Witaj. Kimkolwiek jesteś, skądkolwiek przybywasz i dokądkolwiek zmierzasz w swej wędrówce - witaj. Zapraszam Cię do swego ogrodu. Daj odpocząć znużonemu drogą ciału. Spróbuj odkryć świat tam za tą bramą, która jest przed Tobą.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pon Lip 25 2011, 23:06

Widząc V naparzającą demona Wódz zaśmiał się cicho, Arbiter był na to zbyt taktowny - W tej walce jesteś sam, Tanatosie. - Kiwnął głową, po czym Elici, jak i Bruty oddaliły się rozbawieni sytuacją która dla nich była tak abstrakcyjna, że aż ciężka do uwierzenia mimo tego że byli jej świadkami.
Z radosnym śmiechem przyjął baty, jakie spuszczała mu V. Wysłuchał wszystkich epitetów i wszystkich czułych słów, które chciała pod nimi ukryć, lecz nie zdołała. Poczuł się odrobinę zły na siebie, gdy zrozumiał że znów sprawił Jej swego rodzaju ból. Na szczęście wszystko co się stało spełniło swoje zadanie. Valentine użyła swoich zdolności, musi przywyknąć do korzystania z nich szybciej i łatwiej, niech przywyknie do ich częstszego używania.
Gdy oparła na nim głowę, położył dłonie na Jej ramionach, żeby się uspokoiła. Pogłaskał Ją po ramionach by dodać otuchy. Przy okazji zauważył że dłonie ma czyste, a rany w przedramionach się zasklepiły, jednak wewnątrz wciąż trwał proces regeneracji.
Gdy V zarzuciła ramiona na jego szyję i przyciągnęła go do siebie, serce mu na chwilę zamarło, po czym ruszyło jak oszalałe, rozchylił wargi mając całkowitą pustkę w głowie, patrzył przez tą chwilę w Jej oczy z płomieniami w oczach, gdy ta ugryzła go w szyję. Zacisnął odrobinę mocniej palce na ramionach V, bynajmniej nie z bólu, wydał z siebie cichy ekstatyczny jęk.
Gdy się otrząsnął usłyszał coś o karze. Niechętnie zebrał swoje myśli, które usta chciały wykorzystać do wielu rzeczy, z których niewiele miało to wspólnego z mówieniem. - To... była kara? - powiedział niskim tonem głosu - Jeśli tak, to pamiętaj że jestem demonem i lista powodów dla których powinienem być ukarany jest bardzo długa. - dodał z uniesionym kącikiem ust.
Rozejrzał się, po jego oddziałach nie było śladu od dłuższego czasu. - Może wrócimy do komnat? Stanie tutaj nie umywa się do wygodnego fotela. - * Lub łóżka... Cholera!! Weź się w garść! * starał się nie dać po sobie znać jakie myśli chodziły mu po głowie.

// świetny avatar!!! <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Lip 26 2011, 01:46

Zaśmiała się, z czystej kultury zasłaniając sobie usta dłonią. Wyraz twarzy Thane'a był stokroć zabawniejszy od ostatniej rzeczy, która wymusiła u niej napad śmiechu. Nie chciała go jednak jakkolwiek urazić swoim rozbawieniem, dlatego zaraz z powrotem opuściła rękę z buzi. Nie miała także zamiaru znów gnieść sukienki, więc skrzyżowała ręce na piersi.
- Mhm-hm. - Valentine pokiwała głową, nieznacznie wysuwając prawą stopę do przodu i przenosząc na nią ciężar swojego ciała. Momentalnie zwilżyła czubkiem języka obie wargi, ani na chwilę nie odwracając spojrzenia od oczu demona. Poważnie ją zaintrygował. Wiedziała, że jako demon na pewno nie raz i nie dwa musiał postąpić tak a nie inaczej, ale przez krótką chwilę albinosce wydawało się, że jego słowa mają jakieś drugie, niekoniecznie głębsze, dno. Uśmiechnęła się szeroko. Nie powiedziała już nic na temat tej listy. Wszelkie chcenia jej poznania zostawiła dla siebie, choć ledwo udało jej się ugryźć w język, zanim wybełkotałaby coś o tym, by Thane się nie krępował, bo szkoda sznurka i jej przedstawił ową listę. W końcu byłoby to z jej strony bardzo, ale to bardzo nietaktowne! Zostawiając ten temat na później, Valentine zorientowała się, że oddziały po prostu zniknęły. Czyżby aż tak pochłonęła ją osoba demona, że nawet nie zauważyła, jak tamci odchodzą? Na samą myśl aż się zarumieniła, zaraz powracając do rzeczywistości. O ile się nie myliła, Thane mówił coś o powrocie do komnaty.
- Tak, tak. Fotel... - wymruczała cicho, później wydając z siebie dźwięk, który tylko w połowie przypominał mruczenie kotów, choć w zamyśle miał być jego lustrzanym odbiciem. Sama Valentine nie była ani zmęczona ani nic z tych rzeczy i równie dobrze mogłaby pooglądać inne, jak dotąd dla niej nieodkryte zakątki posiadłości demona, ale chyba perspektywa znalezienia się z powrotem w komnacie wydawała się dużo milsza. Uśmiechnęła się do siebie i złapała T za rękę, lekko pociągając go za sobą w stronę komnaty. Pod jej przewodnictwem podróż ta musiała być długa, jednak albinoska nie poddawała się i dzielnie maszerowała przed siebie, próbując odtworzyć drogę w myślach. Zadowolenie samo z siebie wymalowało się na jej twarzy, kiedy znaleźli się, według niej, pod dobrymi drzwiami. Przez uczucie satysfakcji i radości, że doprowadziła ich do celu, wcale nie zauważyła, że w dalszym ciągu ściska dłoń demona. A to pech.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Lip 26 2011, 04:32

Przez cały ten czas próbował dojść co też się dzieje w Jej głowie. Jak zahipnotyzowany patrzył w dwie szkarłatne tęczówki. Gdy potwierdziła chęć zmiany lokalu poczuł, że złapała go za rękę. Nie potrafił sięgnąć pamięcią tak daleko, by znaleźć sytuację, w której tak nieznaczny gest wywołałby taką przyjemność. Jej drobna dłoń zniknęła zamknięta w jego dłoni. Pozwolił się prowadzić po własnym domu, po drodze rzucając kilka zabawnych uwag i unikając uwagi przekazał służbie, że w pokoju, do którego zmierza chce żeby czekała duża misa owoców. Sam odrobinę opóźnił ich przybycie do odpowiedniej komnaty. Naturalnie V trafiła do tej o której myślała.
- Gratuluję, mieliśmy kilka drobnych objazdów, ale trafiliśmy. - Wciąż trzymając dłoń V wyprzedził Ją i otworzył drzwi, po czym Ją przepuścił. W pokoju nic się nie zmieniło za wyjątkiem dodatkowego stoliczka, na którym stała ogromna misa pełna różnego rodzaju owoców. - Pomyślałem, że po takich emocjach będziesz chciała ochłonąć i przekąsić coś lekkiego. - Pociągnął Ją zasugerował żeby usiadła przy stoliku razem z nim.
Co chwilę łapał się na tym że gubił wątek myśli, gdy ich spojrzenia się spotykały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Lip 26 2011, 06:09

Valentine nie miała najmniejszego zamiaru puszczać jego dłoń. Głównie dlatego, że czuła się z tym tak komfortowo, że nawet o tym nie myślała, a dwa - była ona cieplusia, co zdecydowanie bardzo jej pasowało. Cały czas starała się nie potknąć jak wcześniej, dlatego kiedy tylko nie oglądała się za dobrą drogą, zerkała pod nogi. Skąd, nie śmiała wątpić w swoje umiejętności chodzenia po prostej drodze, ale kiedy w jej głowie kłębiły się jakieś myśli, potrafiła nawet ślizgać się po chropowatych powierzchniach. Zaś teraz jej głowa była wypełniona różnymi różnościami, nie dającymi jej spokoju, więc potknięcie się o własne nogi przez chwilę nieuwagi mogło już skutkować wylądowaniem na podłodze - a zrobienie z siebie największej łamagi na świecie było ostatnią rzeczą, którą chciała zrobić przy demonie.
- Zobaczysz, trochę wprawy i będę potrafiła dojść na drugi koniec tej rezydencji z zamkniętymi oczami - zażartowała, nie do końca zdając sobie sprawę, że mogło to zabrzmieć dosyć... no cóż, dziwnie. A Valentynka bynajmniej nie chciała się zbytnio wpraszać. Zerknęła na misę, na całe szczęście zapominając o swoich słowach, bo w przeciwnym wypadku znów na jej policzki mógłby się wślizgnąć niespecjalnie przez nią chciany rumieniec. Przeniosła spojrzenie na T, maskując zaskoczenie jakie wywołało u niej pojawienie się tego wszystkiego. Posłusznie usiadła przy stoliku, wreszcie odrywając oczy od niego, za to ponownie przyglądając się owocom. - Dziękuję.
To było takie miłe z jego strony... zadziwiające, jaki sympatyczny potrafił być z niego demon. Aż się uśmiechnęła jeszcze szerzej. Wyciągnęła wolną rękę w kierunku misy, jako, że druga w dalszym ciągu zajęta była ściskaniem dłoni Thane'a. Złapała w zasadzie pierwszy owoc, jaki nawinął jej się w palce - winogrono.
- Hm... A Ty nie chcesz? - spytała, odwracając się bardziej w stronę demona.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Lip 26 2011, 07:34

- O to się nie martw, masz tyle czasu na praktykowanie wędrowania tutaj ile tylko zapragniesz.
Odpowiedział bez śladu kpiny, czy ironii, ba! sam nie zauważył tego jak to mogło zabrzmieć.
Usiedli na sporym fotelu, którego ciężko było określić czy jest sporym fotelem, czy też już kanapą.
Musiała zobaczyć coś w jego oczach, przecież cały czas nie mógł oderwać od Niej wzroku, do diabła wciąż trzymał Jej dłoń! Z drugiej strony skoro to zauważyła, a było to niemal pewne, to...
Zagubił się w swoich myślach, przez co znowu podwyższyła się ciepłota jego ciała.
Otrząsnął się ze swoich myśli, w czym pomógł mu Jej uroczy głos. (<3)
- Proszę, trzeba o Ciebie solidnie zadbać moja Valentynko.
* Powiedziałem "moja"? *
- Pewnie że chcę! - odpowiedział bez zastanowienia, dopiero teraz nachylił się i zobaczył z czego właściwie mógłby wybrać. Byłoby prościej gdyby faktycznie mógł się skupić na owocach. Z tej odległości widział tylko dwa owoce, którymi był zainteresowany. Też znajdowały się w miseczkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Lip 26 2011, 10:22

Ziewnęła przeciągle, tylko ze względu na trzymaną dłoń demona powstrzymując się od przeciągnięcia. Teoretycznie też dlatego, że wiązało się to z jej puszczeniem, uhm.
- Zapamiętam - dodała jeszcze, tak a propos wędrówek po jego rezydencji. Valentine była niemal w stu procentach pewna, że gdyby w najbliższej przyszłości skorzystała z tego i poszła się przejść, tylko przy pomocy kogoś napotkanego z jego służby trafiłaby z powrotem do tej konkretnej komnaty. I nie chodziło tu bynajmniej o jej "orientację w terenie", a po prostu o rozmiary tej właśnie posiadłości. Dla małej albinoski (która nie miała jakkolwiek uroczego głosiku <3) wydawała się ona wręcz ogromna i, jak przed chwilą stwierdziła, nie omieszka się tego dowiedzieć na własne oczy. Oczy, które pierw lustrowały strukturę zielonego owocu, a później twarz demona. W tym wszystkim zarumieniła się nieco, wychwytując z jego słów to jedno, które sprawiło, że jeszcze przyspieszyło jej serce. Nie bądź głupia, Valentine, przecież to nic nie znaczy... westchnęła ciężko, łypiąc wzrokiem na winogrono. Obróciła je w palcach i wsunęła do buzi, chwilę gryząc i w końcu połykając. Jego entuzjazm odnośnie owoców naprawdę ją rozbawił i przywrócił na jej bladą twarz uśmieszek. Albinoska, wpadając na pewien pomysł, powędrowała za wzrokiem demona, chcąc doszukać się tego owocu, na który on patrzy. Po chwili dała jednak za wygraną, łapiąc za kolejne winogrono; zwróciła się z nim do T i przybliżyła dłoń do jego twarzy.
- Powiedz "aaa". - Na usta Valentine wdarł się jakże szatański uśmieszek, który w większości przypadków nie oznaczał niczego dobrego. Fakt faktem, że przez moment przez myśl jej przeszło, by winogrono umieścić pomiędzy swoimi wargami i takim sposobem wręczyć go demonowi prosto do buzi, ale jak bardzo bezwstydna musiałaby być, żeby to zrobić? No właśnie.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Lip 26 2011, 10:54

- Aż tak moje towarzystwo Cię nudzi? - skomentował ziewnięcie rozbawiony - A myślałem że choć odrobinkę jestem interesujący. - zaśmiał się. Nie miał Jej tego wogóle za złe.
Spojrzał na winogrono zupełnie jakby było czymś więcej niż tylko małym zielonym owockiem. Rozchylił usta, żeby wziąć od Niej owocka. * No dobra, dużo dłużej tak nie wytrzymasz. Obróćmy to w odrobinę żartu, zobaczysz że to tylko Twoje złudzenie, a Ona jest zwyczajnie onieśmielona. Spali buraka, delikatnie odmówi i będziesz miał za swoje. Inaczej się nie nauczysz nic nie warty durniu. *
Zahaczył wzrok na winogronku, wziął głęboki wdech. Przeniósł ogniste spojrzenie na dwa szkarłatne punkty i powiedział - Aaa... le tylko jeśli pozwolisz mi się z sobą podzielić. - nie czekając na Jej reakcję nachylił się i delikatnie zębami chwycił wiongronko, po czym wyciągnął je z palców V. * No, to była ta prostsza część. *
Zbliżył twarz do twarzy V, sugerując żeby odgryzła sobie swój kawałek winogronka wprost z jego ust.
* To teraz przygotuj się na plaskacza... * Nie spuszczał wzroku z oczu Valentine.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Lip 26 2011, 12:01

Pokręciła głową na boki, zaprzeczając. Nie nudził jej nic a nic, prędzej by podejrzewała, że to on się już przejadł jej towarzystwem, lepiej! że zaczęła go po prostu drażnić. W końcu była małym i dosyć niezdarnym utrapieniem na jego głowie, a przynajmniej tak się widziała. No cóż. Wzięła głęboki oddech, starając się nie westchnąć po raz kolejny. To nawet ją już męczyło, że na każdym kroku wzdychała, więc nie próbowała zgadywać, jak bardzo mogło to działać na nerwy innym w jej otoczeniu. Oderwała się od tych niezbyt przyjemnych myśli, podczas których jej wzrok był utkwiony bardziej na przestrzeni dzielącej ją od T, niż na nim samym. Zacisnęła na moment oczy, a kiedy już je otworzyła, spojrzenie jakim uraczył ją demon wprost wbiło ją w fotel. Wyjąkała coś pod nosem, zarumieniła się najbardziej jak tylko mogła i zamrugała kilkakrotnie, niekoniecznie w celu uspokojenia. Przez dobrą chwilę myślała, że to tylko omamy i wyobraźnie płata jej figle, ale kiedy Thane nie zniknął, a wręcz się do niej zbliżył, wreszcie doszło do niej jak prawdziwa jest ta sytuacja. Z jej ust leciały wiązanki niezrozumiałych dla uszu słów, będących właściwie początkami różnych wyrazów, których tak naprawdę nie rozumiała zwłaszcza ona. Szybko jednak zamilkła, zauważając beznadziejność tego wszystkiego i ku zdziwieniu samej siebie, jak i zapewne zdziwieniu T, oparła wolną już rękę o jego ramię i przybliżyła się do niego jeszcze bardziej. Jej serce biło tak szybko, że teraz jego wybuch albo wyrwanie się z kruchej klatki piersiowej wydawało się kwestią czasu. Mogła co prawda przeciągać tę chwilę w nieskończoność, ale z obawy o swoje własne serduszko, Valentine poszła w ślady demona i złapała zębami za wystający kawałek owocu, tym samym nie unikając dotknięcia ust T swoimi. Z przejęcia już kompletnie zapomniała o przymknięciu powiek. Tak czy siak, po przegryzieniu winogrona ani drgnęła, nie odsuwając się choćby na milimetr.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Lip 26 2011, 13:05

* O ty pieprzony szczęściarzu... * Ostatnie artykułowane myśli demona pojawiła się gdy V położyła dłoń na jego ramieniu, a znikła, gdy V zbliżyła się na tyle, że szkarłat Jej oczu wypełnił pole widzenia demona. Poczuł słodkie wargi na swoich, oddech miał płytki i urywany. Do diabła, robił w swoim życiu tak wyuzdane rzeczy, a ten jeden pocałunek przyćmił wszystko inne. Przypomniał sobie o winogronie, więc przegryzł je tak, że obie połówki wylądowały w innych ustach. Nie mógł nawet mrugnąć, czerwień była jedynym co widział. Mimo "skonsumowaniu" winogrona nie odsunął się, przecież nie o winogronko się tu rozchodziło. Z zaskakującą nieśmiałością i delikatnością powiększył kontakt, jaki miały ich usta. Delikatnie położył dłoń na gorącym policzku Valentynki. Wolną ręką chwycił Jej wolną rękę i zaplótł ich palce.
To wystarczyło, by wzrok zaszedł mu mgłą, gdy doznania innych zmysłów okazały się zbyt ogromne. Nie był ani trochę agresywny, czy porywczy a i tak odczuł to jakby to był już sam "finał". Czuł Jej szamoczące się serce w klatce piersiowej, miał prawie taki sam mętlik w głowie, ale ten pocałunek wszystkie te pokręcone myśli powoli, skutecznie prostował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sro Lip 27 2011, 01:08

Kompletnie się nie spodziewała takiego zagrania. Owszem, gdzieś tam zdrowy rozsądek podpowiadał jej, że nie chodzi tu tylko o podzielenie się owocem a o sposób w jaki się to zrobi sam w sobie, ale Valentine rozsądku przestała słuchać już dawno, bo w momencie, kiedy Thane nachylił się i za pomocą zębów zabrał jej winogrono. Winogrono, które swoją drogą teraz musiała szybko pogryźć i połknąć, by móc oddać się zgoła przyjemniejszej czynności. Zadziwiły ją tylko delikatność i nieśmiałość, jakimi ją uraczył. Przez sekundę myślała, że boi się, że ją pożre czy coś, w końcu jakby nie spojrzeć wypadała przy nim nadzwyczaj krucho. Valentine pokusiłaby się na chichot, gdyby no właśnie nie była zajęta czymś o niebo ciekawszym i ważniejszym, a także czymś, co momentalnie odsuwało wszystkie jej myśli na dalszy, bynajmniej nie drugi plan. Szkoda tylko, że powoli zaczynało brakować jej tchu, bo oczywiście o oddychaniu również zdążyła zapomnieć. Przygryzła lekko dolną wargę T i odsunęła się nieco od niego, wciąż utrzymując z nim kontakt wzrokowy.
- Oh wow... - Nawet nie starała się wydusić z siebie więcej, doskonale zdając sobie sprawę, że i tak by jej się to nie udało. Zaskoczyło ją to ogromnie, bo chociaż kontakty z płcią przeciwną ograniczały się u niej do minimum, to pierwszy pocałunek miała już za sobą - tym bardziej nie mogła pojąć, dlaczego ten jeden jedyny pocałunek potrafił wywołać u niej taką burzę. Co najwyżej domyślała się, ale i tego niewiele, uhm. Zostawiając ten problem na potem, ewentualnie licząc, że sam się rozwiąże, Valentine znów przybliżyła się do T. Zanim jednak wykazała się odrobiną pewności siebie i na powrót połączyła ich usta w pocałunku, naparła swoim ciałem na jego, co poskutkowało nieznacznym przechyleniem T do tyłu. Zaraz potem wpiła się w jego usta, kontynuując przerwaną wcześniej czynność. Uczucie pulsującego wewnątrz gorąca powróciło, mimo to tym razem zostało brutalnie przez nią zignorowane.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sro Lip 27 2011, 04:34

Gdy ugryzła jego wargę i się odsunęła znów zaczął ogarniać, co się dzieje wokół. Przypomniał sobie o wingoronku, więc szybko je pogryzł i połknął. Przesunął dłoń z policzka na tył głowy V i zauważył poza dwoma szkarłatnymi punktami, dwie rumiane plamy na policzkach V. Już miał je skomplementować jako urocze ( <3 ), gdy nagle ta się przysunęła i po chwili naparła na niego. Normalnie potrzeba by było tuzina Valentynek, by go przewrócić, ale uznał że... guzik, nic nie uznał, po prostu się Jej poddał. Wylądował wpół leżąc plecami na oparciu fotelokanapy.
Była taka drobna, krucha i urocza, a jednocześnie sprawiała że Thane stawał się delikatniejszy. To było nierealne, czuł taką lekkość, to było tak proste i naturalne, że aż niewiarygodne.
Wtem szybko zaatakowała jego usta. Temu już tak łatwo się nie poddał, walczył zażarcie, choć cały czas z nieznanego nawet sobie powodu nie objawiał przy tym swojej demoniej siły, delikatność nie była wymuszona ani celowa, była po prostu naturlana. Zatracił się w Jej ustach, jedynie opuszkom pozwolił wodzić po plecach V.
Przymknął oczy z zadowolenia. Nie chodziło o to że nie chciał już patrzeć w te czerwone oczy, tylko natłok innych doznań sprawił że ciężko było się skupić na tylu rzeczach jednocześnie.
Nie zamierzał nawet dochodzić do tego jak to się stało, że tak niewinne zbliżenie biło na głowy wszystkie inne, również te których nie sposób było nazwać niewinnymi.
Stracił orientację, rzeczywistość zawężyła mu się do tego stopnia że nie był pewien czy to nie sen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sro Lip 27 2011, 06:25

Zamruczała cicho, kiedy po całej długości jej pleców przebiegł przyjemny dreszczyk wywołany dotykiem palców demona. Jedna z jej rąk zsunęła się z jego ramiona i zatrzymała na jego piersi, zaś drugą Valentine miała wsuniętą między jego ciało i oparcie fotelokanapy. Przecież musiała się jakoś podtrzymywać, inaczej runęłaby na niego i wbiła go jeszcze bardziej w ten wymyślny mebel, a tego chyba nie chciał... Tak czy siak, również przymknęła oczy, skupiając się teraz tylko i wyłącznie na pocałunku. Nie była zbyt pewna, czy wyostrzone zmysły w tym przypadku działały jej bardziej na rękę czy na szkodę - potęgowały one wszelkie doznania, co sprawiało, że nawet zwyczajny pocałunek był dla niej niesamowicie milusim doświadczeniem. Z drugiej strony przez jej ciało co chwilę przechodziły dreszcze, skutecznie zmieniając gładką fakturę białej skóry w tę przypominającą gęsią. Valentine podciągnęła się nieco wyżej. Pozycja, w której tkwiła i owszem, była całkiem wygodna, ale nie na dłuższą metę, a nie zanosiło się na to, by prędko mieli skończyć, tym bardziej, że jej wciąż było mało i mało, co Thane zauważyłby, gdyby tylko oboje mieli otwarte oczy. I wtem jej się coś przypomniało. Ponownie odchyliła głowę, odsuwając się od niego, choć teraz na nie więcej jak trzy centymetry. Poczekała, aż uchyli powieki i spojrzała prosto w jego oczy. Jeśli chodziło o jej minę, to wyrażała ona zarówno rozbawienie, jak i lekką zadziorność. Zaraz potem z uśmiechem zbliżyła usta do jego ucha.
- Zapomniałam o tym... - wymruczała cicho i powoli, jakby to, o czym mówiła było największą tajemnicą na świecie. W rzeczy samej chodziło tu raczej o jej małą zemstę za przegraną na gilgotki, więc czym prędzej przystąpiła do odwetu, przesuwając dłoń z jego piersi w dół, by zaraz potem delikatnie wbić mu palce między żebra, starając się wywołać u niego łaskotki. Jednak obawa przed kolejną przegraną, zasugerowała zamknięcie mu buzi nim zdołał powiedzieć cokolwiek. Uniosła się na dłoniach i wpiła się w jego usta i to był właśnie moment, gdy przestała być leniwa. Z początku zaczepnie wadziła językiem o wszelkie możliwe miejsca na ustach demona, w końcu przylgnęła do niego swoim ciałem, jednocześnie znacznie pogłębiając pocałunek.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sro Lip 27 2011, 08:53

Wyrwany z transu ujrzał twarz V, która zdradzała mu jedną z kilku możliwości... każda wydawała się interesująca. Usłyszał Jej słowa w uchu, a od samego ich tonu i sposobu wymówienia przycisnął Ją mocniej do siebie rękoma. Chwilę potem nagle poczuł delikatne paluszki wbijane w jego żebra, co wywołało w nim pojedyncze "HA!" gdyż w następnej chwili świat znów zawirował przez słodkie usta V... a, nie tylko usta. Tym razem jednak zachował już więcej rozsądku i percepcji, głównie z powodu nieprzystosowania fotelokanapy do takich użytkowników. Spory przyrost zaangażowania V dał mu do zrozumienia że albo rozpieprzą w drobny mak fotelik i wylądują na podłodze, albo wylądują na podłodze przez sturlanie, albo przestanie być wygodnie. Z tego wszystkiego tylko to ostatnie było naprawdę złym pomysłem. W związku z tym demon postanowił, że potrzebują więcej swobody.
Bez problemu nadążał za V, więc powoli przełożył V tak, żeby mógł Ją podnieść na rękach. Zaczął od przełożenia nóg i założenia Jej rąk na swoją szyję. Bez trudu uniósł Ją wstając. Odsunął się odrobinę, oparł czołem Jej czoło i szturchnął Jej nosek swoim.
- Wybacz że przerwałem, ale musimy zmienić lokal, a z tego co pamiętam to mogę się o coś potknąć idąc w stronę łóżka... - leniwie otworzył oczy i napotkał Jej oczy. - O, no to z patrzenia pod nogi nici. - zaśmiał się, po czym ruszył w stronę łóżka.. oczywiście nie odrwacając wzroku od tych czerwonych oczu.
Oczywiście skończyłoby się to dobrze, gdyby się nie pośliznął tuż przed samym łóżkiem. Odruchowo obrócił się w "locie" tak, że to V wylądowała na nim, a nie odwrotnie.
Przez chwilę się nie ruszył, ani nawet nie odezwał. Sprawdził czy nic nie jest Valentynce, zadowolony z oględzin szybko przywarł ustami do Jej ust. Tym razem jednak to jego język okazał się bardziej śmiały, a sam pocałunek dużo bardziej namiętny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sro Lip 27 2011, 10:19

Jako, że wciąż kontaktowała ze światem rzeczywistym na tyle, by móc odbierać z niego bodźce niezwiązane bezpośrednio z pocałunkiem, bez trudu wyczuła podnoszenie. Z początku wzięła to co prawda tylko za dziwne wrażenie, ale głos T uświadomił ją w tym, że to jak najbardziej prawdziwe odczucie. Momentalnie otworzyła oczy i zmarszczyła nieco nosek, kiedy on szturchnął go swoim. Uśmiechnęła się również, nie ukrywając rozweselenia jego słowami. Chciała już coś powiedzieć o tym, że będzie jej przykro, jak wylądują na twardej podłodze, ale ostatecznie na wymamrotaniu "ojej" zakończyła odzywanie się, bo jeszcze jak na ironię losu mogłaby go rozproszyć i wtedy już na pewno zniżyliby się do parteru. A dobrze wiedziała, że to bliskie spotkanie z podłogą nie należałoby do najprzyjemniejszych. Z drugiej strony pokwapiła się na ciche i prawie niedosłyszalne jęknięcie, kiedy Thane się poślizgnął. Z niejakiego strachu, że runą nie tam, gdzie powinni, zacisnęła mocniej ręce na szyi demona, zupełnie niechcący drażniąc przy tym jego skórę paznokciami. Koniec końców zaśmiała się, kiedy okazało się, że w miarę bezpiecznie dotarli na łóżko i że to nie on ją przygniata, a ona jego, w dodatku siedząc/leżąc na nim okrakiem. Niestety nie dane już jej było dłużej się pośmiać, choć nie mogła z tego powodu narzekać. Odwzajemniała pocałunek T, w wielkim skupieniu próbując za nim nadążyć, a jednocześnie nie zagalopować się z mruczeniem. Naprawdę zaczynała zachowywać się jak kot! Fakt, starała się ograniczać tylko i wyłącznie do słodkich pomruków i nic ponad tę skalę, ale z coraz większym trudem przychodziło jej powstrzymywanie się od ocierania się płynnymi ruchami o jego ciało. Wynikało to raczej z tego, że Valentine była ogromną miłośniczką tych przeuroczych mruczących stworzonek mających po dziewięć żyć i zupełnie nieświadomie przychodziły jej zachowania typowe dla nich. Na całe szczęście póki wmawiała sobie, że Thane może nie lubić kotów, potrafiła jako tako nad tym panować. Zmrużyła oczy, powtarzając sobie w myślach, że po prostu musi pamiętać o oddychaniu.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sro Lip 27 2011, 11:36

Bardzo podobało mu się to jak reagowała Valentine. W tym zachowaniu było coś tak naturalnego, uroczego i namiętnego.. Demon też nie milczał, a to jak naturalnie V się poruszała i ocierała sprawiło że również przestał się krępować, wydawał z siebie ciche pomruki zadowolenia. Jego ręce zaczęły przesuwać się po szkarłatnej sukience, nie będąc pewne czy chcą ją ściągnąć, za to będąc pewne że chcą znaleźć się pod nią. Opuścił Jej usta i wycałował sobie drogę przez szyję aż do obojczyka.
Odsunął po dłuższej chwili usta od Jej obojczyka i spojrzał w Jej oczy.
- Tylko mi się wydaje że ta noc będzie bardzo długa i gorąca, mój mruczący Kotku? - zapytał szeptem. Nie wiedział jednak jeszcze jednej rzeczy. - Nie mam nic przeciwko temu, żebyśmy uznali że tyle nam wystarczy na tą noc.. Nie musimy się spieszyć z niczym.. - miał na uwadze to ile przeżyła różnych doświadczeń. - ..a ja mogę Cię uśpić grą na gitarze. - próbował wyczytać z Jej twarzy to, czego prawdopodobnie nie powie wprost.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sro Lip 27 2011, 12:08

Jej szyja była bardzo wrażliwa, dlatego Valentynka była z siebie ogromnie zadowolona, że poza mrukami z jej gardła nie wydobyły się żadne inne dźwięki. Napełniła płuca sporym haustem powietrza i otworzyła oczy. Spodobało jej się to, jak ją nazwał. Jej usta gdyby tylko mogły, wygięłyby się w jeszcze szerszym uśmiechu. Zaraz jednak dotarł do niej znów jego głos, niosący ze sobą kolejne słowa, które sprawiły, że momentalnie zacisnęła mocno wargi w niewielką podkówkę. To, co jej zaoferował naprawdę zrobiło na niej spore wrażenie...
- Uhm. - Kiwnęła potakująco głową i wymruczała coś jeszcze, coś co miało być zapewne jakimiś słowami, które jednak z pewnością nie były łatwe do zrozumienia. Mimo tego chwilowego prawie zasmucenia, płomyki podniecenia wciąż wesoło tańczyły w jej dziwnie rozszerzonych źrenicach i tak jak Valentine słownie przytaknęła na propozycję zaczekania, tak jej oczy, ba, jej cała mimika twarzy mogła sugerować coś zgoła innego. I ogromnie zawstydzało ją to, że nie potrafiła tego ukryć. Cóż, jakkolwiek by nie było, ostateczną decyzję zostawiła T (<3). Korzystając z okazji i czekając na jego reakcję, uniosła się trochę - tak, by móc swobodnie na niego patrzeć. Jej białe włosy wręcz rozsypały się dookoła jego głowy, a co poniektóre niesforne kosmyki mogły mu dokuczać poprzez delikatne łaskotanie. Sam Thane wydał się albinosce nad wyraz uroczy, kiedy patrzyła na niego tak z góry. Tak, tak. Dokładnie. Uroczy. Może nie tracił na nie-niewinności, ale po prostu z tej perspektywy w woalce jej jasnych włosów było w nim coś urokliwego. Aż się nachyliła, by musnąć ustami jego czoło i sunąc tak wargami wzdłuż linii jego nosa, ucałować jeden jego policzek, przejść na brodę, drugi policzek, na sam koniec zostawiając sobie jego usta. Ich jednak już nie pocałowała, zachowując między swoimi ustami a jego jakieś kilka milimetrów odstępu.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sro Lip 27 2011, 22:54

- To chyba pierwszy raz jak wychodze z taką propozycją, a Ty mój Kocie jeszcze mnie od tego odciągasz. - zaśmiał się cicho, co połączyło się z mruczącym tonem, po czym dodał - Co raz bardziej mnie zaskakujesz. Bardzo pozytywnie.
Nie udawał, widział już większe piękności... [nachyliła się nad nim] ...ok, przebiła wszystko. Demon utonął w Jej oczach. Poczuł gorąco w okolicy klatki piersiowej, gdy niesforne loczki delikatnie opadły na jego twarz. Rozchylił już usta żeby powiedzieć V coś bardzo ważnego, gdy zrezyngował, bo ktoś rozpoczął najsłodszą inspekcję jego twarzy. Ten głosik, który podpowiedział słodkie zakończenie wieczoru ucichł, gdy usta Valentynki zatrzymały się tuż nad jego ustami. W jego oczach znowu zapłonął ogień. Szybko pokonał dystans dzielący ich usta dając upust swojemu podnieceniu. To jednak było za mało, przyciągnął Ją do siebie, bliskość Jej ciała była tak cudowna. Przeturlał ich tak, by to Ona była na dole. Oparł się na jednej ręce, tak by być jak najbliżej, ale jednocześnie żeby poczuła jak najmniej jego ciężaru. Wolna ręka błądziła po Jej ciele szukając zapięcia do Jej sukienki.

// btw - T nadal ma na sobie bluze z pojedynku z arbitrem, porozrywaną na plecach ^^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Czw Lip 28 2011, 05:04

Pogładziła jego policzek, uśmiechając się czule. Jego jakże kusząco rozchylone usta nie umknęły jej uwadze i była gotowa oderwać się od niego, by dać mu swobodną możliwość wypowiedzenia. Przyciągnęła go jeszcze bliżej siebie, drugą dłoń kładąc na jego torsie i łapiąc nią za bluzę.
- Zawsze możemy przerwać, jeśli chcesz... - wyszeptała cichutko, patrząc prosto w jego oczy. Nie zdążyła jednak dopowiedzieć nic więcej, bo zaraz wpił się w jej usta, a ona nie miała zamiaru pozostawać mu dłużna. Spijała pocałunki z jego warg prawie tak samo zachłannie jak wampir świeżą krew, coraz bardziej odczuwając tłumione do tej pory pragnienie. Tylko na moment zamarła, kiedy znalazła się na dole, bo bądź co bądź, ale strasznie przypadło jej do gustu patrzenie na niego z góry. Zwłaszcza, że pozwalało jej to na dowolne drażnienie jego osoby na wszelkie możliwe sposoby... Jej oddech automatycznie przyspieszył, choć trudno było za przyczynę tego uznać zmianę pozycji - nie przygniatał jej ani trochę, więc bez problemów mogła oddychać. Ucałowała kącik jego ust, po czym objęła rękoma jego szyję. Ponownie go pocałowała, tym razem dłużej i namiętniej. Czuła jego dłoń na swoim ciele, co jeszcze bardziej ją nakręcało. Chwilę później zamruczała z zadowolenia, nie odrywając się od niego. Zsunęła swoje dłonie niżej, z początku bawiąc się rozszarpanymi skrawkami jego bluzy, a później powoli, wręcz ślamazarnie podwijając ją do góry.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Czw Lip 28 2011, 08:19

Głos będący za gitarą i innym scenariuszem już nie milczał, darł się w głowie demona kierując jego ręką szukającą zapięcia sukienki. Rozpięcie poszło mu nadzwyczaj zgrabnie i szybciutko. Zauważył wtedy, że wciąż ma na sobie bluzę, w której walczył z Arbitrem, oraz że Prawie-Półnaga-Półbogini (czyt. PPP) powoli zabiera się za ściąganie tejże bluzy. W związku z tym przerwał ich pocałunek i powoli utorował sobie drogę ustami przez brodę, szyję i dekolt ku luźnej już sukience. Złapał jej górną część zębami i wbił rozpalony wzrok w Valentine. Powoli przesunął się w dół dając tym samym znać V żeby po prostu mocniej trzymała jego bluzę, dzięki czemu tym ruchem mógł ściągnąć z nich obie te rzeczy. Naturalnie ściągając sukienkę przesunął twarzą blisko bardzo ciekawych miejsc na ciele V, co sprawiło że jedyne na co miał ochotę było właśnie rozbierane ze szkarłatnej sukienki. Gdy jego bluza zawinęła się pod jego ramionami na chwilę przerwał wszystko inne i podniósł się na kolanach i ściągnął z siebie wszystko powyżej pasa, przy okazji prezentując się V w niemal pełnej krasie. Z powrotem się nachylił i dotykając skóry Valentine samymi opuszkami ściągnął z Niej sukienkę przez nogi.
Widział już Ją wcześniej bez sukienki, ale teraz ten widok sprawił, że Thane'a przebiegł dreszcz podniecenia. Drapieżnie szybko przywarł do Jej ciała, objął Ją łapczywie delektując się cudownym uczuciem, jakie dawała Jej skóra na jego skórze. Podniósł Ją tak, że sam siedział na własnych stopach, podczas gdy Ją posadził sobie na udach. Nadal był delikatny w tym co robił, mimo wszystko nie miał zamiaru zrobić krzywdy V. Niemniej nie krępował się przy Niej wcale, co mu się bardzo podobało, bo to samo odczuł od Niej. Przejechał czubkiem nosa po policzku i wylądował pocałunek tuż pod Jej uchem mrucząc przy tym z zadowolenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Czw Lip 28 2011, 10:01

Valentine czuła się coraz bardziej otumaniona, tak samo jak czuła, że z każdą kolejną sekundą w jej brzuchu pojawia się większa ilość motylków. Jęknęła cicho, po czym uchyliła lekko powieki i aż zadrżała pod wzrokiem, jakim ją uraczył Thane. Bez większych protestów pozwoliła jego zębom pozbyć się jej sukienki, która w tej konkretnej sytuacji była po prostu zbędna, automatycznie mocniej zaciskając dłonie, tak, by bez żadnych trudności udało się podciągnąć jego bluzę dostatecznie wysoko. Zamruczała, zaintrygowana kolejną zmianą perspektywy, wyginając plecy w delikatny łuk. Ponownie zarzuciła mu ramiona na szyję i przylgnęła swoim już prawie nagim ciałem do jego torsu. Przez bluzę właściwie nie miała szans poczuć tak uwielbianego przez siebie ciepła, więc teraz korzystała z jej (czyli bluzy) braku pełnymi garściami. Teraz to jej dłonie zaczęły błądzić po jego plecach, od czasu do czasu pokuszając się na podrapanie jego skóry. Czując pocałunek w okolicy ucha, momentalnie zrobiło jej się jeszcze bardziej gorąco. Zawrzało w niej i to tak, że gdyby nie resztki zdrowego rozsądku, Valentine mogłaby zemdleć, bo jej mózgowi zabrakłoby tlenu po zaniechaniu takiej czynności jak oddychanie. Przez cały ten czas, od samego początku rumieńce ani myślały schodzić z jej twarzy. Albinoska, chcąc ukryć swoje ogromne zakłopotanie, pochyliła się i dobrała się do szyi demona, całując i od czasu do czasu przygryzając jego skórę. Po naznaczeniu jej kilkoma malinkami, nagle zmieniła obiekt zainteresowań. Przeniosła pocałunki stopniowo w górę, na szczękę. Wtedy też przystopowała, ujęła jego twarz w małe dłonie i unosząc ją odrobinę do góry, spojrzała w jego oczy z dziwnym błyskiem w swoich własnych. W kąciku jej ust czaił się uśmieszek, ale mógł on być zauważalny dla T tylko przez krótką chwilę, bowiem Valentine zaraz bezpretensjonalnie znów go pocałowała.


_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Czw Lip 28 2011, 10:40

To było stanowczo za dobre. Poważnie.
Było w Niej coś, co wyciągało z demona cechy, które dawno zagrzebał, o których tylko przypominał sobie że istnieją przy przyjaciołach. Za to ta mała półbogini wyciągnęła je bez trudu, co było widać właśnie w tej cudownej chwili. Nie bywał tak delikatny i nie pozwalał nikomu zbliżyć się do siebie na tyle na ile potrzeba by było by znaleźć coś dobrego w tym demonie. Pomimo gorąca i namiętności w tym zbliżeniu cały czas uważał na Nią, zupełnie jakby była dużo bardziej krucha niż w rzeczywistości jest.
Świat znów zawirował, gdy Valentynka wygięła plecy w łuk i zaplotła dłonie na jego szyi. Jego dłonie spoczęły na samym dole Jej pleców. Oczy zaszły mu mgłą, gdy został całowany w szyję, zupełnie nie przeszkadzały mu wbijane w ciało paznokcie, czy ugryzienia, tak naprawdę to lubił to, o czym zakomunikował stosownymi mruknięciami. Jego dłonie powoli pięły się w górę zachwycając się Jej wcięciem w talii, zatrzymując się przy staniku. Już rozważał pomysł zdjęcia go, gdy zobaczył błysk w oczach V, któremu przez chwilkę towarzyszył uśmieszek, ale zaraz po tym wszystko się rozmyło, gdy dopadł go ten pocałunek. Niesamowite, mimo że ta chwila trwała już całkiem długo, to przyjemność płynąca z wzajemnego kontaktu nie słabła, a wręcz przeciwnie - rosła, gdyż szybko uczyli się siebie nawzajem. Ten pocałunek zwolnił go z dalszego myślenia, tak samo jak on zwolnił zapięcie stanika V. Delikatnie odsunął się na kilka milimetrów od ust Valentine i otworzył oczy. Była taka piękna. Nie zrobił tego jednak tylko z tego powodu, chciał uchwycić Jej wyraz twarzy, gdy poczuła że rozpiął przedostatnią część Jej garderoby, chciał mieć pewność że nie robi niczego za szybko, lub wbrew Jej woli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Czw Lip 28 2011, 11:52

Duszno. I gorąco. Bardzo gorąco. Powolutku naprawdę zaczynało brakować jej tchu. O ile jej oddech i tak był płytki i o tyle, o ile serce już pompowało krew z niemal świetlną prędkością, tak teraz obie te rzeczy nieznacznie przyspieszyły. I wbrew pozorom nie chodziło tu wcale o to, że Valentine w końcu zapomniała o oddychaniu, nie - dzielnie robiła wdechy i wydechy, pomimo tego, że z upływem czasu miała wrażenie, jakby mózg jej się powoli resetował. Wrażenie to jednak było znikome, bo przyćmione innymi odczuciami, których właśnie doświadczała i na których najbardziej się obecnie koncentrowała. Uśmiechnęła się do siebie, słysząc jego pomrukiwanie, co w połączeniu z tym delikatnym traktowaniem sprawiało, że jej ciało zalała kolejna fala ciepła. Zaraz potem wraz z jego wędrującymi ku górze dłońmi przyszedł czas na następną falę, tym razem w postaci przyjemnych dreszczy, a nie ciepła, którego i tak miała pod dostatkiem. Zamruczała, wbijając lekko paznokcie w jego ramiona. Nie była w stanie powstrzymać kolejnego cichego jęknięcia, które mimowolnie opuściło jej usta pomiędzy głębokimi wdechami w momencie, w którym palce T znalazły sprzączkę stanika i go rozpięły. Valentine zapewne gdyby tylko mogła spaliłaby jeszcze większego buraka, więc pospiesznie przybliżyła się do niego i ponownie wpiła w jego wargi. Ostatnimi rzeczami, jakie można by było teraz wyczytać z jej twarzy były chęć zaprzestania tego wszystkiego oraz zmęczenie, uhm.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Czw Lip 28 2011, 21:18

Uśmiechnął się do siebie widząc reakcję Valentynki na jego śmiałe posunięcie. Leniwie wodząc po ramieniu V ściągnął jedno ramiączko, a potem drugie, ostatecznie pozwolił opaść przedostatniej części garderoby zalany gorącem, jakie wywołała miękkość którą poczuł na swojej klatce piersiowej. Jego i tak większe niż normalnie ciepło ciała wzrosło jeszcze bardziej. Jak dobrze że była półboginią, inaczej mógłby Ją zwyczajnie poparzyć. Chwila, PÓŁboginią? To słowo zdecydowanie nie pasowała do określenia rasy Valentine. Przylgnęła do niego swoim drobnym ciałem, to nie mogła być sama rządza i podniecenie. Co prawda nawet jego serce zachęcało go do oddania się temu zbliżeniu w pełni, co było uczuciem, którego nie miał od stulecia.
Delikatnie uniósł V trzumając Ją w pasie, po czym zawędrował w górę łoża, położył się na plecach, a V ułożył na sobie. Nie śmiał przerwać pocałunku, który ich łączył. Rozluźnił się pozwalając swojej ukochanej na przejęcie inicjatywy... Ukochanej? Spodobała mu się ta myśl, po tym wszystkim postanowił sobie że się z Nią tym podzieli. Nowe położenie pozwoliło mu zająć się pieszczotami dopiero co uwolnionych ze stanika piersi. Jego pocałunki straciły na szybkości, z prostego powodu, chciał się nacieszyć Jej ustami, które tak idealnie pasowały do niego. Udało mu się rozchylić powieki na tyle by ujrzeć rumieńce na Jej policzkach i przyjemność połączoną z pożądaniem. Stracił już dawno rachubę czasu, zupełnie go nie interesowało il czasu spędzili już razem, za to chciał żeby ta chwila i to, co dzielili się nie kończyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pią Lip 29 2011, 04:11

Trochę się wzdrygała, kiedy w iście powolnym tempie zsuwał z jej ramion kolejno ramiączka stanika, sprawiając, że przechodziły przez jej ciało dreszcze już nie pojedynczo i z jakimś odstępem czasowym, a po prostu dziesiątki, setki dreszczy na raz. Oswajała się z nimi stopniowo i coraz częściej obdarzała go swym nieśmiałym, chociaż równie słodkim uśmiechem. Nie mogła jednak zaprzeczyć, nadnaturalna ciepłota jego ciała naprawdę ją, no cóż, uspokajała. Zdążyła się do tej wysokiej temperatury na tyle przyzwyczaić, a nawet od niej uzależnić, że gdyby ktoś ją teraz od T odciągnął, zapewne nie szczędziłaby na buncie i zrobiłaby wszystko, byleby tylko móc się do niego z powrotem przytulić. W końcu było jej przy nim tak dobrze... W ciągu zadziwiająco długiej sekundy zastanowiła się nad niezwykłością tej chwili. Jeszcze przed kilkoma godzinami uznałaby to za kompletnie niemożliwe, nawet jeśli już wcześniej zdążyła zauważyć, że Thane za bardzo działał na nią jako mężczyzna i to znacznie bardziej, niż powinien. Mimo tego ogromnie radował ją ten obrót sytuacji. Gdy znów znalazła się na górze, poczuła dziwne uczucie, otaczające ją od zewnątrz i rozlewające się we wnętrzu. Początkowo toczyła z sobą walkę, żeby się temu nie poddać, być może dlatego, że nie bardzo wiedziała co ono mogło oznaczać. A nie był to tylko zwykły gorąc czy tylko podniecenie, raczej coś między i jednym i drugim w połączeniu z radością i tymi motylkami w brzuchu, ale Valentine nie zamierzała już tego analizować. Ostatecznie odpuściła, powoli zatracając się w nim, a jeszcze bardziej zatracając się w odczuciach wywoływanych przez T. Zmrużyła oczy, całkiem zadowolona z tego, że pocałunek stłumił jej następne ciche jęknięcie, którego kiedy tylko dotknął jej piersi ni w cholerę nie potrafiła powstrzymać. Powodowana przemożnym pragnieniem zorientowała się, jak bardzo w przeciągu tych kilku chwil zdążyła polubić dotyk jego dłoni i jaką czerpie z tego przyjemność. Sama zaś błądziła palcami po jego klatce piersiowej, badając opuszkami jak wrażliwe może być ciało demona.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pią Lip 29 2011, 10:40

Jej ciało emanowało tak rozkosznym chłodem. Z tego co zasłyszał to ludzie reagowali na chłód często niemal alergicznie, dla demona takiego jak on chłód ciała V w porównaniu do jego ciała było pieszczotą. Wszystkie jego myśli dotyczyły osoby Valentine, pragnął poznać każdy kawałek Jej ciała w sposób prosty i otwarty, potrzebował Jej tak jak potrzebował tlenu. Zmiana sytuacji miała między innymi za zadanie pokazać V nie tylko że pozwala Jej przejąć kontrolę nad tym zbliżeniem, ale był w tym głębszy sens. Chciał pokazać Jej, że jest dla niego ważna.
Jej dłonie wywoływały na jego skórze efekt podobny do ludzkiego odczuwania gorąca, tylko w tym wypadku działało to w odwrotną stronę. Skóra pod Jej dotykiem stawała się "gęsia", a mięśnie pod nią odrobinę się spinały, oraz sam demon wydawał z siebie pomruki, które chwilami zahaczały o jęknięcia.
Natomiast sam demon był bardzo szczęśliwy z tego, iż udało mu się zdobyć piersi (<3), rozmiar jak i ich miękkość były o "oczko" lepsze od ideału. Właściwie to zaprzestał całowania V, obserwowanie Jej jak reaguje na różne rodzaje pieszczot zaabsorbowało go w stu procentach. Jej kształty rysowały idealne krzywizny na tle nocy w Piwnicy. Jego ręce sprawdzały Jej reakcję na dotyk każdego punktu Jej ciała z swoim zasięgu, wylądowały więc koniec końców na Jej pośladkach. Demon rzucił pytające spojrzenie zawierające w sobie pytanie "Gotowa na ostatni krok naprzód?" jednocześnie pełne akceptacji i zrozumienia obu możliwych decyzji. Tak na prawdę niewiele obchodziło go to co wybierze, pomimo oczywistego i ogromnego pociągu, jaki czuł do Jej ciała i fizyczności, demon nie miałby nic przeciwko temu żeby położyli się, karmili owocami, czy zwyczajnie porozmawiali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pią Lip 29 2011, 12:34

Ciągle będąc na nim, podciągnęła się nieco wyżej, ocierając się swoimi nagimi udami o jego uda. W zasadzie dopiero teraz doszło do niej to, jak bardzo go wyprzedzała z nagością. Podczas kiedy ją od stuprocentowego świecenia swoją białą skórą dzieliła tylko dolna część szkarłatnej bielizny, tak on w dalszym ciągu miał na sobie jeszcze spodnie. Opuszki jej palców w dalszym ciągu błądziły po jego torsie, badając niemal każdy mięsień z osobna. Pozwoliła, by jej włosy pojedynczymi kosmykami opadały na twarz demona, sama jeszcze przez krótką chwilę smakowała pieszczoty jego ust i rozkoszowała się dotykiem jego rąk. Kiedy zjechały one niżej i w końcu poczuła je na swoich pośladkach, wyprostowała plecy, zaraz ponownie je wyginając. Doznania, jakie towarzyszyły każdemu najmniejszemu gestowi w wykonaniu T sprawiały, że powoli traciła nad sobą kontrolę. Te, zdaje się, dosyć niewinne pieszczoty gwarantowane przez niego zdążyła naprawdę polubić i pomimo jakiejś czerwonej lampki ostro świecącej w jej głowie, wręcz wrzeszczącej, że jest zdecydowanie za wcześnie na tak śmiałe czyny, Valentine nie mogła tego wszystkiego zatrzymać. Zresztą... zabrnęli już tak daleko! Ona sama była rozpalona, choć nie do granic możliwości, więc mogła się tylko domyślać, co dzieje się we wnętrzu Thane'a. Mimo wszystko, uwielbiała to. Dotyk jego rąk, ciepło jego ciała, smak jego ust, płomienne spojrzenie jego oczu, a także jego zapach. Wszystko to wywoływało u niej przyspieszone bicie serca. Nie wspominając już o tym, że wszystkie jego dotknięcia, które czuła działały na nią jak kojący balsam na stres, jednocześnie lekko rozbudzając do żywego emocje. Jej dłoń śmignęła w powietrzu, odgarniając białe włosy za ucho, a potem osunęła się z powrotem na jego klatkę. Z delikatnym uśmiechem Valentine zauważyła, z jaką łatwością jest w stanie usłyszeć swoje serce bijące szybko i mocno, a uśmiechnęła się jeszcze szerzej, kiedy pod opuszkami palców wyczuła serce T. Rzuciła okiem na nasadę jego szyi i z nieukrywaną, choć możliwe że dziwną, radością odkryła poruszający się w tym samym tempie puls. Przez jej ciało przeszedł chyba milionowy, ale nieznacznie różniący się od innych dreszcz. Nie było to uczucie zupełnie nie znane, ale prawie zapomniane. Przez chwilę nie mogła sobie uświadomić, co to było, a kiedy już to sobie uświadomiła, w jej oczach pojawiła się nowa tańcząca iskierka. Pożądanie, jakie w tym momencie czuła było tak silne, że niemal zwalające z nóg. Oderwała wzrok od jego szyi i spojrzała mu prosto oczy. Jej własne odpowiadały na nieme pytanie czymś w stylu "no chyba, że masz coś przeciw", dzięki czemu Valentine znów odbiła wybór do niego. Nie wiedziała, czy zorientuje się, że w tym szaleństwie była metoda i w tym zdaniu się na jego łaskę ukrywała to, jak go lubi. I niech ktoś jej powie, że mu nie ufa! Zachichotała. Palcami dotknęła jego policzka i przysunęła swoją twarz ku niemu, teraz już całkiem swoim ciałem dotykając jego torsu. Jeśli chodziło o nią, to teraz pragnęła tylko i wyłącznie jego. Pocałowała go, drugą rękę kładąc na łóżku tuż obok jego ucha, po czym ułożyła głowę w okolicy jego barku, wtykając nos we wgłębienie w szyi.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sob Lip 30 2011, 02:52

Zachowywała się bardziej zmysłowo i uwodzicielsko, niż sukkub, a dodatek robiła to bez wysiłku, bez premedytacji. Po prostu taka była, tak reagowała na demona i tym podbiła jego serce bez wysiłku i prawdopodobnie nawet zrobiła to zupełnie nieświadomie. Był już nastawiony na "skonsumowanie" tej okazji, na zatracenie się w Niej całkowicie, gdy nagle stało się coś niezwykłego.
Położyła się i wtuliła w niego tak słodko, że całe napięcie i podniecenie zmieniło się w coś, o czym demon już zdążył zapomnieć że w nim istnieje. Tu nie chodziło o zaprzestanie pieszczot, czy też o to że przestała go kręcić. Tym prostym gestem, złamała wszelkie bariery, które ustanowił wokół swojego serca przez stulecia swojego życia, wkradła się d środka niszcząc wszelkie przeszkody na swojej drodze bez nawet zauważenia ich.
Thane uścisnął Ją tak, jak się ściska najcenniejszy i najbardziej kruchy klejnot. Spojrzał na Nią, tak rozkoszną i słodką, wtulił głowę w Jej włosy i nawet nie zdając sobie sprawy że mówi to na głos wyznał cicho - Kocham Cię...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sob Lip 30 2011, 10:10

W ciągu dosłownie kilku własnych wdechów i wydechów, Valentine poczuła jak jej powieki stają się coraz cięższe a ją samą ogarnia lekkie zmęczenie, jakby pękła bańka, w której ukryły się wszystkie wydarzenia dzisiejszego dnia. Zupełnie nieświadoma tego czynu przymknęła oczy i wsłuchała się w bicie serca demona. Jej dłoń samoistnie ześlizgnęła się z pościeli na jego pierś, na której zaczęła delikatnie kreślić samymi opuszkami palców zawiłe kółka i kółeczka, a później bardziej wymyślne wzory. W normalnych okolicznościach pewnie nie mogłaby powstrzymać uczucia senności, teraz jednak z uporem maniaka zachowywała wszelką trzeźwość umysłu. Już powoli, powolutku się uspokajała, rozkoszując się ciepłem jego ciała, kiedy wystarczyły tylko te dwa słowa z jego ust, by na nowo jej serce zaczęło niebezpiecznie szybko bić idąc w parze z oszalałym pulsem. Przyspieszony, urywany oddech na chwilę zniknął, a Valentine aż znieruchomiała. Przez ten moment nie ośmieliła się ani drgnąć, niezbyt pewna, czy to nie był wymysł jej wyobraźni, za to pewna, że gdyby okazało się to tylko piękną iluzją, to choćby najmniejszy ruch mógłby wszystko zniszczyć. Niestety jej organizm domagał się tlenu, więc rozchyliła wargi, zdając sobie przy okazji sprawę z tego, jak bardzo drżą i łyknęła powietrze. Miała ogromną ochotę uszczypnąć się, by sprawdzić, czy to nie najwspanialszy sen jaki udało jej się wyśnić, ale ochotę tę opanowała, otwierając powoli oczy i podnosząc trochę głowę, by spojrzeć na niego. Tym razem to jej oczy zaszły mgłą, choć krył się w nich dobrze dostrzegalny błysk mogący wyrażać pewnego rodzaju niedowierzanie.
- M-mógłbyś to... powtórzyć? - wydusiła z siebie niemal błagalnym tonem i do tego tak łamliwym głosem, jak chyba jeszcze nigdy dotąd. Nie chodziło o to, że mu nie wierzyła, wręcz przeciwnie, była po prostu tym wyznaniem tak zszokowana i jednocześnie tak uszczęśliwiona, że gdyby powiedział to w momencie, w którym by stała, to jej nogi zrobiłyby się jak z waty i ugięły, skazując ją na bliskie spotkanie z parterem.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sob Lip 30 2011, 10:58

* O cholera, naprawdę to powiedziałem... *
Galopada myśli, głównie o odrzuceniu i wyśmianiu przebiegła przez jego głowę. W końcu udało mu się to opanować, uspokoić na tyle, żeby jego ton nie brzmiał jak błagającego o litość dzieciaka. Wyczuł przyspieszony puls Valentynki, ale mógł on oznaczać właściwie wszystko. Nie było sensu zgadywać o co tu chodzi, po prostu ujął Jej twarz w dłonie i uniósł tak, by widzieć Jej szkarłatne oczy. Szykował się na to że to może być ostatnia chwila, gdy cokolwiek do Niej powie, bądź co bądź wiele razy został już odrzucony, lub wykorzystany po tych słowach, z czasem nauczył się tego unikać i zamykać swoje serce.. Uznał jednak że zaryzykuje. Jakkolwiek V miała nie zareagować, ta chwila była warta szczerości.
Wziął głęboki oddech, patrzył w Jej szkarłatne oczy z czułością - Kocham Cię Valntine. - powtórzył. Gdy tylko te trzy słowa wydobyły się z jego ust to przygotował się na kolejną głęboką ranę w sercu, ale cały czas liczył na to że jednak znajdzie akceptację... może nawet miłość? Do cholery, przecież był przeklęty! Nie miał co liczyć na coś tak pięknego, ale pragnął i potrzebował tego jak pustynia ulewnego deszczu. W końcu na co mu te rezydencje, na co mu te wszystkie bogactwa i wpływy? Nigdy nie miał za bardzo z kim tego dzielić. Lojalni kompani, żołnierze i inne świetne osoby które spotkał nigdy nie chciały być nikim więcej niż tylko przyjacielem.
Serce nie biło mu wcale szybciej, biło miarowo. Przyzwyczajone do odrzucenia, lub wykorzystania. Nie uśmiechało mu się przykre zakończenie tego błogiego snu, ale liczył się z tym że może się to skończyć przykro. Mimo wszystko żarliwie wierzył że V odwzajemni Jego uczucie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sob Lip 30 2011, 11:34

Oczy Valentine rozszerzyły się, kiedy ujął jej twarz w swoje dłonie i nie miała wątpliwości, że zaraz rozpłynie się pod jego spojrzeniem. Nie zapominając o jej rozszalałym sercu, to wydawało się, że lada moment wyrwie się z jej piersi, a Valentine zaraz zorientowała się, że stałoby się tak nie tyle przez te zawrotne tempo z jakim biło, a z ogromu uczuć, jakie się w nim pojawiły w chwili, kiedy już nie dwa, a trzy słowa dotarły do jej uszu. Skóra jej twarzy w oczekiwaniu na powtórzenie tego wyznania zdążyła przybrać mlecznobiały koloryt, jednak wraz ze zrozumieniem wypowiedzianej przez niego kwestii poczuła, jak jej poliki oblewa gorący rumieniec. Uszczypnęła się w policzek i kiedy po chwili wciąż czuła te przyjemne ciepło jego skóry, przełknęła głośno ślinę. To nie był sen. Thane naprawdę to powiedział. Powiedział TO. Oddychaj... no dalej, oddychaj! Wykonała serię głębszych oddechów, by uspokoić swoje szalejące serduszko i... Wyduś to z siebie. Wyduś, wyduś, wyduś. Ale nie mogła. Nie była w stanie. Była zbyt szczęśliwa, zbyt zszokowana, by wypowiedzieć cokolwiek. Minęła minuta, którą spędziła na powtarzaniu serii wdechów i wydechów, a zaraz potem kolejne dwie, nim zauważyła, że kazała mu czekać wystarczająco długo na sensowniejszą reakcję ze swojej strony. Patrzyła na niego jakby zza mgły, ale były dwa punkty, które widziała wyraźnie i w które się tak zażarcie wpatrywała.
- J-ja Ciebie - wymamrotała, nie ruszając się choćby o milimetr. Nie była pewna, czy ją usłyszy, bo jej głos tak jak przed chwilą był łamliwy, tak teraz musiał się połamać, bo sama ledwo siebie słyszała, ale miała cichą nadzieję, że T nie będzie miał większych problemów z rozszyfrowaniem jej bełkotu. - t-też... kocham.
Nawet nie zastanawiała się nad składnością zdania, które wypowiedziała. Zresztą, ledwo pamiętała o oddychaniu, a co dopiero o poprawnej mowie! Momentalnie uniosła dłoń i zaciskając palce na powierzchni dłoni demona, wyswobodziła swoją twarzyczkę, po czym się pochyliła, z powrotem wtykając w nos w zagłębienie w jego szyi. Tak zawstydzona nie czuła się nigdy, przenigdy! Miała ochotę krzyczeć ze szczęścia, jednocześnie chcąc ukryć się przed pełnym czułości spojrzeniem T, które najzwyczajniej ją rozmiękczało. Zadrżała, na przypomnienie tego wzroku i tego, jak bardzo chciałaby go znowu pocałować, jeszcze mocniej wtulając w niego swoją twarz.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Sob Lip 30 2011, 22:30

Poczekał tyle ile musiał, niezależnie od tego jak bardzo obawiał się Jej odpowiedzi. Gdy w końcu usłyszał ją i łamiący się ton to potrzebował chwili na przetrawienie tej sytuacji. Dopiero po czasie dostarło do demona to, że przecież Valentine taka już jest. Gdy wziął poprawkę na Jej zachowanie to wreszcie dotarło do niego, że V odwzajemnia jego gorące uczucie. Zaraz po tym błogim olśnieniu zrozumiał również jak zakłopotana musi się czuć V. Sięgnął z poręczy łóżkq cieniutką atłasową "kołderkę" i zarzucił ją na niemal nagie ciałko V. Rozpoczął delikatne manewry głaszczące pleców V mających na celu uspokojenie Jej.
- Hej, spokojnie. Chyba nie zrobiłem niczego złego, co? - mówił cichutko uspokajającym tonem wprost do ucha V - Chciałbym tylko żebyś też powiedziała to jeszcze raz te słowa które usłyszałem, bo zdają się być zdecydowanie zbyt piękne by były prawdziwe.
Nie podniósł twarzy V, miał spore podejrzenia co do tego czy sobie nie wyobraził zbyt wiele, więc chciał się upewnić, ale iednocześnie jak najmniej zawstydzić Valentynkę.
Czuł Jej poddenerwowanie, więc wiedział że V targają silne emocje, nie był tylko pewien jakie. Miał cichą nadzieję że to nie był strach, lub cokolwiek w ten deseń. Niemniej czekał na Jej odpowiedź, z którą wiązał niemałe nadzieje...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 31 2011, 07:41

Nie chodziło wcale o to, że zrobił coś złego. Wręcz przeciwnie. Valentine zachodziła w głowę, jak on mógł tak w ogóle pomyśleć. Gdyby tylko wiedział jaką jej radość sprawił tymi właśnie słowami... W dalszym ciągu czuła się jak we śnie, choć odrobinkę mniej. Albo jak w jakiejś bajce. Uśmiechnęła się do siebie samymi kącikami ust. Już nie pamiętała, kiedy ostatni raz była taka szczęśliwa, więc najprawdopodobniej musiało to być bardzo dawno temu. Wydawało jej się takie dziwne to z jaką łatwością przyszło mu wyzwolić w niej tak rozmaite uczucia, jakie dokładnie teraz kłębiły się w jej wnętrzu. Zamruczała cicho, czując jego dłonie na swoich plecach, co automatycznie przypomniało jej pewną zależność, o której istnieniu niedawno się dowiedziała. Odsunęła trochę twarz od niego, wbijając lekko palce w jego ciało. Bardziej przerażała ją świadomość tego, o co poprosił. Jęknęła. Z jednej strony zdawała sobie sprawę, jaką jest kaleką jeśli chodzi o ukazywanie uczuć, zwłaszcza jeśli były one prawdziwe i wychodziły prosto od niej, ale z drugiej strony wiedziała, że już raz to powiedziała. Lepiej, przecież powiedziała to przed chwilą! Stoczyła w swoim środku kolejną walkę i pozwoliła dłoniom zjechać tak, by jedna była po jednej stronie T, a druga - po drugiej. Zaraz także się na nich wsparła i musiała się nieźle powstrzymywać przed tym, żeby z powrotem nie zanurkować w jego ramię. Może gdyby miała bardziej ludzki kolor skóry, to jej rumieńce nie byłyby aż tak widoczne. Brr. Sama świadomość, że w tej chwili temperatura jej polików przewyższała wszelkie granice normy sprawiała, że rumieniła się jeszcze bardziej.
- Ko... Ko... K-ko... no, uhm! Kocham Cię! - wyparowała na jednym tchu, podczas którego serce niemal jej nie stanęło w miejscu. Valentine poważnie zaczynała się o nie obawiać i obserwując bacznie oczy T, stwierdziła, że będzie musiała się ostro wziąć w garść, skoro wystarczyła sama jego bliskość, by pojawiały się u niej takie reakcje, nad którymi nie potrafiła zapanować i, co było jeszcze bardziej zastanawiające, nad którymi chyba panować nie chciała. Aż przeszły ją ciarki na samą myśl o tym.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 31 2011, 10:19

Wpatrywał się w Jej oczy jak zaklęty. Niespotykane, nachyla się nad nim niemal naga bogini, a on patrzy Jej w oczy. - Jesteś przeurocza Valen...Słonko. - zawahał się przed dokończeniem, po czym zrobił z tego coś chyba słodkiego, tak czy inaczej zaśmiał się ze swojego miernego słowotwórstwa. Było w Jej oczach coś co wyrażało czułość, miłość, pożądanie, namiętność i do tego było tak słodkie i hipnotyzujące.
Położył obie dłonie na Jej policzkach i przysunął Jej twarz do swojej, pocałował Ją najsłodziej jak potrafił. Po tym pozwolił się V ułożyć wygodnie na nim i w kilka chwil usnęli.
_______________

Obudziło go otwieranie drzwi, szybko otworzył powieki, resztą ciała nie zdradzając napięcia. Okazało się że to tylko sukkuba przyszła ze śniadaniem. Widocznie zakłopotała się zauważoną sytuacją.
* Oho. Witajcie ploteczki.. *
Wskazał wzrokiem, żeby zostawiła śniadanie na wolnym stoliku i zabrała wczorajsze owoce.. z których zjedli tylko dwa winogronka. Sukkuba szybko uwinęła się, choć co chwilę rzucała spojrzenia na V nie mogąc dopasować Jej do nikogo kogo znała.
Gdy sobie poszła demon stwierdził że czas na zrobienie jakiegoś ciekawego początku dnia. Przyjrzał się swojej śpiącej bogini. Nachylił się i pocałował Ją w policzek robiąc tyle hałasu ile się da.
- Dzień dobry... - szepnął Jej w ucho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 31 2011, 11:25

To, że Thane'owi udało się usnąć niemal od razu, nie znaczy, że i Valentine sen zmroczył tak szybko. Wręcz przeciwnie. Od momentu, kiedy ją pocałował aż do momentu, kiedy sturlała się z niego na bok i ułożyła wygodnie głowę na jego piersi nie zmrużyła oka. W porównaniu do serca T, jej własne nie uspokoiło się ani trochę i resztę nocy biło praktycznie z takim samym tempem. No, może z pominięciem niektórych chwil, kiedy jej myśli ogarniała zwykła pustka a do niej samej wyciągał ramiona Morfeusz - wtedy jej oddech stawał się spokojniejszy, bardziej miarowy. Ale wystarczyła też sekunda, bo tylko tyle potrafiła nie myśleć o T, by rozbudzała się na nowo i jej tętno znów przyspieszało. Zadziwiała samą siebie, naprawdę. Rozważała nawet czy się nie powiercić, najeść wciąż tkwiącymi w misach owocami albo zerknąć na balkon, ale z obawy przed obudzeniem tak słodko śpiącego demona starała się ograniczać wszelkie swoje ruchy do minimum. Otworzyła powoli oczy, wpatrując się we wnętrze komnaty. Nie wiedziała, ile się tak rozglądała, nie przyłapała się nawet na tym, że przymyka oczy i odlatuje w zupełnie inny wymiar. Obudziło ją, podobnie jak Thane'a otwieranie drzwi, ale była na tyle zmęczona, że mimowolnie uchyliła powieki, obrzuciła nieznajomą kobietę ukradkowym spojrzeniem i ponownie wróciła do drzemania. Gdy poczuła wargi na swoim policzku starała się nie dać po sobie żadnego znaku, jakby rzekomo przebudziła się wcześniej, niestety jej usta same wygięły się w delikatnym uśmiechu. Już chciała go poprosić, by dał jej jeszcze dosłownie pięć minutek, jak ziewnęła i jej myśli powróciły do sprawczyni jej obudzenia. Jej uśmiech znacznie się poszerzył.
- Dla wszystkich kobiet Twoje drzwi stoją otworem? - zaśmiała się, łypiąc na niego jednym okiem, bo drugie, jak zresztą niemal cała twarz, skryło się pod jasnymi włosami.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 31 2011, 11:47

Kilka uderzeń serca ułożył fakty na swoje miejsce.
- Aha, czyli Ciebie też obudziła... - przeciągnął się - Zasadniczo to ... - ziewnął głośno - .taaaa... Każdej, która zajmuje się utrzymaniem moich domków w stanie czystości i przynoszeniem mi papu. - odpowiedział wpół składnie. - A co, żazdrosna jesteś? - przyjrzał się Jej, po czym dodał - Jesteś na to zbyt bezkonkurencyjna..
Wlepił zaspane jeszcze spojrzenie w Valentynkę - Jaka jesteś wogóle słodka z samego ranka! - przysunął się twarzą do Niej i zrobił noski-noski, po czym głośno wypowiedział swoje myśli - Jakie to przyjemne, jak się wstaje koło swojej ukochanej i wszystko jest takie poranne i leniwe i leżące w łóżku i rozczochrane i... - zrobił wielkie oczy gdy tylko ogarnął że słyszy swoje słowa nie tylko w myślach, po czym przewiercił V wzrokiem. - Nic... nie... słyszałaś! - roześmiał się i dał Jej jeszcze jednego buziaka.
Poczochrał Jej włosy które i tak były w bardzo niepoukładanym stanie. Położył głowę obok Jej, przyglądał się Jej z pełnymi szczęścia oczami.
- Jak Ci się spało Albinosku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 31 2011, 12:44

Przysłuchiwała się, nie odrywając od niego czerwonego spojrzenia tego jednego oka. Przez kilka sekund zastanawiała się, jak takie jednookie widzenie może nie denerwować ludzi z grzywkami, które zasłaniają im 3/4 twarzy, skoro ona powoli odchodziła od zmysłów. Pokręciła głową, odrzucając te myśli na bok. Kwestie oglądania świata przez jedno oko, a także kwestie przyzwyczajania się do tego nie były nawet w jednej milionowej tak ciekawe jak to, co wygadywał znajdujący się obok niej demon.
- Z-zazdrosna?! Wcale nie! - żachnęła się na jego słowa, podciągając jeszcze bardziej "kołderkę" na siebie, tak by wystawały zza niej tylko jej obecnie zmarszczony nosek, te jedno oko i burza białych loczków. Mruknęła coś pod nosem, zupełnie do siebie, prychnęła i już miała udawać wielkie oburzenie, jak jego zachowanie okazało się być dużo bardziej nieprzewidywalne niż dotąd sądziła. Cieszyła się, że miała zakryte usta, bo wątpiła, czy zdążyłaby podnieść ręce żeby stłumić ten wybuch niepohamowanego, choć niezbyt głośnego śmiechu. Przymrużyła oczy i po tym, jak została obdarowana kolejnym buziakiem, pośmiała się jeszcze chwilkę i w końcu spojrzała na niego. Mimo wszystko, musiała przyznać, że jego słowa były bardzo słodkie i nawet nie zdawał sobie sprawy, jak ją nimi rozczulił. Ba, ona sama o tym nie wiedziała, dopóki nie przestała się śmiać, a kiedy już to zrobiła poczuła przyjemne ciepełko w sercu. Pokiwała porozumiewawczo głową, dając mu bezgłośny znak, że będzie milczeć jak grób, po czym zachichotała raz jeszcze. Jeśli ona była według jego mniemania przeurocza, to on musiał być...
- Arcyuroczy - mruknęła pod nosem, choć nie była pewna, czy zdołał to usłyszeć czy też nie. W myślach dziękowała mu, że ją poczochrał, bowiem od tego gestu niektóre włosy, a przynajmniej te zasłaniające jej widoczność jednego oka, zsunęły się miękko po jej policzku, pozwalając by spoglądała na niego parą oczu. Albinosku...? Wyszczerzyła ząbki, wysunęła jedną rękę spod kołderki i przystawiła mu ją do czoła. Było gorące! W normalnych okolicznościach kazałaby wezwać jakiegoś medyka, ale skoro był to T, to nie mogła doszukiwać się w jego zachowaniu działania gorączki. Wywróciła oczyma, znowu się śmiejąc.
- Przy-je-mnie - odpowiedziała na jego pytanie, sylabizując i szczędząc na wyjaśnieniach, że było tak tylko i wyłącznie dlatego, bo on był przy niej. Odkaszlnęła. - Za to Tobie spało się nad wyraz dobrze, hm?

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Nie Lip 31 2011, 22:04

- Mi spało się wręcz idealnie, miałem nawet ciekawy sen... - zamyślił się, V była cała pod kołdrą, co mogło oznaczać..
Zanurkował pod kołdre i jak rekin dopadł brzuch Valentynki. Zamiast ugryzień były pocałunki, które lądowały jeden za drugim od pępka, przez splot słoneczny, obie piersi, szyję, aż ostatni znalazł Jej słodkie usta. To nie był za długi pocałunek, demon nie chciał "zachwycać" V poranną świerzością oddechu. Gdy tylko się odsunął, spojrzał w Jej oczy, wyszeptał - Całe szczęście to był sen na jawie..
Ułożył się obok Niej, dłoń, która leżała od strony łóżka ułożył pod brodą V, wolną ręką pogładził Jej boczek. Zachwycał się Nią, uroda V sama w sobie była niesamowita, ale to był jedynie wstęp do piękna, jakie odkrył kilka godzin temu w całej osobie Valentine, poddał się temu i zakochał się.
- No to co chcesz dzisiaj robić? - celowo użył tej formy. Miał dziś do załatwienia kilka spraw natury militarnej, demon nocy znów zechciał przejąć jedną z jego rezydencji, szaleniec znowu ma swój atak głupoty. Powinien wreszcie znaleźć się ktoś kto mu wbije rozum do głowy. Najlepiej najcięższym dostępnym narzędziem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pon Sie 01 2011, 02:22

Miała zamiar zapytać co to był za sen, kiedy zaparło jej dech w piersi, a Thane swoimi pocałunkami skutecznie wybił jej ten pomysł z głowy, o którym kompletnie zapomniała w chwili, w której jego usta zetknęły się z jej. Tylko świstała jej w głowie niejasna świadomość, że miała go o coś spytać. Cóż. Z powrotem zaczęła oddychać, tym razem powoli, siląc się na uspokojenie pulsu. Jej klatka piersiowa unosiła się i opadała w miarowym tempie, nie zdradzając tego, jak szybciutko sercu przyszło tłoczyć krew.
- T-tak - odrzekła Valentine, odwracając wzrok. Wiedziała, że się rumieni, podobnie jak wiedziała już, że demon potrafi speszyć ją prawie na każdym możliwym kroku. Z trudem przychodziło jej wtedy wykrztuszanie wszelkich słów albo koncentracja na czymkolwiek z nim nie związanym. Jeśli wcześniej odczuwała motylki w brzuchu, tak teraz musiała mieć w sobie jakąś ogromną polanę pełną pyszniących się kwiatów, które przywoływały hordy motyli. Zamruczała nawet, zwijając się w kłębek pod wpływem tego przyjemnego łaskotania i uczucia lekkości, co chwilę spoglądając na T oczami pełnymi uwielbienia. Chciała mu odpowiedzieć, że przez resztę dnia ani myśli wychodzić z łóżka, jak podparła się na dłoni i rozejrzała za swoimi ubraniami.
- Na... najpierw się chyba ubiorę. - Przełknęła ślinę, zsuwając nogi z łóżka. Kilka sekund później siedziała na jego skraju, wbijając palce w kołdrę. Zdecydowanie będzie musiała zainwestować w większą ilość sukieneczek, przynajmniej do momentu, aż się nie dowie jak wrócić do siebie. Tak w zasadzie, to wcale nie chciała wracać, uhm. Zwilżyła wargi, wyginając je w najszczerszym uśmiechu, zaraz rzucając przez ramię wymowne i ciekawskie spojrzenie na T, które odbijało jego własne pytanie do niego.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pon Sie 01 2011, 03:58

- W tym to Ci nie pomogę za żadne skarby... - powiedział mruczącym tonem. Usiadł na łóżku i przyglądał się Valentynce, jak robi odwrotny striptiz z uśmiechem od ucha do ucha i nie ukrywaną satysfakcją.
Gdy usiadła na łóżku zachwycił się Jej uśmiechem i spojrzeniem. Przysunął się do V i przytulił Ją od tyłu, złożył kilka zmysłowych pocałunków na Jej szyi i wtulił twarz w Jej włosy.
- Będę musiał dzisiaj ogarnąć mały konflikcik zbrojny. Pewien zły i niedobry demonek najechał jeden z moich domków i trzeba mu wyperswadować, że jak nie podkuli ogonka, odejdzie i nie zostawi sporej sumki pieniążków na odbudowę strat, to mu zrobię kuku. - powiedział przesłodzonym tonem, po czym sam się z siebie zaśmiał. - Dzięki Tobie potrafię opowiedzieć o potencjalnym rozlewie krwi tonem, którym mówi się do dziecka... Co Ty ze mną zrobiłaś! - udał zezłoszczonego. Objął Ją mocniej.
- Tak sobie myślałem że może zapoznanie się z mieczykiem energetycznym i młoteczkiem grawitacyjnym mogłoby wyjść Ci na zdrowie. Zwłaszcza z młotkiem.. Ten Wodza ma coś w sobie, co by wepchało Ci trochę pewności siebie, o tutaj! - uniósł głowę i dał Jej buziaka w skroń, po czym wrócił do poprzedniej pozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pon Sie 01 2011, 04:50

Pierw stanik. Zerknęła za nim, pochyliła się trochę do przodu i wyciągnęła po niego rękę, mając nadzieję, że nie okaże się ona zbyt krótka i dosięgnie swój cel bez konieczności zsuwania reszty ciała z łóżka. I tak też się stało. Z cichym okrzykiem triumfu i jeszcze bardziej triumfalnym uśmiechem na ustach Valentine chwyciła w palce ramiączko i podciągnęła się z powrotem do pozycji siedzącej. Szybko włożyła na siebie górną część bielizny i wprawnie ją zapięła. Chciała co prawda od razu rzucić się po sukienkę, ale nim zdążyła zlokalizować jej położenie i oszacować czy dosięgnięcie jej sprawi więcej kłopotu niż dosięgnięcie stanika poczuła czyjeś silne ramiona, które w niezawodny sposób ją unieruchomiły. Albinoska z niemałą uwagą wsłuchała się w to, co zamierza dzisiejszego dnia robić jej, khem, ukochany demon. Z jednej strony rozbawił ją to jak powiedział, ale z drugiej poczuła jak zalewa ją niepokój. Nie nacieszyła się nim wystarczająco dobrze, a ten już narażał się na niebezpieczeństwo! Wywróciła oczyma, zaciskając usta w niewielkim grymasie, który ustąpił miejsca uśmiechowi. Przypomniało jej się co powiedział o swoim tonie i o tym, do kogo się go używa.
- Tylko, że ja nie jestem dzieckiem - fuknęła w żartach, robiąc minkę zgoła zaprzeczającą swoim słowom, po czym przekabaciła się na skraju łóżka tak, żeby być przodem do T. Bez zbędnych ceregieli starała się go powalić do tyłu i będąc ulokowaną między jego nogami wylądować wraz z nim na łóżku. Przez moment przez głowę Valentine przebiegła myśl, by dokończyć to, co tak niefortunnie przerwali tej nocy, ale zamiast obdarować go tuzinem buziaków przyłożyła mu dłonie do obydwu policzków i przytknęła czoło do jego czoła. Teraz to ona zrobiła noski-noski, a gdy już przestała, stosownie długą chwilę przeznaczyła na uparte wpatrywanie się w jego oczy bez mrugnięcia powiekami. Kiedy w końcu przyszło je jej przymknąć, westchnęła. - Uważaj na siebie.
Dodała błagalnie, musnęła wargami jego usta i odsunęła się od niego, zaraz stając na nogach tuż obok łóżka. Zdążyła przetrawić fakt, że według niego zapoznanie z bronią jego oddziałów mogłoby wyjść jej na dobre. Ostatecznie nawet uznała, że nie jest to taki zły pomysł.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pon Sie 01 2011, 05:24

Ponownie uległ Jej, pomimo tego że potrzeba by było z tuzin Valentynek by go przewrócić. Zaraz potem ugrzązł śmiejąc się pod lawiną pocałunków. Rozradowane spojrzenie demona uchwyciły oczy V, w których demon przez chwilę ujrzał błysk podniecenia.
Z tym że i tak chwilę po tym dostał noski-noski i znów zalała go fala szczęśliwości, znów serdecznie się zaśmiał.
Musnęła..? O nie, w żadnym wypadku! Thane za długo wpatrywał się w Jej oczy i do tego za bardzo został sprowokowany Jej bliskością by pozwolić się Jej wymknąć!
- Jeśli myślisz, że pozwolę Ci opuścić to łoże bez haraczu to się mylisz! - wstał szybciutko, złapał swoją półboginie, podniósł i usadowił na komódce, przylgnął zarówno do komódki, jak i do V, choć bardziej to drugie. Nim jednak cokolwiek innego dotarło do jego świadomości, zrobił to gorący i głęboki pocałunek.
Gdy demon wreszcie niechętnie odsunął się od Valentine, spojrzał z miłością w Jej oczy i odpowiedział głosem urywanym przez nierówny oddech spowodowany tą chwilą namiętności. - Haracz uznaję za odebrany... Nie martw się o mnie Mruczku, nic mi się nie stanie. Jeśli już chcesz się o kogoś martwić, to o tego biednego półgłówka, który zdecydował się mnie najechać.
Po chwili dodał jeszcze - Ty też uważaj na siebie... Nie oddalaj się od Wodza, lub Arbitra bez powodu, poproś żeby Cię odprowadzili do tej komnaty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pon Sie 01 2011, 07:32

Tuzin czy nie, ważne, że okazał się być na tyle miłym panem demonem, że bez większego wysiłku udało jej się przyszpilić go do łóżka. Potem jednak patrzyła na niego już stojąc i nie spodziewała się takiego zagrania z jego strony. Sądziła, że ponapawa się widokiem potulnie leżącego T, rzuci mu jakąś kąśliwą uwagę i zajmie się ubieraniem sukienki, po którą zresztą się schyliła i którą już w zasadzie na siebie wkładała. Otworzyła usta, by spytać jaki haracz ma na myśli, ale słowa uwięzły w gardle, a na jej twarzy wymalowało się ogromne zdziwienie pomieszane z rozbawieniem. Zarzuciła mu łapki na szyję i oplotła go nogami w okolicy bioder, całując go z taką zachłannością, jakby jutro miało nie nadejść. Przez moment odniosła wrażenie, że jego skóra parzy, ale wbrew zdrowemu rozsądkowi zamiast spróbować się cofnąć, tylko przybliżyła się do niego jeszcze bardziej. Naprawdę nie miała ani krzty ochoty go puszczać, wręcz przeciwnie. Zacisnęła mocniej nogi, jakby chcąc go przyciągnąć jeszcze bliżej do siebie.
- Mhm... a jest chociaż przystojny? - Udała głębokie zamyślenie, próbując sobie wyobrazić "tego biednego półgłówka, który zdecydował się go najechać". Zmrużyła oczy. Nie. Nawet jeśli ten demon byłby drugim Adonisem to i tak w jej oczach, a zapewne i nie tylko jej, nie dorastałby T do pięt. - Mimo wszystko wolę Ciebie. To znaczy... martwić! Martwić się o Ciebie, oczywiście.
Wyparowała, a chcąc odwrócić jego uwagę od kolejnych rumieńców znów połączyła ich usta w pocałunku. Krótkim i delikatnym, ale jednak.
- Raz już tu dotarłam, drugim razem też nie zabłądzę! A nawet jeśli, to nie zaszkodzi się rozejrzeć... no chyba, że masz coś do ukrycia? - Zaśmiała się, spoglądając na niego udawanie jak najbardziej podejrzliwym spojrzeniem.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pon Sie 01 2011, 08:19

Stracił głowę przez ten pocałunek, oraz przez Jej bliskość. Potrzebował kilku sekund patrzenia w oczy Valentynki zamglonym wzrokiem by przypomnieć sobie o co właściwie Jej chodziło. Zaraz po tym się roześmiał.
- Nie mnie oceniać innego samca. Jest szalonym demonem o wpływach podobnych do moich. Nie mam pojęcia czemu zajął szturmem jedną z moich rezydencji, prawdopodobnie On również nie zna powodu. Boksuję się z nim już od stuleci. Jakoś tak nie mam serca zabijać tego bełkoczącego idiotę. - Potem usłyszał zdanie o sobie, rozbawiło go to, dźgnął noskiem Jej nosek - No właśnie ja o Ciebie też się martwię... - i już chciał Jej wytłumaczyć kilka spraw, gdy ta zamknęła mu usta w ten najsłodszy sposób.
To było idealne, było mu z półboginią tak dobrze. Czuł się akceptowany i kochany, a jednocześnie więź między nim, a Valentine był najdalej jak tylko się da od przymiotnika "monotonny".
- Kocham Cię Valentine, możesz wejść gdzie tylko chcesz w tej, oraz w którejkolwiek innej mojej rezydencji. Wiem tylko, że gdy Elros Fuin zaczyna bezpodstawne najazdy to trzeba zająć się ochroną osób mi bliskich, a Ty jesteś mi najbliższa. - powiedział to czułym tonem, nie spuszczając pełnego rozmiłowania wzroku ze szkarłatnych tęczówek V.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pon Sie 01 2011, 10:01

Wiedziała, że nie powinna była go całować. Przez jej plecy przedreptał dreszczyk, a sama Valentine ledwo uniknęła stracenia tchu. Dobre sobie, żeby stracić dech przez pocałunek! Albinoska zadrżała, powoli przesuwając dłonie z szyi Thane'a na jego ramiona, a potem drapiąc go paznokciami po skórze zawróciła nimi, koniec końców łapiąc jego twarzyczkę w swoje drobne łapki. Pogłaskała go delikatnie.
- Martwisz się...? O mnie? - spytała cicho. Uniosła wysoko brwi, nawet nie starając się zatuszować swojego zdziwienia. No doprawdy! Zostawiał ją w posiadłości, w której zapewne roiło się od służby i w której przebywały jego demonie oddziały, które wręcz zmroziły jej krew w żyłach, kiedy zobaczyła je po raz pierwszy, a on się o nią martwił! Zaśmiała się pod nosem, przymykając oczy. - Powinieneś martwić się o swoją rezydencję, nie o mnie. Jeszcze się potknę i zmiotę ją z powierzchni ziemi, bo Ciebie nie będzie obok, żeby ją przytrzymać.
Zażartowała, wspominając swoje niedawne wpadnięcie na fotel i to, jak o mało nie została zgnieciona przez regał. Zerknęła zresztą zaraz na owy regał i momentalnie jej policzki udekorowały rumieńce. Nie miała zamiaru jąkać się tak jak wtedy, choć byłoby to na miejscu, biorąc pod uwagę fakt, że wtedy również była w samiutkiej bieliźnie. No cóż. Odwróciła twarz do niego, czując, jak do jej twarzy napływa nowa, dużo cieplejsza krew. Była gotowa przerwać mu ten wywód już na samym początku wcinając się słowami "też Cię kocham", ale w odpowiednim momencie ugryzła się w język. Kultura przede wszystkim.
- Po prostu na siebie uważaj... dobrze? - wymamrotała po chwili, patrząc na niego tak, jak dziecko, które właśnie trzymało w rękach najwspanialszy pod słońcem prezent. Istotnie, Thane był najlepszym, bo mogło ją spotkać.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pon Sie 01 2011, 10:38

Zaśmiał się widząc Jej postawę.
- Oj Valentine, nie wiesz jak wyglądają potyczki między demonami takimi jak ja i Elros. To nie jest honorowa walka na miecze. Ten kretyn zaatakował moją rezydencję i zabił wielu lojalnych mi mieszkańców. To samo może spotkać ten dom pod moją nieobecność. Co prawda teoretycznie nie ma siły, która mogłaby poważnie zagrozić tym fortyfikacjom, oraz oddziałom tu stacjonującym, ale... - znów poczuł miękkość w sercu zalaną falami przyjemnego ciepła. - Ty tu będziesz, więc nie ma czegoś takiego jak za dużo ostrożności. - pocałował Valentynkę w czoło.
Przytulił Ją mocno, pogłaskał po włosach. To było tak cudowne uczucie trzymania w ramionach kogoś kogo się tak żarliwie kocha. Zdawał sobie oczywiście sprawę z tego że to bardzo świeża więź i że pewnie wszystko widzi w superlatywach, ale... a walić to! Był szczęśliwy jak cholera i nie zamierzał się przejmować tak nieistotnymi sprawami.
- Oczywiście, ale Ty również uważaj na siebie. - Odsunął się i spojrzał Jej w oczy szczęśliwy jak cholera. Odsunął się i podał Jej sukienkę, którą ponownie upuściła.
- Tak przy okazji, zapytaj o Amy jak będziesz chciała jakieś ciuszki dla siebie. Amy jest sukkubem odrobinkę wyższym od Ciebie, więc na pewno znajdzie coś dla Ciebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Pon Sie 01 2011, 11:09

Zamyśliła się na moment, układając usta w dzióbek.
- Myślisz, że nie okażę się niebezpieczniejsza dla Twojej rezydencji niż Elros? Przypominam Ci, panie demonie, że gdyby nie Ty, to ten regał nie miałby ze mną żadnych szans! - odparła wojowniczo, jednak jej postawa bojownika wręcz rozpłynęła się w powietrzu wraz z myślą, że tak naprawdę to ona nie miałaby żadnych szansy, gdyby Thane nie zjawił się w samą porę. Nie chciała jednak dawać po sobie nic znać, dlatego dla zaakcentowania tego, jak bardzo jest niebezpieczna, opuściła jedną rękę z jego policzka i wykonała nią w powietrzu gest godny kotki, która pokazuje i chowa pazurki, na dokładkę ubarwiając tę czynność stosownym mruknięciem. Wkrótce potem wtuliła się w niego, opierając głowę o jego ramię. Nawet jeśli T wciąż był obok, powoli zaczynała tęsknić za tym jego ciepłem. Westchnęła smutno, z całych sił trzymając go przy sobie. Oczywiście okazał się dużo silniejszy niż myślała i odsunięcie się od niej przyszło mu zupełnie tak, jakby wcale go nie obejmowała. W zasadzie to była bardzo nie rad z tego, że ją opuszczał. Gdyby tylko nie ten przeklęty demon, nic chyba nie stałoby na przeszkodzie, by Thane został z nią. Razem mogliby robić tyle ciekawych rzeczy! Wydęła usteczka w podkówkę, marszcząc nieco nosek.
- Amy? - Łapiąc sukienkę, przechyliła główkę w stronę prawego ramienia. Sądziła, że nie będzie problemu z wydostaniem się z piekła. Zwilżyła wargi, machając nogami w powietrzu. - Niech będzie.
Uśmiechnęła się, próbując sobie wyobrazić owego sukkuba. Właściwie kompletnie wylecieli jej z głowy Arbiter wraz z Wodzem i swoimi broniami i czym prędzej chciała udać się do tej panienki. Kto wie, może by się zaprzyjaźniły? Znów zaświtała jej wspaniała myśl. Zeskoczyła z komody i stanęła przed T, zadzierając do góry podbródek, żeby móc z taj odległości patrzeć mu prosto w oczy.
- Mam do Ciebie dwa pytania ogromnej wagi, niemal życia i śmierci - wymamrotała zarówno poważnym tonem jak i z poważnym wyrazem twarzy, który nie zdradzał niczego o jej zamiarach. Jedynie błysk w jej oczach mógł mówić, że nie chodzi o nic dobrego.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Sie 02 2011, 00:17

Zaśmiał się, wojownicza poatawa V była dużo bardziej komiczna niż poważna. - Nie no faktycznie. Valentine, pogromca szafek! Brzmi groźnie. - dał Jej buziaka w czółko żeby tego nie wzieła do siebie.
- Tak, Amy. W sumie jeśli chcesz to Amy może Cię zabrać do dowolnego miejsca w multiwersum. To Ona nauczyła mnie przemieszczania za pomocą demoniej magii. Chyba Ją polubisz, jest bardzo ekspresywna.
Chcąc nie chcąc przypomniał sobie oatatnie problemy z Amy jeszcze w Laros. Czasem to jak łatwo dzieliła się swym samopoczuciem bywało utrapieniem.
Poważny ton V sprawił że demon zainteresował się co to mogą być za dwa pytania. Wyczuł jednak że pewnie chodzi Jej o jakieś drobnostki, lub o coś miłego.
- No więc słucham Ślicznotko, co też się urodziły za pytania w Twojej główce? - przyglądał się Jej oczom zaciekawiony, po chwili znów urzekły go Jej oczy. Uśmiech ponownie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Sie 02 2011, 05:46

Spodobało jej się to. Valentine pogromca szafek! Uśmiechnęła się szeroko, praktycznie od ucha do ucha. Zaraz jednak jedna zmarszczka przecięła jej czoło, kiedy ścisnęła brwi i wydęła usteczka. Zdała sobie bowiem sprawę, że zachowuje się coraz bardziej dziecinnie, a te jego buziaczki w czoło tylko ustawiały go w świetle jej, tak jakby, ojca. Zadygotała lekko, starając się przegonić te myśli hen daleko, dokładnie tam gdzie pieprz rośnie, tłumacząc, że to wszystko przez ton głosu Thane'a, kiedy mówił o potencjalnym rozlewie krwi. Powiedziała pod nosem coś do siebie, na tyle cicho, że nie było sposobu, by T ją usłyszał. Chociaż... był demonem, jego zmysł słuchu powinien być dużo lepszy niż przeciętnego człowieka. Valentine westchnęła i pospiesznie nałożyła na siebie sukienkę.
- Taaak - mruknęła przeciągle, trochę zbita z pantałyku. Kiwnęła jeszcze energicznie głową, przytakując mu. - To będzie piękna przyjaźń.
Lubiła żywiołowych ludzi. Zazwyczaj byli strasznie pozytywni i radośni, przez co potrafili odegnać precz humorki największego gbura albo smutasa. Valentine przyłapała się, że znowu myśli o Amy, tymczasem Thane dalej czekał na pytania. Zarumieniła się, tracąc na powadze, ale nic sobie z tego nie zrobiła. Przeczesała dłonią swoje włosy.
- Tak sobie myślałam, że... - urwała, gryząc się w język. Nie, nie. Nie mogła mu od razu powiedzieć jaki to szatański plan zrodził się w jej głowie! Odczekała stosowną chwilę, zwilżyła wargi czubkiem języka i kontynuowała - Chciałam zapytać jak długo Cię nie będzie. I czy, uhmm... lubisz słodycze.
W oczekiwaniu na odpowiedź zagryzła dolną wargę. Cały czas patrzyła prosto na niego, bawiąc się własnymi palcami.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thane Solus
Gitarzysta
avatar

Rasa : Demon
Skąd : Teh Basement
Wiek postaci : 673
Obecny wygląd : Wygląda jak człowiek, krótkie ciemne włosy, rozbudowana szczęka. Jedynie przedramiona i dłonie zdradzają drzemiącą w nich demonią siłę.
Znaki szczególne : Blaze.
Charakter : Pewny siebie, zdeterminowany, chce się zemścić na horrorach.
Broń : Blaze
Liczba postów : 406
Pełniona funkcja : niezwykły użytkownik
Inne konta : Gear, Gamble.

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Sie 02 2011, 10:13

Drzwi wejściowe nagle stanęły w płomieniach, przez które przeszła odrobinę wyższa od V sukkuba, bardzo ładna sukkuba.
- Dobra, dobra, dobra, dobra. Wystarczy że raz powiesz moje imię, a w podskokach się zjawiam, wybacz że mam swoje życie i... O la la... - weszła akurat chwilę przed tym jak zamierzałaś założyć sukienkę, przyjrzała Ci się gorącym spojrzeniem i z zadowoleniem mrucząc oraz kręcąc ogonem dodała - Niezły słodziak z Ciebie Maleńka. - po czym zwróciła się do demona - Skąd wytrzasnąłeś ładniejszą ode mnie?
- Sama przyszła, została na noc i dzisiaj Valentine będzie pod Twoją, lub kogokolwiek innego sobie zażyczy, ochroną. Czyli innymi słowy, masz się Nią ... - zrobił poważny wyraz twarzy - ...zająć. - rozpogodził się i uśmiechnął.
- Prawdopodobnie do końca dnia powinienem się wyrobić, a słody...
- Lubi, lubi, łatwo można go przekupić kilkoma takimi nagimi...
- AMY! - uciszył Ją - Jej chodziło o cukierki, czy inne tego typu cholerstwa.. - spróbował zabić sukkuba wzrokiem, podczas gdy ta nic sobie z tego nie zrobiła, wyśmiała go i pomogła V założyć sukienkę do końca. Była trochę chłodniejsza niż T, ale wciąż gorąca w dotyku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valentine M. Dekarabia
Zaklinacz dusz
avatar

Rasa : półbóg
Skąd : Sanvante
Wiek postaci : 25
Obecny wygląd : białe włosy sięgające za łokcie, biała skóra, karmazynowe oczy; drobne ciało opina czerwona sukienka przed kolana plus pantofelki pod kolor sukienki
Znaki szczególne : Val cała jest szczególna!
Charakter : dość... nietuzinkowy
Broń : paznokcie, ewentualnie duchy Goecji
Liczba postów : 190
Pełniona funkcja : [zboczony] admin, MG
Inne konta : Remilia (uśpione)

PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   Wto Sie 02 2011, 12:03

Valentine nie obejrzała się, kiedy weszła dokładnie ta osoba, która na chwilę wyrzuciła Thane'a z jej głowy, zaprzątając myśli samą sobą. Czy raczej... wyobrażeniami samej siebie, bo przecież albinoska nie wiedziała nawet jak Amy może wyglądać, a jedyne, co o niej wiedziała, to to, że jest ona żywiołowa. Cóż. Tak czy siak, Valentine zarumieniła się momentalnie. Słyszała ją wyraźnie i doskonale czuła na sobie jej chwilowe spojrzenie, które wręcz ją zmroziło. Zrobiło jej się cieplej dopiero w chwili, w której oderwała oczy od T i spojrzała na nią, orientując się jak gorące było jej spojrzenie. Zaraz jednak z powrotem wpatrywała się w demona.
- Nie chcę się wtrącać, ale to TY mnie bez żadnego uprzedzenia TUTAJ przyprowadziłeś - weszła mu w słowo z uśmiechem na ustach, nim zdążył zająć się jej własnymi pytaniami. A później jego pierwszą odpowiedź szybciutko zanotowała sobie w główce i w zniecierpliwieniu czekała na następną, którą jak na ironię dokończyła Amy. Valentine zaśmiała się cicho, zasłaniając buzię dłonią. Jej słowa okazały się być na tyle cenną uwagą, że postanowiła to zapamiętać, ot... tak zupełnie przyszłościowo. Z drugiej strony wciąż wyczekiwała aż odpowiedź padnie z ust Thane'a, ale już nie chciała go naciskać, w końcu zamierzała swój plan wykonać bez względu na to, czy przypadłby on mu do gustu. Kiedy Amy podeszła do niej z pomocą, nawet nie zdążyła w odpowiedni sposób zareagować. Zamiast tego poczuła, że ma ogromną ochotę się do niej przytulić, skoro temperatura jej ciała była prawie tak samo wysoka co temperatura ciała T. Ostatecznie zapanowała nad swoim uwielbieniem do ciepła, a myśl, że T mógłby nie spodobać się widok jej tulącej niewiele wyższego sukkuba zadziałała jak kubeł z zimną wodą.
- Dziękuję - I chociaż jej w głosie było coś, co mogło sugerować wszystko albo nic, Valentine stała jak stała, szczerząc ząbki i patrząc to na Amy, to na Thane'a.

_________________



    Don't try to fix me, I'm not broken.
    Hello, I'm the lie living for you
    so you can hide, don't cry.

    ......................................RUSIOFY MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a   

Powrót do góry Go down
 
Piekło -> Piwnica -> jedna z rezydencji Thane'a
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)
» Co dwie głowy, to nie jedna...
» Piwnica sklepu magicznego
» 'Wendy, jedna dziewczynka jest lepsza niż dwudziestu chłopców.'
» Piwnice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avalon - kraina doskonałości :: Poza Avalonem :: Inne plany-
Skocz do: