uśmiechnął się pewien siebie. Uniósł młot razem z zablokowanym na nim Arbitrem i z ogromną siłą uderzył nim w ziemię. Miecz energetyczny zgasł na chwilę przed uderzeniem młota o ziemię, Arbiter poprostu wyłączył swoje ostrze, by się uwolnić. W efekcie młot gratitacyjny ze specyficznym hukiem sugerującym że waży sporo więcej niż wygląda rozkruszył spory kawał podłogi, a Arbiter wylądował tuż obok zaklinowanego w popsutej podłodze młota i włączył z sykiem swoje ostrze. Wyglądało to jak koniec, ale tylko przez jedno uderzenie serca. Wódz wydał z siebie ogłuszający ryk, Jego oczy stały się krwistoczerwone. Miecz Arbitra już rozcinał powietrze i pędził w stronę głowy Wodza, gdy ten z ogromną siłą i szybkością uderzył Arbitra w rękę z mieczem, uniemożliwiając mu atak, a drugą ręką posłał wytrąconego z równowagi Arbitra kilka mertów od siebie. Walka przeszła szybko na krótki dystans, w którym zwinność Arbitra starła się z brutalną siłą Wodza, ten pierwszy szybko zrezygnował z miecza, jakby nawet tak finezyjna i lekka broń byłaby dla Niego ograniczeniem. Arbiter trafiał częściej i celniej niż Wódz, a w uderzeniach Wodza było widać czystą siłę.
W pewnym momencie jednak, gdy obaj liderzy byli już mocno poturbowani i zmęczeni, oraz od dłuższego czasu przeszli na długi dystans - wrócili do używania broni, wynik wciąż pozostał nierozstrzygnięty. Jednak w pewnym momencie zastygli w bezruchu w dziwacznych pozycjach.
- Znowu remis. - Arbiter kucał nisko przy ziemi, z mieczem wystawionym jak pika na szarżującego kawalerzystę, gdy Wódz stał wyciągnięty w zamachu młotem grawitacyjnym na kulącego się Arbitra. Gdyby nie przestali, jeden z nich z pewnością nie wyszedłby z tego cało.
- Na to wygląda, zdaje się nigdy nie przekonamy się który z nas jest lepszy.
Oboje się roześmiali, pozostali wstali i bili brawo swoim liderom. Co ciekawe członkowie obu oddziałów mogli śmiało powiedzieć że to ich dowódca wygrał i... mieliby wszyscy rację.
Wódz i Arbiter "stuknęli" się pięściami na znak kolejnego remisu.
- Jak Ci się podobało? - zapytał V, był ciekaw Jej reakcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pią Lip 22 2011, 05:43

Valentine skrzywiła się lekko, czując jego dłoń na swojej głowie, która zaraz zaczęła czochrać jej włosy. Szybko także nadymała policzki i zmrużyła oczy, ledwo powstrzymując się przed zaciśnięciem dłoni w małe piąstki, robiąc z siebie jeszcze większego dzieciaka. Co prawda niezbyt przeszkadzało jej to, że to właśnie Thane dotknął tych jej białych pukli, bardziej bowiem przerażał ją fakt, iż ma burdel na głowie. Mimo wszystko Thane miał ogromne szczęście, że znaczył dla niej tyle, ile znaczył... Gdyby tylko na jego miejscu był ktoś inny i ośmieliłby się wykonać podobny gest, albinoska nie mogłaby się powstrzymać i jak nic wściekła zaczęłaby na delikwenta krzyczeć, w najlepszym wypadku ograniczając się tylko do tego, zaś w najgorszym - do odwetu. A teraz nawet z niejaką pokorą przyjmowała te całe czochranie, o. Kiedy demon przestał, jak oparzona zaczęła gładzić swoje włosy, na których punkcie nie była aż tak przewrażliwiona jak mogłoby się wydawać. Ponownie kiwnęła głową, rozumiejąc to, co powiedział. Posłusznie odeszła z nim na bok, odwracając na moment wzrok z tego konkretnego demona na liderów. Ich siła, którą było wręcz widać gołym okiem dalej ją przerażała, ale obecnie, co dziwne, znacznie mniej. Słowa Thane znacznie ją uspokoiły, ale to teraz, kiedy ją obejmował, dopiero poczuła się bezpieczniej. Uśmiechnęła się do samej siebie. Nie dane jej już było otworzyć usta i wydusić z siebie jakieś podziękowania czy inszą inszość, chociażby dlatego, że nim się za to zabrała, obaj liderzy byli zwarci i gotowi do walki, która zresztą zaczęła się szybciej, niż myślała. Ze świecącymi z podniecenia oczyma bacznie przyglądała się każdemu, choćby najmniejszemu ruchowi to Wodza, to Arbitra, w zależności od tego, na którego akurat bardziej zwracała uwagę. Nawet nie analizowała zbytnio tego, co robili, ponieważ bardziej pochłonięta była podziwianiem samej walki, niż tym, by oszacować, który radzi sobie lepiej i który zostanie zwycięzcą. W zasadzie nawet niezbyt ją to interesowało i nim się zorientowała, walka już była skończona. Przyjrzała się uważniej, dopiero teraz próbując chociaż odgadnąć, kto wygrał. Nim jednak to robiła, wynik walki już był dla niej znany. Remis? Jej usta znów wykrzywiły się w uśmiechu, choć nieco szerszym, niż poprzednio, a idąc w ślady demonów, Valentynka zaczęła klaskać w dłonie i wciąż bijąc brawo rzuciła okiem na Thane.
- Um, bardzo - odparła zgodnie z prawdą. Na ogół była przeciwna walkom i tym podobnym używaniom przemocy wobec innych, ale jeśli szanse były wyrównane i sama walka bardziej przypominała pokaz siły, niż starcie na śmierć i życie, mogła okrzyknąć się mianem swojego rodzaju fanki. Włosy, które opadły jej na twarz, zaczesała za uszy. Było jednak coś, co ją właśnie zaciekawiło i nie starając się nawet trzymać języka za zębami, skrzyżowała ręce na piersi. - A Ty... nie walczysz?

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pią Lip 22 2011, 08:41

Pech chciał, że akurat jak zapytała czy Thane nie walczy, na sali była cisza. Wzrok obu oddziałów skupił się na nim.
- Ty to masz wyczucie Mała.. Teraz muszę z którymś walczyć.. - udał zrezygnowanie, po czym odwrócił się do Valentynki i dźgnął Ją lekko kilka razy w żebra paluchami żeby Ją połaskotać - Ale Ty zostajesz pokonana na rozgrzewkę! - Nim zdążyła cokolwiek zrobić odskoczył i podszedł do Arbitra. Odwrócił się po drodze i puścił Valentynce oczko.
Elici i Bruty patrzyły na Thane'a rozbawione, ale i sam T był w dobrym humorze.
- Ej, ej, ej. Panowie, powaga! Dama mnie poprosiła o przelanie krwi. Są jacyś ochotnicy? - wszystkie demony się roześmiały. - A teraz poważnie, zrobimy sobie z Arbitrem mały pojedynek.
Arbiter rzucił Thane'owi drugi miecz. Wszyscy poza tą dwójką się odsunęli. Arbiter stanął w tej samej pozycji, podczas gdy Thane stał w rozluźnionej pozie. Mierzyli się wzrokiem przez długą minutę, po czym nagle i bez żadnego ostrzeżenia oba miecze zamieniły się w smugi niebieskiego iskrzącego światła. Z początku ciężko było rozróżnić która jest która, ale po kilkudziesięciu sekundach odskoczyli od siebie. Lider Sangheili ciężko łapał oddech, za to Thane nie wyglądał wcale na zmęczonego.
- Dobrze że mój sparing jest po waszym, mam zmiękczonego przeciwnika. - rzucił rozbawionym tonem. - Swoją drogą, daj mi trochę forów, jak przed Nia przegram, to mi to będzie wypominać całą wieczność... - wskazał głową na V.
Arbiter zaśmiał się, po czym niewiarygodnie szybko natarł na Thane'a. Tym razem wyraźnie było widać, że Thane jest spychany do obrony, bardzo szybko się cofał i uskakiwał przed siekającym powietrze mieczem energetycznym.
Trwało to dłuższą chwilę, w końcu Thane przewrócił się na plecy, Arbiter już pędził by go dokończyć, gdy T przywołał swoje skrzydła. Zaszurały po podłodze, ale podhaczyły Arbitra. T z pomocą skrzydeł szybko wstał i przystawił swój miecz do klatki piersiowej Arbitra.
Teraz i po Thane było widać oznaki wyczerpania.
- No, to chyba pierwszy raz jak udało mi się Ciebie dorwać. - odsunął od Niego miecz i pomógł mu wstać. Nie było braw tym razem, lecz szczere zdziwienie.
Arbiter skłonił się nisko przed Thanem i powiedział z uznaniem - Od teraz moje ostrze już zawsze będzie należeć do Ciebie.
- Ej, dobra dobra... To tylko jedno zwycięstwo, musiałem kiedyś w kocu wygrać... - chyba pierwszy raz widziałaś Thane'a zakłopotanego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pią Lip 22 2011, 11:02

Jakoś niezbyt przejmowała się panującą dookoła nich ciszą, którą tak brutalnie przyszło jej przerwać i tym samym wrobić Thane'a w walkę. Zacisnęła mocniej usta i zrobiła jakże skruszoną minkę, wczuwając się w sytuację. Już nawet nie komentowała, że wcale nie jest mała, tylko patrzyła prosto w oczy demona i udawała przeogromną skruchę.
- Upsik... - wymruczała, przykładając obie ręce do buzi, jakby chciała ją nimi sobie zamknąć. Oczywiście wcale a wcale nie było jej z tego powodu przykro, skąd. Ani troszeczkę. Ale Thane szybko sprawił, że przestała udawać i zaczęła się szczerzyć, a także i śmiać. Jeśli chodziło o łaskotki, to ona posiadała straszne i w dodatku niemal wszędzie, choć fakt faktem, że nie w każdym miejscu były one tak samo mocne, ale jednak. Akurat te w okolicy żeber były chyba najkoszmarniejszymi i jeszcze moment, a zamiast pomiędzy śmiechem mruczeć tylko "nie!" zaczęłaby go błagać o litość. Na szczęście, nie tylko dla niej, ale też dla samego siebie, wkrótce przestał. Valentine odetchnęła z dobrze widoczną ulgą, w myślach poprzysięgając mu jakże słodką zemstę, skoro teraz czmychnął jej wręcz sprzed nosa. Nim jednak zarówno on jak i Arbiter przystąpili do walki, albinoska posłała Thane'owi jeden ze swoich najśliczniejszych uśmiechów i z jeszcze większą niecierpliwością wyczekiwała ich starcia. Nie bała się o to, czy uda mu się z tego wyjść cało, w końcu nie więcej jak klika minut temu sam zapewniał ją o tym, że wszyscy tu zgromadzeni są nie bez powodu jego zaufanymi żołnierzami, ale mimo wszystko jakąś tam obawę w sobie kryła. Nie zdążyła już krzyknąć, by się nie dał. Obaj byli gotowi do walki, a Valentynka nie miała serca im przerywać swoimi żałosnymi krzykami, dlatego znów pogrążając się w zupełnej ciszy, zamierzała oglądać to, co zgodzili się jej pokazać. Jej oczy zaczęły błyszczeć jeszcze bardziej, zupełnie jakby ciskały jakimiś błyskawicami, tyle tylko, że teraz albinoska nie miała ochoty nikogo zabić. Patrzyła i patrzyła, w większej mierze głównie na Thane'a, choć zdarzyło się, że przypatrywała się przez sekundę czy dwie Arbitrowi. W tej walce zresztą nie musiała poświęcać mu aż takiej uwagi... w poprzedniej przyjrzała mu się wystarczająco dobrze. Nieświadomie zagryzła dolną wargę, kiedy demon wylądował na plecach i trzymała ją zębami tak długo, aż ten nie podniósł się z ziemi. Tym razem nie było wątpliwości, że walkę ktoś wygrał i wychodziło na to, że wygranym był właśnie Thane.
- Brawo, brawo - zaśmiała się, klaszcząc dłońmi. Demon nie musiał długo czekać, żeby w podskokach pokonała połowę odcinka, która ją od niego dzieliła. Zatrzymała się zaraz i zaczekała, jak ten wreszcie zbierze się w sobie i także do niej podejdzie. Zwalniając trochę tempo klaskania, zachichotała cicho, wielce rozbawiona widokiem zakłopotania.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sob Lip 23 2011, 05:13

Demon wzrokiem odnalazł oczy Twoje z niejaką ulgą, zgasił miecz energetyczny i od razu ruszył w ich kierunku. Gdy podszedł do V i Ją objął, ta mogła wyczuć gorąc bijący od demona i puls, który u człowieka oznaczałby rychły zawał.
- Nie wierze że mi się udało.. Ten diabeł wcielony za każdym razem pozwalał mi dojść do momentu w którym niemal go przyskrzyniałem i po prostu odsuwał się i wykańczał mnie w okamgnieniu.. - powiedział sam średnio wierząc w to co właśnie się stało. Radość, jaką widział na twarzy półbogini sprawiła, że jeszcze bardziej się zmieszał.
Adrenalina krążąca w jego żyłach opadała, więc ściskał V bardzo lekko jak na siebie. Elici i Bruty żywo dyskutowały na temat chwilę temu zakończonej walki.
Demon postanowił wykorzystać tą chwilkę i możliwość trzymania V w objęciach tak długo jak się da.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sob Lip 23 2011, 05:39

Półbogini mogła wyczuć gorąc i wyczuła. W przeciwieństwie do tamtego, który czuła niedawno i wewnątrz siebie, ten był zaskakująco przyjemny. No i nie było jej znowu tak duszno. Podniosła głowę i spojrzała na niego, nie pozwalając, by uśmiech zniknął z jej ust choćby na ułamek sekundy.
- Sam powiedziałeś, by dał Ci fory... - zażartowała, zaraz wysuwając język z buzi i przymykając jedno oko. Chwilę później mimika jej twarzy wróciła do normalności, a sama Valentynka zerknęła przez ramię na resztę demonów. Trwało to nie dłużej niż westchnięcie i już jej oczy z powrotem były wlepione w postać Thane'a. - Coś jeszcze chcesz mi pokazać?
Zapytała, ani na moment nie zapominając o zemście za łaskotki. Po prostu musiał dostać za swoje! Valentine nawet nie zauważyła, że to całe tulenie bardzo jej odpowiada. Nieświadomie wtuliła się w demona, jeszcze bardziej przyciskając swoje ciałko do jego i równie nieświadomie zamruczała pod nosem.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sob Lip 23 2011, 06:10

- To był żart, proszenie Arbitra o fory to jak poproszenie szalejącego byka o lekkie bodnięcie. - zaśmiał się. Poczuł żar, gdy V się wtuliła.
Dopiero po kilku chwilach dotarło do niego pytanie V. * O tak, nawet nie wiesz jak bardzo. *
- No jest jedna taka rzecz. - powiedział odsuwając się od Niej, w wyciągniętą jeszcze dłoń włożył Jej rączkę miecza energetycznego. - Wiesz jak to jest, jak ktoś Cię wrobi, to miło jest odpowiedzieć mu tym samym. - cały czas patrzył Jej w oczy z rozbawieniem, wyszczerzył się szelmowsko i odsunął zostawiając z wyłączonym mieczem i nie do końca rozumiejącym wyrazem twarzy.
- Arbitrze, może w ramach nagrody za moje pierwsze zwycięstwo nad Tobą nauczysz Valentine posługiwania się mieczem energetycznym? - rzucił usatysfakcjonowane spojrzenie na V i odsunął się szybko.
Arbiter już szedł do V...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sob Lip 23 2011, 06:44

Cóż za porównanie. Valentynka słysząc je aż się zaśmiała bezgłośnie. Nie wiedziała, jak to jest z bykami i całą swoją wiedzę na ich temat zawdzięczała jakimś bardziej lub mniej ciekawym tekstom źródłowym, ale z drugiej strony nie do końca była pewna, czy ładnym poproszeniem nie można jakoś zmiękczyć rozszalałego byka. W końcu... nie było rzeczy niemożliwych! Kiedy Thane się od niej odsunął, pozostawiając coś w jej dłoni, pierw łypnęła okiem co to takiego jest, a potem na niego. Jej twarz nie tyle wyrażała niezrozumienie, co jeszcze inny wianuszek kołujących się w niej emocji, jak chociażby szok i zdezorientowanie. Valentine rozdziawiła buźkę i szerzej otworzyła oczy, kręcąc głową w akcie zaprzeczenia.
- C-co? Co, co, co, co...? - Zamrugała, usilnie starając się samą siebie przekonać, że to jakiś żarcik ze strony demona. Ona? Nauczyć się posługiwać tym czymś, co mogłoby przeszyć jej ciało tak jak zwykły patyk przez masło? Przecież nie wrobiła go w walkę specjalnie, a ten czym jej się odwdzięczał? Teraz już nie tylko chciała zemścić się za gilgotki, ale jeszcze w myślach szykowała mu śmierć tragiczną poprzez załaskotanie. Przełknęła ślinę, stopniowo zwalniając tempo kręcenia głową. - Nie, nie, nie! To naprawdę nie jest dobry pomysł!
Zmarszczyła brwi, rozglądając się na boki, by zaraz przed spojrzeniem na Arbitra, posłać jeszcze przyjacielowi chyba najbardziej błagalne spojrzenie pod słońcem. Oglądanie walk, okej. Komentowanie walk, okej. Gratulowanie wygranej, okej. Ale zabawa taką bronią - i owszem, choć wydawała się być super, to tylko w rękach kogoś, kto potrafił posługiwać się jakąkolwiek inną bronią. Mimo wszystko złapała pewniej rączkę tego całego miecza, żeby jej nie upuścić, opuszką palca wskazującego drugiej ręki okrężnie masując sobie skroń. Fuknęła coś pod nosem, wręcz nie mogąc doczekać się wrócenia do komnaty.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sob Lip 23 2011, 12:55

Arbiter zatrzymał się w średnim dystansie, około 2 kroków przed Tobą. Skłonił się.
- Przeciwnie, to świetny pomysł panno Valentine. - głos Arbitra miał specyficzny wydźwięk ze względu na inną strukturę żuchwy Sangheili. Sam Jego ton był niemal inspirujący, dało się odczuć wyrobioną pewność siebie i autorytet. - Trzymasz w ręku rękojeść miecza energetycznego, najlżejszej precyzyjnej broni kontaktowej. To nie jest zwyczajny oręż, reaguje i włącza się zależnie od woli walki i determinacji osoby, która go dzierży. Zdaje mi się że to dlatego Tanatos Cię tu przyprowadził, by trochę Cię zahartować.
Thane przyglądał się temu wszystkiemu z dumą. Wiedział że tak się to potoczy, zaufanie jakie pokładał w inteligencji Arbitra nigdy nie okazało się źle ulokowane.
- Chciałbym, żebyście wykonali dla Niej miecz energetyczny taki, żeby do Niej pasował.
- Z przyjemnością. Przyprowadziłeś do nas prawdziwy nieoszlifowany diament. No, ale to sprawa na później, teraz panno Valentine proszę spróbuj włączyć to ostrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 24 2011, 10:59

Zaraz, zaraz. Co on powiedział? Czyżby sam nie zauważył, że mała Valentine nie nadaje się do żadnej walki? Albinoska westchnęła ciężko. Doceniała jego oddanie względem Thane'a, ale doprawdy - nie mógł być aż tak ślepy, by nie dostrzec, że cały ten miecz energetyczny prędzej zrani ją samą, niż kogoś w jej otoczeniu. Mimo wszystko z trudem przychodziła jej koncentracja na słowach Arbitra. Nie była nawet pewna, czy to, co trafiało do jej uszu, to faktycznie jego słowa czy wytwór jej wyobraźni... Potrząsnęła głową, zagryzając wargę. Skup się, Valentine, no skup, mruknęła do siebie w myślach. Kiedy dotarł do niej głos Thane'a, rzuciła mu kolejne spojrzenie. Patrzyła tak na niego dobrą chwilę, aż w końcu nie usłyszała polecenia ze strony Arbitra. Nogi same z siebie jej się zatrzęsły, jednakże albinoska postanowiła nie dawać Thane'owi tej satysfakcji i grzecznie wykonać prośbę. Przynajmniej była jeszcze w stanie jako tako kontaktować. Uniosła lekko drżące ręce, cały czas mocno zaciskając ich palce na rączce i zamknęła oczy, próbując wmówić sobie jakąkolwiek, choćby najmniejszą determinację i wolę walki. Przez chwilę miała wrażenie, że wreszcie jej się udało i miecz się włączył, jednak kiedy uchyliła powieki, by wrażenie zmienić w rzeczywisty widok, jedyne, co udało jej się zobaczyć, to wysunięte do przodu blade ramiona i rękojeść miecza, którego jak nie było przed chwilą, tak nie było i teraz.
- Mówiłam, że to kiepski pomysł... - przypomniała innym, tak w razie, jakby ktoś się z jej własnej osoby zaśmiał. Jej głos tylko szczątkowo zdradzał poniekąd zrezygnowanie, ale jednak zdradzał.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 24 2011, 12:06

Arbiter spojrzał na Twój miecz, po czym odwrócił się do swojego oddziału i kiwnął do nich. Dziewięć mieczy energetycznych z trzaskiem zostało włączonych. Chwilę potem trzy z nich jeden zmieniły się w smugi. Dwa przebiły ramiona Thane'a, a trzeci zatrzymał się niebezpiecznie blisko gardła demona. Pozostałe sześć Zatrzymało się na gardłach wodza i piątki innych Brutów. Thane nie miał jak zareagować, przerażone spojrzenie utkwił w szkarłatnych oczach Valentine, po czym przeniósł je na Arbitra.
- Od lat czekałem na to żeby Cię obalić Thane. - kpiący ton brzmiał okropnie z ust Arbitra - Przynosisz tutaj kogoś Ci bliskiego i wstawiasz się na coś takiego, jak głupiec. Nawet nie muszę mieć swojej broni, by zadać Ci kolejną ranę, popatrz! - nachylił się i zamarkował cios ręką w brzuch V. Zatrzymał go o wiele za daleko, by się odwrócić i spojrzeć w oczy Thane'owi. - Niepokonany Thane bezbronny jak niemowle. Szkoda że ta chwila nie będzie trwać wiecznie! - okropny śmiech brzmiał tak, jakby sama śmierć się śmiała...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 24 2011, 12:58

Otworzyła szeroko oczy. Jej czerwony wzrok skakał z postaci Elitów to na T, to na Brutów, to znowu na T i Elitów. Mimowolnie zrobiła krok w tył, kiedy zdała sobie sprawę z tego, co też oni zrobili nie tylko z Thane'em, ale także co zamierzali zrobić z resztą. Drgnęła pod spojrzeniem przyjaciela i przez przypadek upuściła rączkę. Odwróciła pospiesznie głowę. Co to miało znaczyć? Co to do cholery było za posunięcie? Jakiś chory i niezbyt zabawny żarcik ze strony Arbitra? Jeśli chciał biednej albinosce pograć na nerwach, to wyszło mu to wręcz perfekcyjnie. Drgnęła kolejny raz, kiedy udał, że wymierza w nią cios. Przez chwilę była pewna, że naprawdę ją uderzy! Jak na domiar złego średnio przyswajała jego gadkę. Jej treść brzmiała dla niej jakby została co najmniej wyssana z palca, a przynajmniej dziewczyna starała się tak ją sobie zobrazować. Tak, dokładnie. Dowcip. Nieudany kawał. Valentine spojrzała pod nogi, zaraz zanosząc się śmiechem. Był to strasznie cichy śmiech, w dodatku okazujący jej własne przerażenie i małą wiarygodność w to, co się właśnie działo. W końcu zamilkła i stała w bezruchu, robiąc dokładną analizę w myślach. Nie miała żadnych najmniejszych szans, by choćby go drasnąć... Po dłuższej chwili w końcu podniosła głowę i wlepiła swój wzrok prosto w Arbitra.
- Hej, Ty... - zaczęła powoli, głosem zupełnie innym, niż dotychczas. Wciąż był to ciepły i słodki głosik, który aż chciałoby się nagrać i puszczać na noc do podusi, jednak tym razem dało się wyczuć w nim zdenerwowanie. Albinoska schyliła się po rączkę, podrzuciła nią w powietrzu i złapała prawą ręką. - Kiepski z Ciebie kawalarz, panie Arbitrze. Opowiadałeś kiedyś dowcipy? Całe piekło zdążyłoby usnąć, nim byś doszedł do puenty... Czy może już się tak zdarzyło?
Słowo "wkurzenie" nie było w stanie opisać skali tych negatywnych uczuć, które się w niej kłębiły. Nie rozumiała wielu, naprawdę wielu rzeczy, jednak to, co zrobił Arbiter wykraczało poza wszelkie granice. Także dobrego smaku. Tak czy siak, było coś, co Valentine za wszelką cenę chciała ochronić. Spojrzała na Thane'a, a zaraz potem z powrotem na Arbitra. Chyba po raz pierwszy tak poważnie się na kogoś wkurzyła i miała ochotę kogoś zabić. Miecz jednak nie wchodził w grę... odrzuciła go za siebie, stając w lekkim rozkroku.
- W dodatku paskudnie się śmiejesz - dopowiedziała, żeby zyskać na czasie. Jednocześnie wykonała jakiś gest rękoma, który w efekcie sprawił, że na ziemi dookoła niej pojawiła się sporych rozmiarów świecąca pieczęć, a ona sama zaraz trzymała w rękach gruby łańcuch. Tuż za nią pojawiła się ogromna bestia o śnieżnobiałym futrze i krwistoczerwonych oczach, której postać była opleciona dokładnie tym łańcuchem, którego początek tkwił w rękach albinoski. Ostatnie, co można było o nim powiedzieć to to, że jest przyjaźnie nastawiony. - Byakuei...
Nie musiała dodawać komendy "pożryj ich", by owy Byakuei ruszył w stronę Arbitra z zamiarem przegryzienia go na pół, szczerząc swoje ostre kły.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 24 2011, 13:24

- Hmph. - Arbiter wyskoczył do przodu, zamieniając swój miecz w strumień niebieskiego światła, który bardzo szybko się obracał w powietrzu. Ogromnym susem rozciął Byakuei na dwie niemal symetryczne połówki. Wylądował z głuchym łoskotem kilka metrów od Ciebie.
- To wszystko? Thane, spodziewałem się że zamordowanie Ciebie będzie większym wyzwaniem. Wielki demon muzyki, jedyne co masz na swoją obronę to chucherko, które potrafi przywołać długiego wilka.
Ruszył zdecydowanym i szybkim krokiem do Ciebie z mieczem ułożonym do zadania szybkiego precyzyjnego pchnięcia. Poruszał i obserwował Cię jak zabójca. Szedł po krzywej, okrążał Cię.
- Ciekaw jestem któremu z was zadaję większy ból. Demonowi, który musi to oglądać, czy bezradnej, wątłej półbogini, której wydaje się że może cokolwiek zrobić...
Bruty zaczęły się buntować, mimo że nie mogły się ruszyć ze względu na miecz energetyczny przystawiony do gardła Wodza, to były bardzo, ale to bardzo złe...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 24 2011, 14:21

Widok okrutnie przepołowionego Byakuei'a wstrząsnął Valentynką i to niemało. Zacisnęła ręce na łańcuchu, który i tak po chwili zniknął, oddalając się stopniowo od Arbitra. Chyba musiała go nieźle nie docenić...
- Za kogo Ty się do diabła uważasz? - syknęła, naprawdę wkładając wiele w wysiłku to, by zabrzmieć chociaż odrobinę chłodniej czy ostrzej. Oczywiście nic z tego nie wyszło, dlatego demon śmiało mógł z niej drwić. Niestety, Valentynce najwyraźniej nie dane było bycie zimną dziewczyną, której głos nawet w obliczu śmierci może ciąć powietrze niczym dopiero co naostrzony mieczyk masełko. Mało istotne jednak jak bardzo Arbiter nie stracił w jej oczach - jego słowa były prawdą. Była nic nie wartym chucherkiem, który myślał, że istnieje coś, co może zrobić. I niezależnie jak bardzo ta świadomość, ten fakt by jej nie drażnił, mogła go ignorować tak długo, jak długo chciała chronić kogoś, kogo ko... zresztą, nieważne. Valentine zacmokała cicho, zerkając na pieczęć. Jako, że ta wciąż się tliła, mogła przywołać Byakuei'a z powrotem. Ale tego nie zrobiła. Zupełnie, jakby nie przejmując się okrążającym ją Arbitrem, kucnęła i kreśląc palcem po okręgach, zmieniała powypisywane na nich znaki. Nie trwało to tak długo, jak się spodziewała, a kiedy zmieniła pozycje na klęczki i zamknęła oczy, jej ciało przeszła dziwna fala. Nie dziwiło ją to zbytnio, w końcu pieczęć była przystosowana do przyzwania każdego ducha, a nie tylko jednego, konkretnego. Valentine wymruczała jakąś sentencję, miętoląc w palcach skrawek czerwonej sukienki.
- Gaap, Buer, Marchosjas... - dokończyła na głos, a każdy wymieniony przez nią demon pojawiał się tuż obok niej. Podobnie jak w przypadku Byakuei'a, one także wiedziały co robić. Biła od nich jednak dużo większa siła, znacznie przewyższająca tą, którą władał Byakuei. Gaap, wyglądający jak zwykły człowiek, byle pstryknięciem sprawił, że wszyscy Elici mogli poczuć jak pogrążają się w stanie niewiedzy i otępienia; tylko z Arbitrem nie poszło mu tak łatwo, choć i on mógł poczuć się lekko zagubiony. Z kolei Buer stał nieopodal Thane'a, czekając aż wyjmą z jego ramion te - według własnego mniemania - śmieszne miecze, dzięki czemu będzie mógł przyspieszyć regenerację jego ran. Chwilę później Valentine podniosła się z ziemi i podeszła do nich, przejeżdżając ręką po jego lwiej grzywie. Jak na razie tylko Marchosjas, wilkopodobny stwór, nie miał nic do roboty. Mimo wszystko wydawał się stać w gotowości i, jak na dobrego wojownika przystało, zagryźć każdego z Elitów, który ośmieli się otrząsnąć z czarów Gaap'a i zaatakować.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 24 2011, 21:26

Elici zachowali tyle rozumu, by trzymać miecze w tej samej pozycji. Opuszczenie kilku z nich o kilka milimetrów w kilku przypadkach mogło zakończyć się tragicznie. Poza tym, nastała cisza, sytuacja zrobiła się patowa.
- Mówiłem wam stare pierdy że sobie poradzi!! - ton głosu i słowa Thane'a co najmniej nie pasowały do sytuacji. Był usatysfakcjonowany i miał błysk w oku - Chłopaki, dość tego szlachtowania, co? - Elici otrząsnęli się z transu i powyłączali swoje miecze. Wódz był z jakiegoś powodu zły, podczas gdy Arbiter skłonił się nisko przed V.
- Wybacz mi pani, nie miałem zamiaru Cię urazić. Przepraszam za słowa, które musiałem wypowiedzieć.
- Kto by się spodziewał, że taka wątła półbogini ma coś takiego w rękawie? - zapytał Wódz z niedowierzaniem.
- Ja. - Thane był wyjątkowo zadowolony z siebie, zdaje się że zapomniał o dwóch ranach przelotowych na każdym z przedramion z których wyciekała krew. Podszedł do Ciebie tak samo jak Wódz. - Przegrałeś zakład, Twoja ceremonialna zbroja ląduje na moim stojaku. - Thane zaśmiał się w twarz Wodzowi, który przewrócił oczami.
- Mam takich kilka, to niewielka strata.. - odpowiedział suchym tonem
- Raczej już tylko kilka! - poprawił go szybko T, po czym zwrócił się do Valentine, gdyby nie te uszy to by się uśmiechał na okrągło - Jestem z Ciebie dumny jak cholera! Mieliśmy mały zakład. Gdy zostawiłem Cię w Twojej komnacie to przyszedłem tutaj i Ci dwaj wyciągnęli ze mnie czemu wyglądam na odrobinę bardziej szczęśliwego niż zwykle. Od słowa do słowa wyszedł z tego zakład o to czy sobie poradzisz z taką właśnie akcją. Co prawda Arbiter mocno obstawiał przy tym, że do wycięcia sobie wyjścia z sytuacji użyjesz miecza energetycznego, a Wódz że wcale nie dasz sobie rady, ale ja nie miałem wątpliwości. Swoją drogą świetnie sobie poradziłaś, co to za bestie? Jak to się stało że nigdy nic po sobie nie zdradzasz, a tu nagle cała masa potworów jest na Twoje skinienie?
Gestykulując, demon ochlapał podłogę wokół siebie swoją krwią, więc przestał machać rękami i zastanowił się czym zatamować krwotoki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pon Lip 25 2011, 02:13

Valentine stanęła jak wryta, a nogi, które zrobiły się niemal jak z waty, mimowolnie ugięły się pod jej i tak już znikomym ciężarem. Nie rozumiała poprzedniej sytuacji, a tej nawet nie starała się pojąć. Po raz pierwszy od bardzo dawna poczuła się głupio, podle w coś wrobiona. Przez moment widziała jak przed jej oczyma tańczą jakieś płomyki, wirują gwiazdki i chyba nawet słyszała w głowie śpiew ptaszków. Wydawało jej się, że upada, pomimo stania w miejscu. Wszystko, wszyściuteńko zdawało się wirować. Żeby faktycznie nie wylądować na ziemi, zacisnęła mocno oczy i przytrzymała się wciąż stojącego obok niej Buera. Gaap zdążył rozpłynąć się w powietrzu w towarzystwie swojego śmiechu, nawet nie ukrywając rozbawienia tym wszystkim, a zaraz po nim zniknął także Marchosjas. Valentine w końcu otworzyła oczy, posyłając T spojrzenie w rodzaju "zginiesz!" i zapewne gdyby tylko wzrok mógł zabijać, demon padłby trupem. Albo prawie trupem. Kiedy T znalazł się tuż przy niej, nawet nie starała się powstrzymywać, tylko podeszła do niego jeszcze bliżej i dłońmi zaciśniętymi w piąstki zaczęła uderzać w jego klatkę piersiową.
- Martwiłam się o Ciebie, Ty złośliwy, małostkowy, durny i przeklęty demonie! - Uderzała raz za razem, niezbyt przejmując się obecnością reszty demonów i tym, że ten konkretny żwawo gestykuluje. Co jak co, ale należało mu się, choć byłoby dużo lepiej, gdyby takie bicie faktycznie sprawiało mu ból. Cóż. - Nienawidzę Cię, nienawidzę Cię, nienawidzę Cię!
Wkrótce przestała, no bo ileż można tak bez końca... Nie potrafiła się też tak długo gniewać, więc spojrzała znów na niego. Z jej twarzy wyparowała wszelka złość jaką w sobie do tej pory miała. Pokręciła lekko głową, nie wierząc w to, jak dała się załatwić. Albo była zbyt łatwowierna, albo zbyt przewrażliwiona na punkcie jakiejkolwiek krzywdy dziejącej się bliskim jej osobom. Opuściła głowę, opierając czoło o jego klatkę piersiową.
- Naprawdę się o Ciebie martwiłam... - dodała po cichu, lecz na tyle głośno, że Thane powinien był bez trudu to wychwycić. Valentynka zacisnęła dłonie na jego skórze, starając się nie wbijać przesadnie paznokci w jego ciało - przecież nie chciała dodać mu kolejnych skaleczeń, tym bardziej, że nie wiedziała, z jaką szybkością regenerują się rany demonów. Na szczęście magia Buera zaczęła działać już w momencie, kiedy obydwa ostrza wysunęły się z ramion T. Fakt, krew dalej leciała, ale przynajmniej każda z ran zaczęła się goić dużo szybciej, niż powinna. Albinoska zaś zauważając, że T wreszcie przestał machać rękoma jak oparzony, stając na palcach zarzuciła mu swoje własne rączki na szyję, zmuszając tym samym, by się znacznie nachylił. Zaraz także przybliżyła swoją twarz do jego i bez zbędnych ceregieli ugryzła go w szyję, jak jakiś krwiopijca, tyle tylko, że nie do krwi. - To Twoja kara. Następnym razem ugryzę mocniej, uhm.
Choć z wielką niechęcią, puściła go i tak na wszelki wielki, gdyby chciał jej oddać, np. łaskotkami czy czymś, odstąpiła od niego aż o jeden mały krok. Rzuciła okiem na swojego lwa, który obecnie zamiast stać, najzwyczajniej w świecie ułożył się wygodnie i przyglądał wszystkim zgromadzonym. Półbogini uśmiechnęła się szeroko, z powrotem odwracając do Thane'a.
- Wiesz, nigdy nie pytałeś, czy znam jakieś sztuczki... - wytłumaczyła zaraz, ponownie chwytając między palce materiał sukienki, którym zaczęła się bawić.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   

Powrót do góry Go down
 
Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)
» Co dwie głowy, to nie jedna...
» Piwnica sklepu magicznego
» 'Wendy, jedna dziewczynka jest lepsza niż dwudziestu chłopców.'
» Piwnice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avalon - kraina doskonałości :: Poza Avalonem :: Inne plany-
Skocz do: